1. Bezprawnik -
  2. Gospodarka -
  3. Gospodarka może rosnąć jak szalona, a nasze pensje będą stać w miejscu. Albo po prostu będziemy bezrobotni

Gospodarka może rosnąć jak szalona, a nasze pensje będą stać w miejscu. Albo po prostu będziemy bezrobotni

Firma zwiększa wydajność, gospodarka rośnie, właściciele zarabiają. Pracownik w tym samym czasie może stracić etat albo odkryć, że jego umiejętności są warte mniej niż wcześniej. Analiza Anthropic dotycząca 2030 roku pokazuje, jak te zjawiska mogą wystąpić jednocześnie. Nie jest przepowiednią, ale stawia pytanie, na które branża AI powinna odpowiadać równie chętnie, jak opowiada o możliwościach swoich modeli - którędy ten dobrobyt trafi do naszych portfeli?

Jakub Bilski09.09.2026 18:58
Gospodarka

Gospodarka może rosnąć bez naszej podwyżki

Wyobraźmy sobie firmę, w której dzięki sztucznej inteligencji pięć osób wykonuje pracę dawnej dziesiątki. Raporty powstają szybciej, obsługa klienta kosztuje mniej, a oprogramowanie można rozwijać mniejszym zespołem. Właściciel ma powody do zadowolenia. Kandydat do pracy może natomiast usłyszeć, że rekrutacja została odwołana.

To przykład możliwego mechanizmu, a nie opis całego dzisiejszego rynku. Dobrze jednak pokazuje, dlaczego większa wydajność nie gwarantuje większej liczby etatów. Może pozwolić firmie obniżyć ceny, zdobyć klientów i ostatecznie zatrudnić więcej osób. Może też przede wszystkim zwiększyć jej zysk. Sam fakt, że narzędzie potrafi wykonać określoną czynność, nie rozstrzyga jeszcze o skutkach dla pracowników.

Scenariusz to jeszcze nie prognoza

I o taki właśnie zależnościach czytamy w modelu ekonomicznym opublikowanym przez Anthropic. Autorzy rozpatrują trzy scenariusze dla USA. Nie przypisują im prawdopodobieństwa, a wariant środkowy nie oznacza „najbardziej prawdopodobnego”.

Wszystkie poniższe różnice w PKB, płacach i dochodach dotyczą porównania dwóch wersji 2030 roku - gospodarki z AI i hipotetycznej ścieżki bez jej wpływu. To istotne rozróżnienie, bo pensja niższa niż w scenariuszu bez AI nie musi być niższa od dzisiejszej wypłaty.

Trzy scenariusze i różne rachunki za postęp

W wariancie łagodnym wpływ AI autorzy porównują do internetu. Technologia przynosi korzyści, ale ich skala mieści się w znanych historycznie granicach. PKB jest o 1,6 proc. wyższe niż bez AI, a wynagrodzenia pracowników umysłowych o 0,4 proc. Stopa bezrobocia wynosi 3,9 proc., wobec 3,8 proc. w scenariuszu odniesienia. Rewolucja w nagłówkach, w portfelu niewielka różnica.

W scenariuszu środkowym gospodarka zyskuje znacznie więcej, bo PKB jest wyższe o 8,3 proc. Płace w zawodach umysłowych są jednak o 0,3 proc. niższe niż na ścieżce bez AI, a bezrobocie wynosi 4,6 proc. Korzyść dla całej gospodarki jest wyraźna, dla pracownika biurowego już niekoniecznie.

Wariant ekstremalny daje PKB wyższe o 32,4 proc., ale wynagrodzenia pracowników umysłowych niższe o 11,5 proc. Bezrobocie w całej gospodarce sięga 11,9 proc. Jeszcze raz – te wyniki nie dotyczą Polski i nie można ich przenosić 1:1 na nasz rynek pracy.

Widzimy zatem ciekawą możliwość – bardzo szybki wzrost może iść w parze z pogorszeniem sytuacji dużej grupy pracowników.

Niemal cały dodatkowy dochód może trafić do właścicieli

Najbardziej interesuje mnie jednak podział pieniędzy. W ekstremalnym wariancie łączny dochód z pracy jest wyższy niż bez AI zaledwie o 0,5 proc. Dochód przypadający kapitałowi rośnie względem tej samej ścieżki o 81,4 proc. Niemal cały dodatkowy dochód gospodarki trafia więc po stronie właścicieli.

Nie oznacza to, że całą tę kwotę zgarniają wyłącznie twórcy chatbotów, jak np. OpenAI czy Anthropic. Model traktuje kapitał zbiorczo, bez rozdzielania infrastruktury obliczeniowej od pozostałego kapitału. Nie opisuje też sytuacji każdej osoby, która może przecież jednocześnie pracować i posiadać udziały w firmach. Mimo tych zastrzeżeń kierunek wyniku jest czytelny: udział dochodów z pracy w gospodarce spada z 60 do 45,2 proc.

Sory, ale nie wystarcza mi zapewnienie, że nowe technologie ostatecznie poprawiają nasze życie zawsze, bezwarunkowo, w każdej chwili. Nawet jeśli tym razem również tak będzie, pozostaje pytanie: czyje życie, kiedy i po jakim okresie przejściowym? Człowiek, który przez dwa lata szuka sensownej pracy, nie opłaci rachunków historycznym wykresem wzrostu gospodarczego.

Średnia płaca rośnie. Część pracowników traci

W tym samym ekstremalnym scenariuszu przeciętne wynagrodzenie jest o 9,7 proc. wyższe niż bez AI. Można więc napisać całkiem optymistyczny nagłówek. Tyle że pod średnią kryją się płace pracowników umysłowych niższe o 11,5 proc. oraz wynagrodzenia w pozostałych zawodach wyższe o 33,6 proc. Do tego dochodzą ludzie pozostający bez pracy

Średnia nie musi być fałszywa, żeby opowiadać bardzo niepełną historię. Wzrost wynagrodzeń osób zatrudnionych nie zastępuje informacji o tych, którzy utracili etat. A korzyści jednej grupy zawodowej nie oznaczają automatycznie poprawy sytuacji drugiej.

Najbardziej dramatyczny scenariusz ma dramatyczne założenia

Sceptycyzm należy się również samemu modelowi. Anthropic nie odkryło w danych, że do 2030 roku AI przestanie tworzyć nowe zadania dla ludzi pracujących umysłowo. W wariancie ekstremalnym po prostu wyłączono mechanizm powstawania takich zadań.

W łagodnym scenariuszu na dwa automatyzowane zadania przypada jedno nowe zadanie dla pracy umysłowej. W środkowym jedno na cztery, a w ekstremalnym zero. Nie są to proporcje nowych i zlikwidowanych etatów. To założenia dotyczące zadań, z których model buduje dalsze wyniki. Skrajny wariant zakłada też większe trudności z przechodzeniem do innych zawodów.

Model może pomijać zarówno korzyści, jak i zagrożenia

Nie dyskwalifikowałbym jednak przez to tej analizy. Każdy model, jak to w końcu model, upraszcza rzeczywistość, generalizuje, a badanie konsekwencji niekorzystnych założeń może być bardzo potrzebne. Nie wolno jednak później przedstawiać wyników tak, jakby wszystkie elementy scenariusza zostały niezależnie przewidziane.

Pragnę przy tym zauważyć, że uproszczenia działają w dwie strony, bo model nie uwzględnia mechanizmu, w którym utrata dochodów ogranicza konsumpcję, czyli jednoznacznie wpływa na gospodarkę. Im dłużej siedzę nad tym raportem, tym pojawia mi się w głowie więcej znaków zapytania – co tak naprawdę Anthropic chciało tym raportem osiągnąć.

Czuję się jakbym usłyszał „zmień pracę i weź kredyt” w 2015 roku

Anthropic ewidentnie lubi też podawać nam przykłady przechodzenia programistów i pracowników call center do zawodów takich jak elektryk czy pielęgniarz. Przewaga zajęć wymagających fizycznej obecności jest w tym modelu zrozumiała, ale częściowo wynika z pominięcia szybkiego rozwoju robotyki. Nie ma w tym żadnej pewności, że te zawody są odporne na przyszłą automatyzację.

Jeszcze ciekawsze uproszczenie dotyczy samego przekwalifikowania. Autorzy uwzględniają trudności ze znalezieniem pracy w innej grupie zawodowej. Gdy człowiek już do niej przejdzie, od razu otrzymuje jednak jej modelową płacę. Nie ma osobnej obniżki wynagrodzenia za utratę doświadczenia czy umiejętności przydatnych w poprzedniej karierze.

To brzmi tak prosto, pięknie, niewinnie – niby pocierpimy, ale ostatecznie będzie wszystko dobrze. Jaka jest rzeczywistość? Chyba nikt nie myśli, że zmieniając zawód, po np. 10 latach stażu w poprzednim, od razu dostaniemy standardowe stawki w nowym. A raty kredytu, utrzymanie rodziny pozostają takie same.

Zmiana opodatkowania potrzebna na wczoraj

Autorzy szacują, że w ekstremalnym wariancie utrzymanie łącznego dochodu grupy zawodów umysłowych na poziomie ścieżki bez AI wymagałoby transferu rzędu 9 proc. PKB. Moim zdaniem jest to argument za poważną rozmową o zmniejszaniu obciążeń pracy i większym udziale dochodów z kapitału w finansowaniu wspólnych wydatków.

Nie żartuję – kierunek przeniesienia głównego obciążenia podatkowego z pracy na kapitał powinien być już poczyniony dawno. Przy zmianach, które zapowiada Anthropic, utopijna niegdyś wizja zniesienia PITu nie jest wcale taka odklejona, gdy znajdziemy odpowiedni substytut.

Podatki i transfery naprawdę zmieniają podział dochodów

A podatki i transfery istotnie zmieniają rozkład dochodów. OECD w „Government at a Glance 2025” podaje, że średni odsetek osób w ubóstwie względnym wynosił 27 proc. przed ich uwzględnieniem i 11 proc. po uwzględnieniu.

To nie jest gotowy przepis na skutki AI. Pokazuje jednak, że instytucje i decyzje o podziale dochodów mają znaczenie. Między zyskiem z automatyzacji a pomocą dla osoby tracącej pracę nie ma automatycznego przelewu pomocowego.

Ile w tym marketingu Anthropic?

Nie wspomniałem o jednej istotnej rzeczy, która powinna być przytaczana przy wszystkich nowinkach ze świata AI. Weźmy sobie to Anthropic – ta firma przygotowuje się do giełdowego debiutu. To nie są jakieś plotki, czynione są w tym kierunku istotne kroki.

Nie mam bezpośrednich podstaw, żeby twierdzić, że raport powstał jako kampania marketingowa przed debiutem. Opowieść o technologii zdolnej przekształcić całą gospodarkę może jednak budować zainteresowanie inwestorów, nawet gdy towarzyszy jej ostrzeżenie o kosztach społecznych. To po prostu uzasadnia mój sceptycyzm.

Większa wydajność powinna oznaczać coś dla pracownika

Nie chciałbym zatrzymywać automatyzacji tylko dlatego, że niesie koszty. Tańsze usługi, mniej biurokracji i możliwość wykonania czegoś wcześniej nieosiągalnego to korzyści, o które warto zabiegać. Równie poważnie trzeba jednak potraktować sytuację ludzi, którzy po drodze mogą stracić źródło utrzymania.

Od kolejnego zapewnienia, że gospodarka będzie dzięki AI bogatsza, bardziej interesuje mnie dziś konkret, a mianowicie, czy pracownik dostanie wyższą płacę, więcej wolnego czasu albo tańsze usługi? Czy usłyszy tylko, że powinien szybciej dostosować się do zmian? Sam wzrost PKB nie udzieli nam odpowiedzi na te pytania.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover