1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. Kupił Mercedesa za 100 tys. zł, fiskus naliczył 61 850 zł podatku. Sąd stanął po stronie kierowcy

Kupił Mercedesa za 100 tys. zł, fiskus naliczył 61 850 zł podatku. Sąd stanął po stronie kierowcy

Nie trzeba być milionerem, żeby zainteresował się nami urząd skarbowy. Wystarczy wydatek, który wyraźnie nie pasuje do oficjalnie wykazywanych dochodów. Samochód kupiony za gotówkę, mieszkanie, działka czy większa transakcja mogą stać się początkiem pytań fiskusa.

Piotr Janus18.10.2026 17:00
Finanse

Nie oznacza to oczywiście, że każdy zakup droższego auta automatycznie uruchamia kontrolę. Administracja skarbowa ma jednak coraz więcej danych i może zestawiać informacje o dochodach, majątku i wydatkach podatnika.

Nie są to już tylko teoretyczne rozważania. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że liczba postępowań podatkowych dotyczących przychodów z nieujawnionych źródeł wzrosła z 216 w 2023 r. do 259 w 2024 r. i 298 w 2025 r. W pierwszym półroczu 2026 r. wszczęto już 82 takie postępowania, a działania kontrolne z reguły intensyfikują się w drugiej połowie roku budżetowego.

75 proc. podatku od przychodów z nieujawnionych źródeł

Polskie przepisy przewidują szczególny sposób opodatkowania przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach albo pochodzących ze źródeł nieujawnionych. Jeżeli urząd ustali taką podstawę opodatkowania, zryczałtowany podatek wynosi 75 proc.

Nie chodzi jednak o 75 proc. wartości całego mieszkania czy samochodu. Podstawą jest nadwyżka wydatku nad przychodami lub dochodami, które podatnik może wykazać jako wcześniej opodatkowane albo nieopodatkowane.

Jeżeli więc ktoś kupił samochód za 200 tys. zł, a fiskus ustali, że tylko 120 tys. zł ma pokrycie w wykazanych środkach, przedmiotem opodatkowania może być pozostałe 80 tys. zł. Przy stawce 75 proc. daje to 60 tys. zł podatku.

Dlatego ta sankcja jest tak dotkliwa. Nie jest to zwykłe uzupełnienie PIT, lecz specjalny mechanizm dotyczący wydatków, których nie udało się pokryć ujawnionymi źródłami. Warto przy tym pamiętać, że to tylko podatek – osobną kwestią jest to, co grozi za ukrywanie dochodów na gruncie prawa karnego skarbowego.

Skąd fiskus wie o mieszkaniu i samochodzie

Skąd urząd może w ogóle wiedzieć, że ktoś kupił samochód albo nieruchomość? W przypadku samochodów dane trafiają do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Przepisy wprost wymieniają organy Krajowej Administracji Skarbowej wśród podmiotów, którym udostępnia się dane z CEP, w zakresie określonym ustawą i potrzebnym do realizacji ich ustawowych zadań.

eNotariusz i księgi wieczyste

Przy nieruchomościach źródłem informacji mogą być natomiast czynności notarialne. Od 2026 r. działa system eNotariusz, za którego pośrednictwem wszyscy notariusze przekazują Szefowi KAS elektroniczne informacje o określonych aktach notarialnych, aktach poświadczenia dziedziczenia i europejskich poświadczeniach spadkowych. Dotyczy to m.in. czynności związanych z podatkiem od czynności cywilnoprawnych oraz podatkiem od spadków i darowizn.

Do tego dochodzą księgi wieczyste. Organy podatkowe mogą uzyskać zgodę na wielokrotne, nieograniczone w czasie wyszukiwanie ksiąg w Centralnej Bazie Danych Ksiąg Wieczystych, jeżeli jest to niezbędne do realizacji ich zadań ustawowych. Taki dostęp nie oznacza jednak prawa do dowolnego przeglądania danych bez związku z wykonywanymi zadaniami.

KSeF, JPK, STIR i rachunki bankowe

Wymienione powyżej działania to tylko element większej układanki. Fiskus korzysta również z danych podatkowych, informacji z KSeF i JPK, systemu STIR, a w odpowiednich postępowaniach może występować o informacje dotyczące rachunków bankowych. Tu akurat może się coś zmienić, bo Sejm zajmuje się projektem, po którym fiskus nie zajrzy już tak łatwo na konto. Jak wskazuje doradca podatkowy Piotr Juszczyk, administracja ma dziś informacje m.in. o zakupionych mieszkaniach, zarejestrowanych samochodach i transakcjach gospodarczych.

Nie istnieje zatem jeden wielki rejestr, w którym fiskus widzi cały majątek każdego Polaka. System działa inaczej: pozyskuje informacje z różnych źródeł, a następnie dokonuje weryfikacji krzyżowej. Jeżeli w toku tych działań wykryta zostanie rozbieżność między oficjalnymi dochodami a wydatkami, może to stać się sygnałem do dalszych czynności.

50 tys. zł za samochód już wystarczyło do pytań urzędu skarbowego

Piotr Juszczyk podał niedawno konkretne przykłady. W jednym przypadku młoda kobieta kupiła samochód za 50 tys. zł, mimo że dopiero rozpoczęła pracę i wcześniej nie wykazywała dochodów. Urzędnicy zażądali wyjaśnień. W innym przypadku mężczyzna kupił mieszkanie na kredyt, ale musiał wnieść 60 tys. zł wkładu własnego. Ponieważ wcześniej przez kilka lat zarabiał minimalne wynagrodzenie, fiskus chciał wiedzieć, w jaki sposób zgromadził taką kwotę.

Ostatecznie, jak relacjonuje ekspert, w tych przypadkach skarbówka odstąpiła od dalszych działań po wyjaśnieniach podatników. Obrazuje to, że pracowników skarbówki nie interesują wyłącznie luksusowe samochody czy milionowe nieruchomości. Granicą zainteresowania urzędu może być po prostu różnica między oficjalnym dochodem a konkretnym wydatkiem.

100 tys. zł za Mercedesa i 61,8 tys. zł podatku. Wyrok WSA w Łodzi

Jeszcze bardziej wymowna jest sprawa rozpatrywana przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi. Podatnik w 2020 r. kupił za 100 tys. zł Mercedesa E200 D. Urząd przeanalizował jego dochody i wydatki i ustalił nadwyżkę wydatku nad wcześniejszymi przychodami na 82 465,74 zł. Fiskus wyliczył od tej kwoty 61 850 zł podatku. Podatnik tłumaczył, że posiadał oszczędności z poprzednich lat i otrzymywał pieniądze od rodziny.

Sprawa nie skończyła się jednak po myśli fiskusa. WSA w Łodzi w wyroku z 28 kwietnia 2026 r. uchylił decyzję organu pierwszej instancji oraz decyzję Dyrektora Izby Administracji Skarbowej. Sąd zwrócił uwagę na uchybienia dotyczące zebrania i oceny materiału dowodowego. Wyrok jest nieprawomocny.

Przykład z Łodzi to ważna przeciwwaga dla obrazu wszechmocnego fiskusa. Urząd może prowadzić szczegółową analizę, ale jego ustalenia również podlegają kontroli sądu.

Najtrudniej udowodnić źródła dochodów sprzed lat

Ktoś mógł przez lata odkładać oszczędności, sprzedać wcześniejsze mieszkanie, otrzymać darowiznę czy pożyczkę. Jeżeli wiele lat później dokonuje dużego zakupu, fiskus może chcieć powiązać ten wydatek z wcześniejszymi dochodami. W takich sprawach ciężar dowodu zostaje częściowo przeniesiony na podatnika. To on musi wykazać, że środki finansowe, które przeznaczył na dany wydatek (np. zakup nieruchomości czy drogiego samochodu), pochodziły z legalnych, opodatkowanych lub zwolnionych z opodatkowania źródeł (np. z oszczędności z lat poprzednich, darowizny, kredytu czy legalnej pracy). Dlatego tak ważne jest, by źródła dochodów dało się potwierdzić dokumentami.

Szczególnie łatwo o kłopot przy pomocy od rodziny. Nawet zwolniona z podatku darowizna w gotówce może przestać być zwolniona, jeśli nie zostanie spełniony wymóg udokumentowania przekazania pieniędzy. Podobnie bywa, gdy pieniądze od teściów trafiają na zakup mieszkania bez właściwego zgłoszenia i przelewu.

Fiskus coraz częściej zaczyna od analizy danych, nie od kontroli

Dane o samochodzie, nieruchomości, czynności notarialnej czy innych transakcjach mogą zostać zestawione z oficjalnymi informacjami o dochodach podatnika. Fiskus nie musi więc zaczynać od klasycznej kontroli. Najpierw może wychwycić rozbieżność w zgromadzonych danych, a dopiero później poprosić podatnika o wyjaśnienia.

Nie oznacza to, że każdy, kto kupuje mieszkanie czy samochód za większą kwotę, musi obawiać się kontroli. Problem pojawia się wtedy, gdy wydatek wyraźnie nie pasuje do finansowego obrazu podatnika.

Dla podatnika płynie z tego prosty wniosek: duży zakup może zainteresować fiskusa bardziej niż wysokość zarobków wykazana w jednej deklaracji. Coraz szerszy dostęp administracji do danych sprawia, że rozbieżności łatwiej wychwycić, a późniejsze wyjaśnienia mogą decydować o tym, czy sprawa zakończy się na piśmie z urzędu, czy na 75-procentowym podatku. Dziś problemem nie jest już tylko to, ile zarobiliśmy. Coraz ważniejsze staje się również to, czy nasze wydatki pasują do finansowego obrazu, który państwo może odtworzyć.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover

zobacz więcej: