- Home -
- Na wesoło -
- Sprzedajesz nawiedzony dom? Jeżeli nie poinformujesz nabywcy, to lepiej nie chwal się tym w internecie
Sprzedajesz nawiedzony dom? Jeżeli nie poinformujesz nabywcy, to lepiej nie chwal się tym w internecie
Pewna internautka sprzedała nawiedzony dom i teraz ma problem. Martwi się, że nabywcy mogą ją pozwać za przemilczenie tej kwestii. Nie bez powodu. Teoretycznie polskie prawo w zasadzie próbuje zachować racjonalność w na wskroś irracjonalnym świecie. W tym przypadku mamy jednak mocną przesłankę działającą na korzyść wykiwanych nabywców.

Sprzedając budynek mieszkalny, powinniśmy uprzedzić kupującego, jeśli z jakiegoś powodu nie da się w nim mieszkać
Ludzie wierzą w różne rzeczy, które wydają się kompletnie zmyślone. Na liście znajdziemy między innymi horoskopy, żyły wodne, jasnowidzów-celebrytów, homeopatię, a nawet obietnice wyborcze. Trudno byłoby oczekiwać od irracjonalnego na wskroś społeczeństwa, że będzie zawsze zachowywać się racjonalnie i w pełni zgodnie z aktualną wiedzą naukową. Stosowanie prawa w praktyce to troszeczkę inna sprawa. Gdybyśmy nie stosowali jakiegoś kryterium zdrowego rozsądku i doświadczenia życiowego, to zaraz mielibyśmy procesy o czary. Nie oznacza to jednak, że zjawiska paranormalne nie mogą pojawić się w sądach.
Nie chodzi nawet o to, że przywołani wyżej jasnowidze mogą z jakichś niezrozumiałych powodów zostać biegłymi sądowymi w całkiem poważnych sprawach. Mam na myśli raczej przyziemne spory cywilne, na przykład pomiędzy sprzedającym a nabywcą. Na przykład pewna internautka sprzedała nawiedzony dom. Teraz obawia się, że niezadowoleni nabywcy mogą ją z tego powodu pozwać. Czy kobieta ma się czego obawiać? Okazuje się, że jak najbardziej.
Zacznijmy od tego, że przepisy kodeksu cywilnego dotyczące rękojmi jak najbardziej obejmują sprzedane nieruchomości. Najprościej rzecz ujmując, zgodnie z art. 556 kc sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę. Szczegóły podaje nam następny przepis, art. 556¹.
Nas w tym przypadku interesuje punkt trzeci. Nawiedzony dom nie nadaje się w końcu do mieszkania, a takowe jego przeznaczenie jest czymś właściwie oczywistym.
Nawiedzony dom wcale nie musi naprawdę być nawiedzony, żeby domagać się rękojmi od sprzedawcy
W przypadku nieruchomości kupujący ma aż 5 lat na stwierdzenie jej wady. Tylko jak udowodnić, że w naszym nowym domu rzeczywiście dzieją się rzeczy nie z tego świata? Co ciekawe, z tego typu sprawami mieliśmy do czynienia w sądownictwie amerykańskim.
Przykładem może być tutaj głośna sprawa z 1991 r. Stambovsky kontra Ackley, w której występował nawiedzony dom opisywany wcześniej w prasie. Wiążąca się z tym stygmatyzacja budynku zdecydowanie stanowi okoliczność, o której wypadałoby wspomnieć nabywcy. Właśnie dlatego pozwany został zobowiązany przez sąd do zaprzestania zaprzeczania istnienia poltergeista, który miał się zalęgnąć w nieruchomości. Dom zaś niejako oficjalnie uznano za nawiedzony. Tyle tylko, że amerykańskie sądy niekoniecznie zaprzątały sobie głowy faktycznym istnieniem ducha. Być może i my nie powinniśmy?
Nie ma się co oszukiwać: gdyby zjawiska paranormalne były czymś, co można łatwo potwierdzić, to prawdopodobnie nie byłoby problemu. Dlatego nie ma sensu bawić się w próby udowodnienia, że wada nieruchomości wynika z obecności ducha, starożytnej klątwy, czy innej żyły wodnej. Wada jednak wciąż istnieje. Jej wyjaśnienie może być zupełnie przyziemne.
Być może wstrząsy i spadanie przedmiotów wywołuje przebiegająca w pobliżu linia kolejowa. Być może mieszkamy na Śląsku i gdzieś pod nami pracuje, albo kiedyś pracowała, kopalnia. Może się także okazać, że za dziwne odgłosy odpowiada okoliczna fauna, albo po prostu mieszkające w domu szkodniki z krwi i kości. Nas tak naprawdę interesuje to, czy sprzedający wiedział o jej istnieniu.
W przypadku internautki, która sprzedała nawiedzony dom, taka okoliczność jak najbardziej występuje. Powód jest prosty: sama się wprost przyznała, że to właśnie z jej powodu sprzedała "nawiedzony dom" jego obecnym właścicielom. Tym samym sprawa się klaruje. Sprzedająca wiedziała o istnieniu wady i stopniu jej dolegliwości. Wiemy także, że zataiła ten fakt przed nabywcami, celowo i z premedytacją. Tym samym ci jak najbardziej mogą się od niej domagać rękojmi.
zobacz więcej:

To już nawet nie jest propaganda, to jest jakiś kult tyranii. Nie wierzę, z jaką łatwością internet łyka bajki o „dobrym” Iranie
03.03.2026 20:45, Jakub Bilski
03.03.2026 17:10, Mariusz Lewandowski

Kawiarnię otwórz obok kawiarni, a sklep obok sklepu. To powinien wiedzieć początkujący przedsiębiorca
03.03.2026 16:20, Miłosz Magrzyk
03.03.2026 15:29, Mateusz Krakowski
03.03.2026 14:38, Marcin Szermański
03.03.2026 13:47, Edyta Wara-Wąsowska
03.03.2026 12:55, Rafał Chabasiński
03.03.2026 11:39, Materiał Partnera Bezprawnika
03.03.2026 11:32, Edyta Wara-Wąsowska
03.03.2026 10:42, Marcin Szermański
03.03.2026 9:49, Edyta Wara-Wąsowska
03.03.2026 9:06, Edyta Wara-Wąsowska
03.03.2026 8:20, Rafał Chabasiński
03.03.2026 7:33, Aleksandra Smusz
03.03.2026 6:53, Marcin Szermański

Kupił prezerwatywy i wystawił fakturę na Kancelarię Premiera. Teraz ma zarzuty karne – i trudno się dziwić
02.03.2026 21:31, Rafał Chabasiński

Chcesz pozbyć się towaru oddając go komuś za darmo? Ustawodawca to utrudnia i ma ku temu dobry powód
02.03.2026 15:56, Rafał Chabasiński
02.03.2026 15:45, Aleksandra Smusz
02.03.2026 15:01, Aleksandra Smusz
02.03.2026 14:12, Marcin Szermański
02.03.2026 13:21, Edyta Wara-Wąsowska
02.03.2026 12:32, Aleksandra Smusz
02.03.2026 11:40, Edyta Wara-Wąsowska
02.03.2026 10:53, Edyta Wara-Wąsowska
02.03.2026 10:04, Marcin Szermański
02.03.2026 8:32, Rafał Chabasiński

























