- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Marki własne Biedronki i Lidla – kto je produkuje? Za wieloma stoją znani producenci
Marki własne Biedronki i Lidla – kto je produkuje? Za wieloma stoją znani producenci
Ktoś mógłby dojść do wniosku, że produkty marek własnych sieci handlowych to po prostu budżetowa wersja, odbiegająca jakością od tych wiodących na rynku. Od dawna tak nie jest. Prawdę mówiąc, mogą to być po prostu produkty wiodących marek w innym opakowaniu. Nie, żeby mi to przeszkadzało.
Produkty marek własnych kuszą już nie tylko niską ceną
Sieci handlowe od dawna starają się promować swoje marki własne. Niekiedy wiąże się z tym także ograniczanie asortymentu w sklepach, ale wygląda na to, że najwięksi sprzedawcy wyleczyli się już z tej biznesowej mody. Sama budowa własnej marki to wyraźne korzyści dla sieci.
Najważniejszą jest oczywiście możliwość zrezygnowania z pośredników w łańcuchu dostaw, co skutkuje większą marżą i tym samym większym zyskiem. Przy okazji sieci zachowują pełną kontrolę nad sprzedażą własnych produktów w swoich sklepach. Zlecanie produkcji zewnętrznemu partnerowi pozwala zaś ograniczyć ryzyko inwestycyjne.
Konsumenci sięgają po marki własne sklepów przede wszystkim dlatego, że zazwyczaj są przynajmniej ciut tańsze. Sieci chętnie się tym chwalą – choćby wtedy, gdy porównywana jest cena koszyka z zakupami w Lidlu i u konkurencji. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że mamy do czynienia z produktami gorszego sortu. Obecnie nie różnią się zbytnio od składników oferty wiodących marek. Powód jest niekiedy bardzo prosty: to te same produkty.
Dżem marki własnej Lidla i dżem znanego producenta – moje podejrzenia mają oparcie w rynkowej praktyce
Jakiś czas temu kupiłem w Lidlu jeden z dżemów 100% z owoców, marki należącej bezpośrednio do sieci. Dostrzegłem podobieństwa względem stojących obok słoiczków znanego producenta. Mniej więcej w tym samym czasie obydwie marki wprowadziły dżem porzeczkowo-malinowy o składzie, który wydaje mi się identyczny.
Czy to oznacza, że mamy do czynienia z takim samym dżemem sprzedawanym pod dwiema różnymi markami? Celowo unikam wskazania konkretnej firmy. Nie mam konkretnych dowodów. Dodatkowo moi domownicy są zdania, że w smaku jest wyraźna różnica pomiędzy dżemami z czarnej porzeczki. Co do tego, który jest smaczniejszy, występują rozbieżności. Być może więc to ja mam rację?
W każdym razie nie ma potrzeby wysyłać do redakcji prawników. To tylko taka moja prywatna teoria spiskowa, której nie należy traktować przesadnie poważnie. Istotne jest co innego: taki obrót sprawy wcale nie jest nieprawdopodobny, bo przecież wiemy, że takie przypadki się zdarzają. Dotyczą między innymi nabiału.
Kto produkuje marki własne Biedronki i Lidla
Portal Gazetkowo.pl opublikował w lipcu przegląd producentów wytwarzających towary marek własnych Biedronki. Okazuje się, że mleko, jogurty i twarogi dostarczają Mlekovita, Mlekpol, OSM Łowicz, Bakoma oraz Piątnica.
Wędliny i przetwory mięsne trafiają do Biedronki z Sokołowa i Morlin. Za przetwory rybne odpowiada Lisner. Słodycze dostarczają Jutrzenka i Coliana. Bakalie produkuje Bakaland. Wśród napojów możemy znaleźć te wyprodukowane przez Hortex.
Jeżeli chodzi o znanych producentów kryjących się w Lidlu, doszukałem się wzmianki w serwisie food-forum.pl z 2024 roku: „Dostawcami Lidla są m.in.: Tarczyński, FoodCare, SM Mlekpol, Grupa Mlekovita, a także lokalne firmy o wieloletniej tradycji, takie jak np. OSM Koło czy Średzka Spółdzielnia Mleczarska Jana”. Gazetkowo.pl wymienia w tym kontekście także między innymi Maspex i Dawtonę.
Można śmiało założyć, że nie tylko Biedronka i Lidl uskuteczniają takie formy partnerstwa z producentami, ale i pozostałe znane sieci handlowe. Całkiem prawdopodobne, że ich partnerami są te same firmy.
Producent marki własnej na opakowaniu – kolejne rządy chcą to wymusić na sieciach
Warto w tym momencie wspomnieć o ważnym szczególe. To, że dany producent współpracuje z daną siecią handlową, nie oznacza automatycznie, że ten konkretny produkt został przez niego wyprodukowany. Może się zdarzyć, że jednej sieci różne firmy dostarczają – trzymając się mojej teorii spiskowej – dżemy o różnych smakach.
Jako konsument absolutnie nie mam nic przeciwko. W końcu interesuje mnie przede wszystkim jakość produktu, jego skład i cena. Faktyczny producent stanowi dla mnie bardziej ciekawostkę niż informację, która mogłaby wpłynąć na moje wybory. Są jednak osoby, które mają na ten temat inne zdanie – na przykład te, dla których liczy się patriotyzm konsumencki.
Lata temu ówczesny premier Mateusz Morawiecki chciał zmusić sieci handlowe, by na opakowaniach produktów sprzedawanych jako ich marki własne wskazywały producenta. Teraz do pomysłu wróciło Ministerstwo Rolnictwa. Rozważa nowelizację rozporządzenia w sprawie znakowania poszczególnych rodzajów środków spożywczych. Rozwiązanie jest w zasadzie to samo: obowiązek wskazania producenta albo importera żywności wprowadzanej do obrotu.










