- Bezprawnik -
- Firma -
- Gdybym był grafikiem, zamknąłbym firmę. Nowa ustawa dopłaca do ZUS tylko twórcom bez JDG
Gdybym był grafikiem, zamknąłbym firmę. Nowa ustawa dopłaca do ZUS tylko twórcom bez JDG
Ten sam ilustrator, ta sama praca, ten sam zleceniodawca. Jeśli rozlicza się na umowach o dzieło, państwo może dopłacić mu do składek ZUS. Jeśli wystawia faktury z jednoosobowej firmy, nie dostanie nic i dalej będzie płacił ZUS w całości z własnej kieszeni. Tak wygląda w praktyce ustawa o zabezpieczeniu społecznym osób wykonujących zawód artystyczny, którą Sejm uchwalił 8 października 2026 r.
Ustawa o dopłatach do składek dla artystów przeszła przez Sejm
Za ustawą głosowało 232 posłów, przeciw było 197, a czterech wstrzymało się od głosu. Teraz ustawa trafiła do Senatu, potem czeka ją decyzja prezydenta. System ma ruszyć w 2027 r. Według danych przytaczanych przez Bankier.pl koszt w tym roku wyniesie ok. 375 mln zł, z czego 252 mln zł pochłoną same dopłaty do składek, 101 mln zł zasiłki i inne świadczenia, a 21 mln zł obsługa. Pieniądze mają pochodzić z budżetu państwa, a nie z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Resort kultury szacuje, że z dopłat skorzysta ok. 21 tys. osób.
Mechanizm działa bezgotówkowo. Dopłata trafia na konto w ZUS i uzupełnia składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne do poziomu liczonego od płacy minimalnej, ale tylko w tych miesiącach, w których własne dochody artysty na to nie wystarczają. O dopłacie decyduje ZUS na okres do 12 miesięcy, a dochody potwierdza Krajowa Administracja Skarbowa.
Kto dostanie status artysty i jaki jest próg dochodowy
Status przyznaje dyrektor Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, po opinii specjalnej komisji. Trzeba wykazać udokumentowany dorobek, to, że twórczość stanowi istotną część aktywności zawodowej, oraz przychody z niej w każdym z ostatnich trzech lat. Średni roczny dochód z tego okresu nie może przekraczać 125 proc. płacy minimalnej, przy czym liczą się wszystkie źródła, łącznie z prawami autorskimi. Przy obecnej płacy minimalnej (4806 zł brutto) daje to ok. 6 tys. zł miesięcznie, czyli ok. 72 tys. zł rocznie. Od stycznia 2027 r. płaca minimalna wyniesie 4950 zł, więc próg odpowiednio wzrośnie. Jak relacjonuje Forsal.pl, po zmianach w komisji 50-procentowe koszty uzyskania przychodu nie obniżają już dochodu branego pod uwagę przy tym teście.
Jednoosobowa działalność gospodarcza wyklucza status artysty
Najważniejszy dla przedsiębiorców zapis padł podczas debaty sejmowej z ust ministry kultury Marty Cienkowskiej. „Prowadzenie działalności gospodarczej wyklucza uzyskanie statusu artysty, a jej podjęcie oznacza jego wygaśnięcie”, takie zdanie przytacza Bankier.pl. Grafik czy muzyk z wpisem w CEIDG nie ma więc czego szukać w nowym systemie, nawet jeśli zarabia mniej niż kolega na umowach cywilnoprawnych.
Dla twórcy z JDG rachunek wygląda zupełnie inaczej. Po pół roku ulgi na start i dwóch latach preferencyjnego ZUS (w 2027 r. ok. 470 zł miesięcznie składek społecznych z chorobowym, od podstawy równej 30 proc. płacy minimalnej) zostaje mu mały ZUS plus, dostępny przy przychodzie do 120 tys. zł rocznie, ale tylko przez 36 miesięcy w ciągu 60. Z tą ulgą bywa zresztą kłopot, a problem z małym ZUS-em plus trafiał już nawet do Rzecznika MŚP. Potem wchodzi duży ZUS. Prognozy, które opisywaliśmy w tekście o tym, jakie będą składki ZUS w 2027 roku, mówiły o ponad 2 tys. zł miesięcznie samych składek społecznych. Po przyjęciu projektu budżetu z przeciętnym wynagrodzeniem 10 033 zł wychodzi ok. 2052 zł, do tego składka zdrowotna. To wciąż prognoza, ostateczne kwoty będą znane po uchwaleniu budżetu.
Podstawa dużego ZUS-u w 2027 r. to ok. 6020 zł, czyli prawie tyle, ile wynosi cały miesięczny próg dochodowy dla artysty bez firmy (ok. 6190 zł przy nowej płacy minimalnej). Twórca na JDG z dochodem na tym poziomie płaci więc składki od kwoty zbliżonej do całego swojego zarobku.
Zamknąć firmę i przejść na umowy o dzieło? Koszty, VAT i klienci B2B
Ustawa wyraźnie zachęca do rezygnacji z JDG. Taka decyzja ma jednak swoją cenę.
Koszty uzyskania przychodu i rozliczenie z PIT
W firmie twórca odlicza faktyczne wydatki: sprzęt, oprogramowanie, leasing, studio. Na umowie o dzieło z przeniesieniem praw autorskich przysługują 50-procentowe koszty, ale ich roczny limit to 120 tys. zł. Przy dochodach rzędu progu z ustawy limit nie przeszkadza, za to przepadają realne koszty, które w firmie dało się wrzucić w rozliczenie.
VAT przy likwidacji działalności
Czynny podatnik VAT, który zamyka firmę, musi sporządzić spis z natury i rozliczyć VAT od towarów, przy których zakupie odliczył podatek. Komputer czy aparat kupiony rok wcześniej może więc wygenerować rachunek do zapłaty na pożegnanie.
Klient B2B jako płatnik
Agencja czy wydawnictwo, które dotąd dostawały fakturę, przy umowie o dzieło stają się płatnikiem: pobierają zaliczkę na podatek, wystawiają PIT-11 i muszą pamiętać, że istnieje obowiązek zgłaszania umów o dzieło do ZUS w ciągu 7 dni. Do tego dochodzi ryzyko, że ZUS uzna daną umowę za zlecenie, jeśli w praktyce dotyczy powtarzalnych usług, a nie konkretnego dzieła.
Otwarta pozostaje kwestia, jak potraktowana zostanie firma zawieszona. Z dostępnych relacji wynika, że ustawa mówi o prowadzeniu i podjęciu działalności, a zawieszenie działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę formalnie nie oznacza jej zakończenia. Do czasu ogłoszenia ostatecznego tekstu nikt rozsądny nie powinien na tej podstawie podejmować decyzji.
Krytyka WEI i argumenty rządu
Wolnorynkowy think tank Warsaw Enterprise Institute wzywa Senat do odrzucenia ustawy w całości. „Przyznanie szczególnych przywilejów ubezpieczeniowych kolejnej grupie zawodowej jest niesprawiedliwe”, czytamy w stanowisku WEI. Ekspertom instytutu nie podoba się też sam próg 125 proc., ich zdaniem nieprzekonująco uzasadniony, oraz efekt progu: kto przekroczy limit choćby nieznacznie, traci wszystko. Krytykują też biurokrację z udziałem komisji, ZUS i KAS. WEI wskazuje, że o niestabilnych dochodach mogą mówić także programiści, dziennikarze czy rzemieślnicy.
Rząd odpowiada, że celem jest ciągłość ubezpieczenia dla ludzi pracujących od projektu do projektu, którzy w miesiącach bez zleceń zostają bez prawa do lekarza i zasiłku. „Nie finansujemy karier. Zapewniamy ciągłość ubezpieczenia”, mówiła w Sejmie Marta Cienkowska. Resort podkreśla, że kryterium jest dochód, a nie rozpoznawalność. Ustawa ma limit wydatków na lata 2027-2036, a po trzech latach przejdzie ewaluację. Według Bankier.pl ma ona sprawdzić m.in., czy ludzie nie rezygnują z etatu albo działalności, żeby załapać się na dopłaty. Bezprawnik krytycznie pisał już o tym, jak mają wyglądać dopłaty do składek dla artystów, m.in. w kontekście konstytucyjnej zasady równości.
Ja widzę w tym wyłączeniu przede wszystkim błąd konstrukcyjny. Przedsiębiorca ma już tytuł do ubezpieczeń i własne ulgi, więc da się zrozumieć, dlaczego ustawodawca go pominął. Tyle że ulgi dla JDG wygasają po kilku latach, a dopłata dla artysty bez firmy trwa, dopóki jego dochody nie przekroczą progu. Rząd sam zapowiada sprawdzenie, czy ktoś nie zamyka firmy dla dopłaty. Skoro przewiduje taki efekt, mógł go po prostu nie projektować.
zobacz więcej:










