1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. Kolejne dwie zmiany w wuzetkach. Jedna ucieszy wieś, druga może wydłużyć czekanie na decyzję

Kolejne dwie zmiany w wuzetkach. Jedna ucieszy wieś, druga może wydłużyć czekanie na decyzję

Rząd szykuje dwie zmiany, które mają złagodzić skutki reformy planowania przestrzennego. Pierwsza ułatwi wyznaczanie terenów, na których można uzyskać wuzetkę, zwłaszcza na wsi. Druga na kolejny rok uchroni gminy przed karami za spóźnione decyzje. Ta ostatnia może jednak wydłużyć oczekiwanie na decyzję osobom, które planują budowę domu.

Silosy i obory policzone jak domy. Rozporządzenie ma powiększyć obszary uzupełnienia zabudowy

Jak podaje money.pl, Ministerstwo Rozwoju i Technologii samo przyznaje, że obecne przepisy wymagają poprawek, i pracuje nad nowelizacją rozporządzenia określającego sposób wyznaczania obszarów uzupełnienia zabudowy. To kluczowy element planu ogólnego gminy. Tam, gdzie nie ma planu miejscowego, decyzję o warunkach zabudowy można dziś uzyskać wyłącznie w takim obszarze; poza nim — z nielicznymi wyjątkami, jak odbudowa czy rozbudowa — nowego domu postawić się nie da.

Budynki gospodarcze wliczone do wzoru. Na wsi wuzetek może być więcej

Obszar uzupełnienia zabudowy wyznacza się w dużej mierze według wzoru. Punktem wyjścia są skupiska co najmniej pięciu budynków położonych nie dalej niż 100 m od siebie. Resort chce, by do tego rachunku wliczać także budynki niemieszkalne — magazyny, hale produkcyjne, silosy czy zabudowania gospodarcze należące do rolników. Na wsi, gdzie domy stoją często w większych odstępach, a pomiędzy nimi znajdują się stodoły czy obory, taka zmiana mogłaby wyraźnie powiększyć tereny, na których dałoby się uzyskać wuzetkę. W miastach i na przedmieściach jej znaczenie byłoby z kolei raczej niewielkie.

Łagodniejsze zasady przyjdą za późno dla połowy gmin

Problem w tym, że nowe zasady pojawią się już po terminie, w którym gminy miały uchwalić plany ogólne. Według Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego do 31 sierpnia zrobiło to ponad 1200 gmin — mniej więcej co druga; ich obszary uzupełnienia zabudowy wyznaczono więc według obecnego, bardziej restrykcyjnego wzoru. Wydaje się zatem, że mieszkańcy tych gmin skorzystają na nowelizacji dopiero wtedy, gdy samorząd zdecyduje się zmienić swój plan — a to oznacza kolejną procedurę, konsultacje i koszty, a także ryzyko, że ktoś złoży skargę na plan ogólny. O ile więc gminy, które wciąż pracują nad planami, mogłyby od razu zastosować łagodniejsze reguły, o tyle te, które zdążyły na czas, znalazłyby się w gorszym położeniu.

Trzeba przyznać, że samorządy, które zdążyły, i tak mają powody do frustracji. Wciąż czekają na zwrot pieniędzy wydanych na przygotowanie planów; jak przyznał prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, środki mogą wpłynąć dopiero w pierwszym kwartale, a nawet w połowie 2027 r.

Kary za spóźnione wuzetki zawieszone na dłużej. Gminy odetchną, wnioskodawcy poczekają

Druga zmiana dotyczy terminów. Według wiceministra rozwoju i technologii Tomasza Lewandowskiego gotowy jest projekt nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, który przesunąłby do końca 2027 r. okres, w którym gminy nie płacą kar za spóźnione wuzetki. Dziś ta ochrona obowiązuje do końca 2026 r. Co do zasady urząd ma na wydanie decyzji 90 dni; po tym czasie wnioskodawca może domagać się nałożenia na gminę kary w wysokości 500 zł za każdy dzień zwłoki.

Urzędnicy zajęci planami ogólnymi, wnioskodawcy bez narzędzia nacisku

Stanowisko samorządów jest w dużej mierze zrozumiałe. Urzędnicy, którzy przez ostatnie miesiące przygotowywali plany ogólne, nie mogli w tym czasie zajmować się wuzetkami; na dodatek urzędy zasypane wnioskami o WZ złożonymi przed 31 sierpnia muszą je jeszcze rozpatrzyć według starych zasad. Nie da się jednak ukryć, że dla osób czekających na decyzję oznacza to kolejny rok bez żadnego narzędzia nacisku na urząd — a w przypadku wniosków złożonych tuż przed terminem nawet wielomiesięczne oczekiwanie.

Większość wuzetek nie kończy się budową. Wiceminister spodziewa się, że takich decyzji przybędzie

Lewandowski przypomina przy tym, że dotychczas budową kończyła się niespełna co trzecia wydana wuzetka; pozostałe służyły najczęściej podniesieniu wartości działki przed sprzedażą. Wiceminister spodziewa się, że teraz takich przypadków będzie jeszcze więcej. Można się domyślać, że to jeden z powodów, dla których resort nie spieszy się z presją na szybsze rozpatrywanie wniosków — część z nich nie ma nic wspólnego z planami budowy domu.

Kto zyska na zmianach w wydawaniu wuzetek? Przede wszystkim mieszkańcy wsi

Najwięcej na zapowiadanych zmianach w wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy mogą zyskać gminy oraz mieszkańcy wsi, zwłaszcza tam, gdzie plan ogólny wciąż powstaje. W pozostałych przypadkach o możliwości postawienia domu na konkretnej działce nadal będzie decydować plan ogólny (o ile gmina zdążyła go już uchwalić).

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover