- Bezprawnik -
- Podatki -
- Kupujesz na OLX lub Vinted? Fiskus wreszcie odpuści przy większości transakcji
Kupujesz na OLX lub Vinted? Fiskus wreszcie odpuści przy większości transakcji
Kupno używanego telefonu za 1500 zł, roweru za 2500 zł czy aparatu fotograficznego za 2800 zł od osoby prywatnej może już wkrótce stać się prostsze. Ministerstwo Finansów chce podnieść limit zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) przy zakupie rzeczy ruchomych z 1000 do 3000 zł. Choć oszczędności dla pojedynczego kupującego nie będą ogromne, zmiana może zakończyć jeden z najbardziej anachronicznych obowiązków podatkowych w polskim systemie.
Podatek PCC, o którym większość Polaków nie miała pojęcia
Podstawą prawną jest ustawa z 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych. Zgodnie z jej przepisami kupujący rzecz ruchomą od osoby prywatnej musi zapłacić podatek PCC w wysokości 2 proc. wartości przedmiotu, jeżeli jego wartość przekracza określony ustawowo limit. Co ważne, podatek liczy się od wartości rynkowej rzeczy, a nie od ceny faktycznie zapłaconej — to istotne zwłaszcza przy zaniżanych umowach kupna aut.
Zwolnienie z tego podatku reguluje art. 9 pkt 6 ustawy o PCC, zgodnie z którym sprzedaż rzeczy ruchomych nie podlega opodatkowaniu, jeżeli podstawa opodatkowania nie przekracza limitu. Przez lata limit ten wynosił zaledwie 1000 zł i obowiązuje nieprzerwanie od wejścia ustawy w życie 1 stycznia 2001 r. Niezmieniana od ćwierć wieku kwota wolna w PCC od dawna budziła wątpliwości komentatorów.
Obowiązek głównie na papierze
W praktyce oznaczało to, że osoba kupująca używany smartfon za 1500 zł, rower za 1800 zł czy konsolę do gier za 2000 zł powinna złożyć deklarację PCC-3 i zapłacić podatek do urzędu skarbowego. Problem polegał na tym, że zdecydowana większość kupujących nawet nie wiedziała o istnieniu takiego obowiązku. W efekcie przepisy funkcjonowały głównie na papierze, a państwo utrzymywało regulację, która coraz bardziej rozmijała się z realiami współczesnego rynku.
Rynek używanych rzeczy eksplodował
Gdy obecny limit wprowadzano na początku XXI wieku, internetowy handel używanymi rzeczami praktycznie nie istniał. Nie istniał Vinted, OLX ani Facebook Marketplace. Używane przedmioty sprzedawano głównie na giełdach, bazarach i w komisach. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Miliony Polaków regularnie kupują i sprzedają używane ubrania, elektronikę, meble czy sprzęt sportowy. Dla wielu rodzin rynek wtórny stał się sposobem na oszczędzanie pieniędzy w okresie rosnących kosztów życia.
Jednocześnie wartość używanych rzeczy znacząco wzrosła. Smartfon za 1500 czy 2000 zł nikogo już nie dziwi, podobnie jak rower za kilka tysięcy złotych czy markowy wózek dziecięcy sprzedawany za ponad 1000 zł. Co więcej, przy zakupie używanego sprzętu o wartości powyżej progu już dziś działa pełen mechanizm podatku — pokazuje to choćby przypadek, w którym za rower podatek PCC potrafi sięgnąć kar liczonych w dziesiątkach tysięcy złotych. Dlatego Ministerstwo Finansów uznało, że obecny próg przestał odpowiadać rzeczywistości gospodarczej. Resort wskazuje, że od 2001 r. skumulowany wzrost cen wyniósł blisko 111 proc., a przeciętne miesięczne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wzrosło o 297 proc. — limit ustalony ćwierć wieku temu obejmuje więc dziś znacznie mniejszą część codziennych transakcji niż wcześniej.
Ile będzie można zaoszczędzić na PCC?
PCC wynosi obecnie 2 proc. wartości przedmiotu. W praktyce oznacza to, że:
- przy zakupie rzeczy za 1200 zł podatek wynosi 24 zł,
- przy wartości 1500 zł – 30 zł,
- przy wartości 2000 zł – 40 zł,
- przy wartości 2500 zł – 50 zł,
- przy wartości 3000 zł – 60 zł.
Nie są to kwoty, które zmieniają domowy budżet. Trudno mówić o podatkowej rewolucji.
Znacznie ważniejsze jest jednak ograniczenie biurokracji. Kupujący nie będzie musiał analizować przepisów, wypełniać deklaracji PCC-3 i pamiętać o terminach podatkowych przy większości codziennych zakupów dokonywanych na rynku wtórnym. Co więcej, sam resort finansów przyznaje, że przy transakcjach nieznacznie przekraczających dotychczasowy próg koszty obsługi i egzekucji podatku potrafią przewyższać kwotę samej należności — czyni to daninę nieefektywną fiskalnie.
Kto faktycznie skorzysta na zmianie?
Choć zmiana często przedstawiana jest jako ulga dla sprzedających na OLX czy Vinted, formalnie beneficjentem nowych przepisów będzie kupujący. Dlatego nagłówki sugerujące, że „sprzedawcy zaoszczędzą", są pewnym uproszczeniem. Właśnie na kupujących ciążył obowiązek zapłaty PCC.
Sprzedający nie rozlicza tego podatku i nie składa deklaracji. W praktyce jednak łatwiejsze zasady mogą zwiększyć atrakcyjność rynku używanych rzeczy, co pośrednio będzie korzystne również dla osób wystawiających przedmioty na sprzedaż. Łatwiej będzie sprzedać droższy telefon, rower czy sprzęt elektroniczny, gdy kupujący nie będzie musiał martwić się dodatkowymi formalnościami.
Nie oznacza to końca kontroli skarbówki
Warto przy tym pamiętać, że zmiana nie oznacza likwidacji wszystkich obowiązków podatkowych związanych z handlem internetowym. Nadal obowiązują przepisy dotyczące podatku dochodowego, działalności gospodarczej oraz raportowania transakcji przez platformy cyfrowe w ramach unijnych regulacji DAC7. Mechanizm ten dobrze widać na przykładzie tego, jak wygląda sprzedaż na Vinted a dyrektywa DAC7, gdzie dane przekraczających progi użytkowników trafiają wprost do urzędu skarbowego.
Osoby sprzedające okazjonalnie własne używane rzeczy nie mają powodów do obaw. Inaczej wygląda sytuacja tych, którzy prowadzą regularną działalność handlową pod pozorem sprzedaży prywatnej — granica, przy której sprzedaż w sieci a działalność gospodarcza zaczynają się zazębiać, bywa cienka. Skarbówka nadal będzie mogła analizować takie przypadki.
Kiedy nowe przepisy o PCC wejdą w życie?
Podwyższenie limitu zwolnienia z PCC z 1000 do 3000 zł to wciąż projekt, a nie obowiązujące prawo. Założenia nowelizacji opublikowano 24 lutego 2026 r. w Wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów, a sam projekt nowelizacji ustawy o PCC — 1 czerwca 2026 r. Zakłada on zmianę art. 9 pkt 6 ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych poprzez podniesienie progu zwolnienia dla sprzedaży rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi.
Projekt znajduje się obecnie na etapie uzgodnień i konsultacji. Przed nim pełna ścieżka legislacyjna: uzgodnienia międzyresortowe, przyjęcie przez Radę Ministrów, prace w Sejmie i Senacie oraz podpis prezydenta. Projekt przewiduje 14-dniowe vacatio legis, więc nowe przepisy mogłyby zacząć obowiązywać jeszcze w 2026 r. — realnie wskazuje się ostatni kwartał roku, choć ostateczny termin zależy od tempa prac parlamentarnych. Oznacza to, że osoby kupujące dziś używany telefon, rower czy komputer za kwotę przekraczającą 1000 zł nadal powinny stosować obecne przepisy. Dopiero po zakończeniu procesu legislacyjnego limit wzrośnie do 3000 zł.
Prawo wreszcie dogoniło rzeczywistość rynku wtórnego
Podniesienie limitu z 1000 do 3000 zł nie sprawi, że Polacy nagle staną się bogatsi. Dla większości kupujących oznacza oszczędność od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych. Znaczenie tej zmiany jest jednak szersze. Opisywane zmiany to jeden z nielicznych przykładów, gdy ustawodawca przyznaje, że przepisy stworzone ćwierć wieku temu nie odpowiadają już współczesnym realiom gospodarczym. W czasach, gdy coraz więcej osób kupuje używane rzeczy nie tylko z oszczędności, ale również z powodów ekologicznych, utrzymywanie podatku od większości takich transakcji stawało się coraz trudniejsze do uzasadnienia.
Po 25 latach państwo wreszcie dostrzegło, że telefon za 1500 zł czy rower za 2500 zł nie są dziś dobrami luksusowymi. A skoro zmieniła się rzeczywistość, musi zmienić się również prawo.
zobacz więcej:

