- Bezprawnik -
- Moto -
- Tylko co piąty kierowca wybrałby nowe auto z Chin, gdy może używaną Toyotę
Tylko co piąty kierowca wybrałby nowe auto z Chin, gdy może używaną Toyotę
Za sto kilkadziesiąt tysięcy złotych można dziś wyjechać z salonu nowym, bogato wyposażonym SUV-em chińskiej marki albo kupić trzy-, czteroletnie auto producenta, którego nazwę zna każdy mechanik w kraju. Jeszcze niedawno nikt by takich ofert ze sobą nie zestawiał. Teraz ten dylemat ma coraz więcej kierowców, a ostateczny rachunek nie zawsze wychodzi tak, jak sugeruje cennik.
Chińskie auto czy używane znanej marki. Skąd w ogóle ten wybór
Tempo zmian robi wrażenie. Według danych przytaczanych w raporcie „Nowy dylemat: auto używane i znane czy nowe i chińskie?” udział chińskich producentów w sprzedaży nowych samochodów w Polsce wzrósł z 0,03 proc. w 2023 roku do 15,6 proc. we wrześniu 2026 roku. Pisaliśmy o tym, gdy chińskie samochody dopiero zaczynały się rozpychać na europejskim rynku.
Raport przygotowała redakcja Auto Świata, a jego partnerem jest OTOMOTO. Warto to mieć z tyłu głowy: OTOMOTO to jeden z największych w Polsce serwisów z ogłoszeniami motoryzacyjnymi, żyjący w dużej mierze ze sprzedaży aut używanych. Teza, że kilkuletni samochód bywa rozsądniejszym wyborem niż nowy, jest dla takiej firmy wygodna. Liczby trzeba czytać z tą świadomością.
Część badawczą zrealizowała firma ARC Rynek i Opinia w lipcu i sierpniu 2026 roku. Ankietę internetową (CAWI) wypełniło 1030 kierowców w wieku od 18 do 65 lat, uzupełniono ją pięcioma wywiadami pogłębionymi z właścicielami chińskich aut.
Cena kusi, ale kierowcy boją się serwisu i części
Za chińskimi modelami najczęściej przemawia cena, wskazana jako zaleta przez 44 proc. ankietowanych, oraz wyposażenie, które docenia 33 proc. Deklaracje są przy tym dość otwarte: 44 proc. badanych mówi, że rozważyłoby zakup takiego samochodu. Gorzej, gdy pojawia się konkretna alternatywa. Postawieni przed wyborem między nowym autem z Chin a używanym w podobnej cenie od producenta europejskiego, amerykańskiego, japońskiego lub koreańskiego, na chińskie decydowało się, zależnie od scenariusza, od 18 do 29 proc. respondentów. Od 33 do 40 proc. nie potrafiło się zdecydować.
Obawy dotyczą głównie tego, co zaczyna się po odebraniu kluczyków. Jak wynika z badania, 40 proc. kierowców martwi się awaryjnością, 37 proc. dostępnością części, a 35 proc. dostępem do serwisu. Co czwarty respondent wskazuje niepewną cenę przy odsprzedaży. Agnieszka Czajka, Vice President Motors Professionals Europe w OLX Group / OTOMOTO, w komentarzu do raportu zauważa, że „atrakcyjna cena pozwala wejść na listę rozważanych modeli, ale nie wystarcza, żeby wygrać decyzję zakupową”.
Dobra sieć serwisowa w Polsce skłoniłaby do wyboru chińskiego auta 39 proc. badanych, wyraźnie niższa cena lub długa, np. siedmioletnia gwarancja po 31 proc., a odpowiedzialność znanej firmy za sprzedaż i serwis w kraju 28 proc.
Koszt posiadania samochodu w trzy lata. Wygrał używany, ale jest haczyk
Najmocniejszy argument raportu dotyczy pieniędzy. Auto Świat porównał trzyletni całkowity koszt posiadania (TCO) w sześciu parach: nowy samochód chińskiej marki kontra młode auto używane znanego producenta. We wszystkich sześciu przypadkach taniej wyszedł używany.
Tyle że sama redakcja przyznaje, że do wyliczeń przyjęła własny model utraty wartości i że był on jednym z kluczowych elementów wpływających na wynik. Spadek wartości to zwykle największa pozycja w kosztach utrzymania samochodu, a w przypadku marek obecnych w Polsce od dwóch, trzech lat po prostu nie ma jeszcze historii cen na rynku wtórnym. Przy innych założeniach wynik mógłby być inny.
Z danych OTOMOTO wynika natomiast, że oferta aut używanych odmładza się. W 2019 roku samochody z przebiegiem poniżej 150 tys. km stanowiły 44 proc. ogłoszeń w serwisie, a w pierwszych trzech kwartałach 2026 roku już 51 proc.
Gwarancja producenta a odpowiedzialność sprzedawcy przy zakupie auta
Nowe auto z salonu ma zwykle gwarancję producenta lub importera. To dobrowolne zobowiązanie gwaranta, a jego zakres i warunki wynikają z dokumentu gwarancyjnego. Unijne przepisy o wyłączeniach grupowych pozwalają przy tym serwisować samochód poza ASO bez utraty uprawnień, o ile przeglądy wykonuje się zgodnie z zaleceniami producenta. Szerzej opisywaliśmy, jak w praktyce działa gwarancja na samochód przy serwisowaniu w niezależnym warsztacie.
Niezależnie od gwarancji konsumentowi przysługują uprawnienia wobec sprzedawcy. Gdy auto kupuje się od przedsiębiorcy, czyli dealera albo komisu, zastosowanie ma ustawa o prawach konsumenta. Zgodnie z jej art. 43c sprzedawca odpowiada za brak zgodności towaru z umową, który istniał w chwili wydania i ujawnił się w ciągu dwóch lat. Co ważne, przez ten czas domniemywa się, że wada była obecna już w dniu zakupu. Obecne przepisy nie przewidują przy tym osobnego, krótszego terminu dla aut używanych, a dawną możliwość skrócenia odpowiedzialności do roku usunięto przy zmianach obowiązujących od 2023 roku.
Zakup od osoby prywatnej to inne reguły
Inaczej jest, gdy sprzedającym jest osoba prywatna. Wtedy stosuje się rękojmię z Kodeksu cywilnego, a strony mogą ją w umowie ograniczyć, a nawet całkowicie wyłączyć. Wyłączenie nie chroni jednak sprzedawcy, który wadę podstępnie zataił. Przy używanych autach pozostaje też ryzyko, że cofnięty licznik albo ukryta szkoda wyjdą na jaw dopiero po kilku miesiącach.
Co jeśli chińska marka wycofa się z Polski
Obawa nie jest wydumana, bo nowe marki samochodowe już nieraz wchodziły na europejski rynek i po kilku latach z niego znikały. Gwarancja wiąże tego, kto ją udzielił, czyli zwykle importera lub producenta. Jeśli ten podmiot zniknie z rynku albo upadnie, egzekwowanie uprawnień z gwarancji może być w praktyce bardzo trudne, a ewentualne roszczenia trafią do masy upadłościowej. Ustawowa odpowiedzialność dealera przez dwa lata od wydania auta pozostaje jednak niezależna od losów marki. Dlatego przy zakupie warto ustalić, kto jest stroną umowy i kto formalnie udziela gwarancji. Ryzyka nie znikają też przy samodzielnym imporcie, co pokazywaliśmy, pisząc o tym, jak auto z Chin zamawiane przez pośredników potrafi nie dotrzeć do kupującego.
Osobną kwestią są części. Unijne przepisy homologacyjne zobowiązują producentów do udostępniania informacji naprawczych także niezależnym warsztatom, ale nie gwarantują, że konkretna lampa czy zderzak będą dostępne od ręki za pięć czy osiem lat.
Rynek wtórny dopiero wyceni chińskie samochody
Ostatecznym sprawdzianem będzie moment, w którym dzisiejsze nowe auta z Chin trafią do ogłoszeń jako używane. Agnieszka Czajka przewiduje, że „chińskie samochody zaczną pojawiać się na rynku wtórnym, a ich wartość rezydualna, serwis i doświadczenia kolejnych właścicieli będą budować historię, której dziś jeszcze brakuje”. Do tego czasu kupujący nowe chińskie auto bierze na siebie część ryzyka, którego właściciel kilkuletniej Toyoty czy Skody już nie ponosi. W zamian dostaje nowy samochód z gwarancją i pełną historią od pierwszego kilometra. Która z tych opcji się opłaca, zależy od tego, jak długo auto ma zostać w garażu i ile nerwów kosztowałaby ewentualna awaria.










