1. Bezprawnik -
  2. Środowisko -
  3. Nawet 1000 zł więcej za rodzinny wyjazd. Nowe unijne przepisy uderzą w podróżujących

Nawet 1000 zł więcej za rodzinny wyjazd. Nowe unijne przepisy uderzą w podróżujących

Wakacyjny wyjazd do Turcji czy Egiptu może w najbliższych latach kosztować więcej. Komisja Europejska zaproponowała rozszerzenie unijnego systemu handlu emisjami (EU ETS) na loty o długości do 5000 kilometrów. Oficjalny cel jest jasny: ograniczenie emisji dwutlenku węgla i przyspieszenie transformacji lotnictwa. Przewoźnicy oraz część ekonomistów ostrzegają jednak, że rachunek za kolejną reformę klimatyczną ponownie trafi do pasażerów.

Piotr Janus21.07.2026 13:59
Środowisko

Formalnie nie podatek, ale rachunek trafi do pasażerów

Komisja Europejska podkreśla, że nie wprowadza nowego podatku od podróży lotniczych. Formalnie obowiązek zakupu dodatkowych uprawnień do emisji CO₂ spocznie na liniach lotniczych. Ekonomiści od lat zwracają jednak uwagę, że przedsiębiorstwa bardzo rzadko samodzielnie pokrywają nowe koszty regulacyjne. Najczęściej przenoszą przynajmniej część wydatków na klientów. W praktyce oznacza to wyższe ceny biletów lotniczych oraz droższe wycieczki oferowane przez biura podróży.

Ile mogą kosztować nowe przepisy?

Trudno dziś precyzyjnie oszacować, o ile wzrosną ceny biletów lotniczych. Będzie to zależało od ceny uprawnień do emisji CO₂, ostatecznego kształtu przepisów oraz tego, jaką część nowych kosztów przewoźnicy zdecydują się przenieść na pasażerów. Jedno wydaje się jednak niemal pewne: jeśli koszty prowadzenia działalności wzrosną, linie lotnicze będą starały się odzyskać przynajmniej część tych pieniędzy poprzez wyższe ceny biletów.

Ile dopłaci rodzina lecąca do Turcji lub Egiptu?

Przy założeniu, że nowe regulacje przełożą się na wzrost cen biletów o 5–10 proc., łatwo zobaczyć skalę potencjalnych zmian. Bilet do Turcji kosztujący w sezonie około 1500 zł zdrożałby o 75–150 zł na osobę. W przypadku Egiptu, gdzie ceny przelotów często przekraczają 1800 zł, oznaczałoby to wzrost o 90–180 zł. Dla czteroosobowej rodziny dodatkowy koszt wakacyjnego wyjazdu wyniósłby od około 300 do nawet 700 zł.

Dalsze trasy, większe podwyżki

Jeszcze bardziej odczuwalne mogłyby być podwyżki na dalszych trasach. Lot do Dubaju kosztujący około 2500 zł mógłby zdrożeć o 125–250 zł na pasażera, co dla rodziny oznaczałoby wydatek większy nawet o 1000 zł. Są to oczywiście wyliczenia orientacyjne, pokazujące możliwą skalę wpływu nowych kosztów na ceny biletów, a nie prognozy podwyżek. Ostateczna ich wysokość będzie zależeć od cen uprawnień oraz polityki poszczególnych przewoźników. Obserwując jednak chociażby rosnące ceny energii objętej systemem ETS, ciężko być optymistą i wierzyć, że koszty biletów lotniczych również dramatycznie nie podskoczą. Nie brakuje zresztą głosów, że era tanich lotów się skończyła już kilka lat temu.

Branża lotnicza: zapłacą za to pasażerowie

Propozycja Komisji spotkała się z ostrą reakcją branży lotniczej. Organizacja Airlines for Europe, zrzeszająca największych europejskich przewoźników, sprzeciwia się rozszerzeniu ETS na loty poza Europejski Obszar Gospodarczy. W ocenie organizacji nowe przepisy „zwiększą koszty podróży dla pasażerów i przedsiębiorstw, przeniosą ruch lotniczy do przewoźników spoza UE oraz osłabią konkurencyjność europejskich linii lotniczych”.

Jeszcze ostrzej propozycję ocenił dyrektor generalny IATA Willie Walsh. Jego zdaniem Komisja Europejska „powtarza historyczny błąd”, a skutkiem nowych regulacji będzie wzrost cen biletów, pogorszenie konkurencyjności europejskiego lotnictwa oraz spowolnienie globalnej dekarbonizacji. Jak podkreślił, „podróżni i przedsiębiorstwa zapłacą za tę decyzję”.

Czy Europa nie straci na własnych regulacjach?

Krytycy projektu zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Europejskie linie lotnicze będą musiały ponosić dodatkowe koszty, podczas gdy część przewoźników spoza UE może zachować przewagę konkurencyjną na wielu trasach. W efekcie pasażerowie mogą częściej wybierać loty z przesiadkami organizowane przez linie z Turcji lub państw Zatoki Perskiej. Paradoksalnie nie musi to oznaczać mniejszej liczby lotów ani niższych emisji CO₂. Zmienić może się jedynie to, kto będzie obsługiwał ruch pasażerski i gdzie trafią zyski z przewozów.

Kolejny koszt Zielonego Ładu?

Rozszerzenie ETS wpisuje się w szerszą politykę klimatyczną Unii Europejskiej. W ostatnich latach konsumenci odczuli skutki zmian m.in. na rachunkach za energię, paliwa czy ogrzewanie. Już wcześniejsza reforma systemu handlu emisjami objęła kolejne gałęzie transportu i przemysłu. Teraz podobny mechanizm może objąć również podróże lotnicze.

Zwolennicy zmian argumentują, że wyższe koszty zmuszą branżę do inwestowania w nowocześniejsze samoloty i paliwa o niższej emisji. Przeciwnicy odpowiadają, że transformacja klimatyczna staje się coraz droższa dla zwykłych obywateli, a kolejne regulacje coraz częściej przekładają się na ceny codziennych usług. Ponadto szaleńcze dążenie Komisji Europejskiej do zeroemisyjności zabije konkurencyjność europejskiego przemysłu i przedsiębiorstw, co również wpływa na standardy życia mieszkańców Europy. Podobne obawy budzi harmonogram, przez który nawet 10 tys. zł więcej za ogrzewanie ETS2 uderzy w miliony Polaków.

Na razie propozycja Komisji Europejskiej jest dopiero początkiem procesu legislacyjnego i może jeszcze ulec zmianie. Już dziś jednak wywołała ostry spór między Brukselą a branżą lotniczą. Jeśli nowe przepisy zostaną przyjęte, dla wielu Polaków planujących wakacje za granicą oznacza to jedno: koszt rodzinnego wyjazdu może być wyższy nie z powodu droższego paliwa czy hoteli, lecz kolejnych opłat związanych z polityką klimatyczną Unii Europejskiej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover