1. Bezprawnik -
  2. Zakupy -
  3. Dwa tygodnie bez chodzenia do Biedronki pozwoliły mi zaoszczędzić 150 zł. Mimo zakupów w prywatnym sklepie

Dwa tygodnie bez chodzenia do Biedronki pozwoliły mi zaoszczędzić 150 zł. Mimo zakupów w prywatnym sklepie

Choć regularnie chodzę na zakupy do Biedronki, postanowiłam zrobić sobie od tego wolne. Uznałam, że spróbuję choć raz w życiu i przez krótki czas zaopatrzyć się w małym, prywatnym sklepie. Mimo znacznie wyższych cen rachunek zdecydowanie wyszedł na plus – głównie dzięki temu, czego tam nie kupiłam.

Aleksandra Smusz09.06.2026 7:09
Zakupy

Zakupy z jasną zasadą: wybierałam tylko to, co nie kosztowało więcej niż w Biedronce

Cena wielu produktów w prywatnym sklepie, do którego chodziłam, była ewidentnie wyższa od cen z Biedronki. Narzuciłam więc sobie sztywny wymóg, że nie mogę przepłacać.

W przypadku podstawowych artykułów, jak np. pieczywo, warzywa czy jaja, zwykle było to wykonalne. Gorzej sprawy miały się np. z tzw. zdrową żywnością. Wszystko to u prywatnego sklepikarza było nawet o kilkadziesiąt procent droższe.

Kreatywność wymuszona drożyzną

Ponieważ zgodnie z przyjętymi zasadami nie mogłam kupić licznych towarów, podeszłam do codziennego żywienia bardziej kreatywnie. Wykorzystałam wiele dawno nabytych produktów z długą datą ważności, które przez moją opieszałość mogły się zmarnować.

Dotyczyło to np. oleju. W niewielkim sklepiku był on stanowczo za drogi. Nie miałam więc wyjścia i musiałam wykorzystać do smażenia oliwę extra virgin. Już całkiem dawno udało mi się upolować w Biedronce dwie butelki z 50-procentowym rabatem.

Niestety, miesiącami pozostały one nietknięte. Podobnie sprawy miały się ze słodyczami. Takie specjały u prywatnego handlowca też kosztowały za dużo – o kilkadziesiąt procent drożej niż w Biedronce.

Tymczasem jeszcze w tamtym roku kupiłam w popularnym dyskoncie kilka tabliczek znacznie przecenionej gorzkiej czekolady. Pojawiła się więc dobra okazja, by ją skonsumować.

Podobnych przykładów mogłabym oczywiście przywołać znacznie więcej – np. w kontekście przetworów, konserw czy mrożonek.

Na specyficznym podejściu do zakupów zaoszczędziłam ok. 150 zł

Nie wynika to oczywiście z tego, że zaopatrzyłam się u prywatnego handlowca taniej niż w Biedronce.

Suma ta bierze się stąd, że owych 150 zł po prostu nie wydałam, by zmobilizować się do zjedzenia tego, za co już zapłaciłam. Rzecz jasna, kwota wydaje się znacznie wyższa.

Mogłabym bowiem doliczyć do niej jeszcze jakąś sumę za zbędne produkty, na które nie skusiłam się w Biedronce pod wpływem promocji. Ale nawet bez tego oszczędność rzędu 150 zł przez dwa tygodnie robi wrażenie.

Zachęcam każdego do wykonania podobnej próby

Choć na codzienne zakupy w małych, prywatnych sklepach większości z nas nie stać, przez pewien czas chyba każdy z nas może wykonać test.

Krok ten pozwala wesprzeć działalność drobnych sklepikarzy bez nadwerężania portfela. A nawet jeśli czasem u nich za coś przepłacimy, finalnie najpewniej i tak wyjdziemy przy tym na plus.   

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu