1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Mój znajomy pracował dla jednej firmy po trzy dni w tygodniu przez cały rok. Prawo mówi, że to nie tak miało wyglądać

Mój znajomy pracował dla jednej firmy po trzy dni w tygodniu przez cały rok. Prawo mówi, że to nie tak miało wyglądać

Tir z towarem przyjeżdża dzień wcześniej, klient dorzuca zamówienie na piątek, a połowa magazynu leży z grypą. W takiej sytuacji coraz więcej firm sięga po pracowników z agencji, często zaledwie na trzy, cztery dni. Przepisy o pracy tymczasowej są w tej kwestii zaskakująco liberalne: ustawa nie wyznacza żadnego minimalnego okresu skierowania. Swoboda ma jednak granice. Kilkudniowy „wynajem” człowieka rządzi się tymi samymi rygorami co półroczny, a niektóre z nich łatwo przeoczyć.

Mariusz Lewandowski31.10.2026 13:19
Firma

Ustawa o zatrudnianiu pracowników tymczasowych nie zna dolnej granicy

Podstawą jest ustawa z 9 lipca 2003 r. o zatrudnianiu pracowników tymczasowych (tekst jednolity: Dz.U. z 2025 r. poz. 236). Ustawodawca zadbał o górny limit: agencja może skierować tę samą osobę do jednego pracodawcy użytkownika łącznie na najwyżej 18 miesięcy w ciągu 36 kolejnych miesięcy (art. 20). Dolnego progu nie ma. Formalnie nic nie stoi na przeszkodzie, by skierowanie trwało tydzień, trzy dni, a nawet jeden dzień.

Na tę lukę, czy raczej swobodę, zwracają ostatnio uwagę same agencje zatrudnienia, w tym Gremi Personal, które promują krótkie skierowania jako odpowiedź na nagłe spiętrzenia pracy. Agencja zarabia na każdej godzinie pracy tymczasowej, więc o wadach tego modelu nie opowie. Sama teza prawna jest jednak poprawna.

Kiedy firma może skorzystać z pracy tymczasowej

Krótki czas trwania nie zwalnia z najważniejszego warunku. Art. 2 pkt 3 ustawy definiuje pracę tymczasową wąsko. Wchodzą w grę wyłącznie trzy rodzaje zadań:

  • prace sezonowe, okresowe lub doraźne,
  • prace, których terminowe wykonanie przez własnych pracowników nie byłoby możliwe,
  • zadania nieobecnego pracownika, czyli klasyczne zastępstwo.

Dodatkowa dostawa czy chorobowa luka w grafiku mieszczą się w tej definicji bez trudu. Problem zaczyna się wtedy, gdy „kilka dni” powtarza się co tydzień przez cały rok, a pracownicy z agencji obsadzają po prostu stałe stanowiska. To już wygląda na obchodzenie przepisów, w tym na omijanie reguły, jaką jest limit umów na czas określony.

Prace, których pracownik tymczasowy wykonywać nie może

Art. 8 ustawy zawiera zamkniętą listę zakazów, niezależną od długości skierowania. Pracownikowi tymczasowemu nie wolno powierzyć:

  • pracy szczególnie niebezpiecznej w rozumieniu przepisów BHP wydanych na podstawie Kodeksu pracy,
  • pracy na stanowisku pracownika, który w tym czasie uczestniczy w strajku,
  • pracy tego samego rodzaju co praca osoby zwolnionej z przyczyn niedotyczących pracowników w ciągu ostatnich 3 miesięcy przed planowanym rozpoczęciem pracy tymczasowej (zakaz dotyczy jednostek pracodawcy użytkownika w tej samej gminie),
  • pracy pracownika ochrony wymagającej broni palnej lub środków przymusu, na które trzeba mieć pozwolenie.

Zwolnić więc magazyniera w sierpniu, a we wrześniu „wynająć” na jego miejsce kogoś z agencji na kilka dni, nie wolno.

Obowiązki pracodawcy użytkownika: BHP nie skraca się razem z umową

Formalnym pracodawcą jest agencja. To ona zawiera z pracownikiem pisemną umowę o pracę na czas określony (albo, zgodnie z art. 7 ust. 2, umowę cywilnoprawną) i wypłaca wynagrodzenie. Firma, która korzysta z pracy, zostaje jednak z poważną listą obowiązków. Zgodnie z art. 9 ustawy pracodawca użytkownik odpowiada za bezpieczne i higieniczne warunki pracy, szkolenie BHP, odzież i obuwie robocze, środki ochrony indywidualnej oraz ustalanie okoliczności wypadków przy pracy.

Przy trzydniowym skierowaniu pokusa „odpuszczenia” szkolenia jest ogromna, a wypadek nieprzeszkolonego pracownika obciąży przede wszystkim firmę, w której do niego doszło.

Równe traktowanie pracownika tymczasowego

Art. 15 ustawy zakazuje traktowania pracownika tymczasowego mniej korzystnie niż etatowców zatrudnionych na podobnych stanowiskach. Dotyczy to warunków pracy i innych warunków zatrudnienia. Jedyny wyjątek dotyczy szkoleń podnoszących kwalifikacje: przy skierowaniu krótszym niż 6 tygodni pracodawca użytkownik nie musi zapewniać do nich dostępu. Stawka za godzinę nie może więc być niższa tylko dlatego, że ktoś przyszedł na trzy dni.

Wpis do KRAZ i cudzoziemcy po zmianach z 2025 roku

Od 1 czerwca 2025 r. agencje zatrudnienia działają według nowej ustawy z 20 marca 2025 r. o rynku pracy i służbach zatrudnienia. Prowadzenie agencji wymaga wpisu do rejestru agencji zatrudnienia (KRAZ), a jego sprawdzenie to pierwszy krok przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy. Nowe przepisy zaostrzyły też zasady dla agencji kierujących cudzoziemców, którzy potrzebują zezwolenia na pracę lub oświadczenia o powierzeniu pracy. Taką działalność można prowadzić dopiero po dwóch latach od wpisu i po uzyskaniu jego zmiany (z wyjątkiem przejściowym dla agencji, które działały wcześniej). Świeżo zarejestrowana agencja, która obiecuje ekipę z zagranicy „od jutra”, powinna więc wzbudzić czujność. Osobną kwestią, która od miesięcy budzi spory w biznesie, jest zatrudnianie cudzoziemców na umowę o pracę i to, czy takie wymogi nie pchają części firm w stronę kombinowania.

Elastyczność dla firm, niepewność dla ludzi

Krótkie skierowania mają sens. Rynek od lat zmierza w stronę takich rozwiązań, czego przykładem jest choćby praca natychmiastowa organizowana przez aplikacje. Dla przedsiębiorcy to wygodne: płaci za realną potrzebę i nie utrzymuje rezerwy kadrowej. Alternatywą bywa leasing pracowniczy, ale wymaga on współpracy z innym pracodawcą i nie zawsze da się go zorganizować w ciągu doby.

Mam jednak wątpliwości, czy model „człowiek na trzy dni” jest tak niewinny, jak przedstawiają go agencje. Po drugiej stronie stoi osoba, która nie wie, czy w przyszłym tygodniu będzie miała z czego żyć. Jej staż w jednej firmie składa się z urywków, urlop nalicza się w wymiarze dwóch dni za każdy miesiąc pozostawania do dyspozycji agencji (art. 17 ustawy), a przy kilkudniowych skierowaniach często kończy się na ekwiwalencie. Jeśli do tego dojdzie umowa cywilnoprawna zamiast umowy o pracę, ochrona pracownika robi się iluzoryczna.

Najbardziej niepokoi mnie jednak to, że brak dolnego limitu kusi do mnożenia krótkich skierowań w nieskończoność. Kryterium ustawowym jest doraźny charakter zadań, długość skierowania nie ma tu znaczenia. Firma, która co poniedziałek zamawia „na kilka dni” tych samych ludzi do tych samych zadań, powinna liczyć się z pytaniami inspekcji pracy. Tym bardziej że nowe uprawnienia kontrolerów PIP pozwalają przyglądać się fikcyjnym formom zatrudnienia uważniej niż dotąd.

Rozsądny przedsiębiorca powinien więc przed zamówieniem kilkudniowego wsparcia ustalić z agencją kilka rzeczy na piśmie: czy agencja ma aktualny wpis w KRAZ, na jakiej podstawie zatrudnia ludzi, kto przeprowadzi szkolenie BHP i zapewni odzież, jaka jest stawka na tle wynagrodzeń własnej załogi i czy zadanie w ogóle mieści się w ustawowej definicji pracy tymczasowej. Spisanie tych ustaleń zajmuje godzinę, a w razie kontroli czy wypadku może oszczędzić firmie wielu tygodni tłumaczenia się.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover