Powróci karta rowerowa… dla dorosłych!

Gorące tematy Moto dołącz do dyskusji (85) 08.04.2016
Powróci karta rowerowa… dla dorosłych!

Maciej Lewczuk

Karta rowerowa dla dorosłych poprzedzona egzaminami z przepisów ruchu drogowego nowym pomysłem Ministerstwa Infrastruktury.

Czy są wśród naszych czytelników kierowcy i rowerzyści? Bywam jednym i drugim, dlatego mam pytanie. Czy zdarzyło się Wam wku… zdenerwować na rowerzystę, który jechał po jezdni mimo że obok była ścieżka rowerowa, przejeżdżał po pasach dla pieszych, popylał z pełną prędkością po chodniku, mknął lewą stroną ścieżki rowerowej, za nic miał znaki i światła na skrzyżowaniach i denerwował się, gdy zwrócono mu/jej uwagę? Może to się zmieni, bo Ministerstwo Infrastruktury myśli o tym, by karta rowerowa była dokumentem, którym będą musieli legitymować się dorośli cykliści.

Dziecięciem będąc, jeszcze w podstawówce zdawałem egzamin na kartę rowerową, który miejscowy szef policji przeprowadzał z pełną powagą. Byłem dumny, gdy wręczono mi dokument, który oznaczał, że znam przepisy ruchu drogowego i potrafię wykonać ważniejsze manewry jednośladem napędzanym siłą mięśni. Moi koledzy i koleżanki także zdawali/ły w tym samym czasie. Tym, którzy nie zaliczyli i karta rowerowa nie była im pisana, rodzice wprost nie pozwalali jeździć! Jeden nawet oberwał od ojca, gdy ten zobaczył, że wziął rower od koleżanki i jeździł po ulicy.

Obecnie Ministerstwo Infrastruktury rozważa wprowadzenia egzaminów na kartę rowerową dla dorosłych. Tanie rowery i korki sprawiły, że wiele osób przesiadło się na jednoślady. Niestety odsetek z nich zna przepisy ruchu drogowego. Karta rowerowa i egzamin poprzedzający jej wydanie mają sprawić, że osoby uczestniczące w ruchu będą bardziej świadome swoich praw i obowiązków.

Aby egzaminów nie musiały przeprowadzać WORDy, które są dostępne tylko w większych miastach, podobnie jak przed laty, zajmować się tym mają policjanci z drogówki. Karta rowerowa byłaby obowiązkowa dla rowerzystów, a przyłapanie cyklisty na jeździe bez tego dokumentu potwierdzającego znajomość przepisów i umiejętności byłoby traktowane jako wykroczenie. Nie ma na razie informacji, jakiej wysokości mandat za takie zachowanie groziłby rowerzyście.

Co sądzicie o takim pomyśle? Czy obowiązek zdawania egzaminu i karta rowerowa, którą musiałby legitymować się dorosły rowerzysta, sprawiłyby, że na ulicach byłoby bezpieczniej? Podobno po kierowcach osobówek i ciężarówek, to rowerzyści są najczęstszymi sprawcami wypadków i zdarzeń drogowych.

W każdej sprawie, dotyczącej problemów związanych z rowerzystami, wypadkami i zdarzeniami drogowymi, a także wszelkimi innymi, w których chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika, możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

85 odpowiedzi na “Powróci karta rowerowa… dla dorosłych!”

    • biorąc pod uwagę rząd to niedługo będziesz musiał mieć nawet kartę „Polaka” gdzie Macierewicz będzie badał Twój rodowód :) i przymusowe oddanie krwi w celach badań rasowych, których wyniki zostaną wpisane do Twojego dowodu osobistego

  1. Bez sensu… W najbardziej rowerowym kraju świata, Holandii, wszyscy jeżdżą bardzo dobrze bez jakichś kart. Potrzebna jest dobra infrastruktura oraz wychowanie, a nie bzdurne egzaminy.

    • Wychowanie? Jak to sobie wyobrażasz? Ksiądz chodząc po koledzie ma ludzi uczyć? Bardzo dobry pomysł. Rowerzysta jest takim samym uczestnikiem ruchu drogowego jak kierujący samochodem. Nie wiem czemu od rowerzysty by się nie miało wymagać potwierdzone znajomości przepisów. Tym bardziej że statystyczni rowerzyści czują się jak święte krowy bo ani straży miejskiej ani policji nie chce się karać mandatami ludzi którzy targaja rowerami po chodnikach, omijają czerwone światła zjeżdżając na przejścia dla pieszych, nie mają oświetlenia i odblaskow, przejeżdżają przez przejścia dla pieszych.

      • Gdyby istniały ścieżki rowerowe, to nie byłoby potrzeby jeździć po jezdni lub chodniku. To nawet nie musi być oddzielna droga, a namalowany po boku ulicy wąski pas dla rowerzystów. To się sprawdza, wiem bo używałem takich „ścieżek” w kilku krajach zachodnich. Rowerzysta nie jest takim samym uczestnikiem ruchu drogowego jak kierowca. Nie prowadzi ważącego tonę pojazdu i nie może się w kilka sekund rozpędzić do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Jemu jest bliżej do pieszego. Czy chcesz robić egzaminy pieszym? Bo niektórzy również nie wiedzą jak się zachowywać na pasach.

        • Ale o czym Ty mówisz? Ścieżki rowerowe się budują i może kiedyś będa tak powszechne jak w Holandii ale póki co ich nie ma. A skoro ich nie ma i rowerzyści mają jeździć po drogach to niech się przepisów nauczą. Poza tym w Twojej wychwalanej Holandii też z tego co wiem infrastruktura rowerowa nie powstała w rok czy dwa. Już pomijam bezsens porównywania kraju bogatszego a przy tym terytorialnie o wiele mniejszego z Polską.

          Powiem Ci ze mam w nosie czy rowerzyście bliżej do pieszego czy do samochodu. Jak dla mnie mogą jeździć po chodnikach tam gdzie nie ma ścieżek skoro źle im na drogach i czują się pieszym. Jeśli jednak chcą jeździć po ulicach tam gdzie ja prowadzę pojazd jak sam zauważyłeś ważący ponad tonę to niech potwierdza to ze znają przepisy. Proste. Mam to gdzieś że jak dojdzie do kolizji to on zginie a mi nic nie będzie. Nie mam ochoty się włóczyć po sądach i być linczowanym za to że potraciłem biednego rowerzyste. To że w środku nocy wyskoczył mi ma czołówkę na jednokierunkowej to szczegół. Poza tym przez jego głupi manewr być może ja kiedyś będę zmuszony odbić kierownica i zabije Bogu ducha winnych pieszych?

          • Oczywiście, że na drodze rowerzysta musi się dostosować, ale: 1. Taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca, bo rowerzysta powinien mieć własną ścieżkę. Wyznaczenie wąskiego pasa po boku drogi niemal nic nie kosztuje, a w wielu przypadkach zlikwiduje problem. 2. Jak sam napisałeś, to głównie jego problem, bo kierowcy samochodu nic się nie stanie i nie zostanie on ukarany, jeśli to rowerzysta doprowadził do wypadku. Cykliści na drodze przede wszystkim mogą zaszkodzić samym sobie i większość z nich będzie z tego powodu ostrożna. 3. Egzaminy niewiele zmienią. Rozsądni rowerzyści i tak jeżdżą spokojnie, a wariaci będą szaleć niezależnie od posiadania karty.

            Poza tym, obowiązkowe egzaminy będą szkodliwe społecznie, bo zniechęcą ludzi do ekologicznego, ekonomicznego oraz zdrowego środku transportu.

          • Ad 1. Tak, masz racje. Poki co jednak rzeczywistosc jest jaka jest. A skoro kierowcy i rowerzysci poki co sa zmuszeni do wspoldzielenia drogi toi zadbajmy o to zeby wszyscy znai przepisy skoro rowerzystow sie nie sxiga mandatami. Koszt dla rowerzysty to niewielki, wysilku tez duzego nie bedzie.
            Ad. 2 Owszem, nie zostanie ukarany ale co sie nerwow naje i nachodzi po sadach to jego. A tak jak mowie, niech media albo lokalna spolecznosc podchwyci temat to i tak ludzie wydadza wyrok przed sadami. Wiesz o tym dobrze przeciez.
            Ad. 3 tu rowniesz masz racje. To samo sie jednak tyczy kierowcow. Nikt jednak nie podwaza sensu prawa jazdy.

            Podsumowujac. Taki egzamin nie musialby byc poprzedzony kursami wiec jego koszt nie przekroczylby pewnie 100 zl. Biorac podnuwage ze to wydatek raz na cale zycie to chyba jest to kwota di zaakceptowania. Poza tym posiadacze prawa jazdy mogliby byc zwolnieni.

          • to wprowadźmy egzaminy również dla pieszych, ta sama głupota co egzaminy dla rowerzystów

          • Dopoki piesi nie będą uczestnikami ruchu drogowego a miejscem do poruszania sie przeznaczonym dla nich nie będzie jezdnia to nie widzę powodu by od nich wymagac takiej wiedzy.

            Przede wszystkim trzeba sobie odpowiedziec na jedno pytanie. Czy rowerzysta jest osoba kierujaca pojazdem dwukolowym czy po prostu pieszym na rowerze. Jesli jest pieszym na rowerze to niech spada na chodnik i wara mu od jezdni. Jesli natomiast uznajemy, ze jest kierujacym pojazdem to witamy na jezdni i w zwiazku z tym oczekujemy, że bedziesz znal przepisy ruchu drogowego tak jak kazdy inny w tym ruchu uczestniaczacy. To jest tak proste jak to.

            Serio… Nie ma ani jednego racjonalnego argumentu przemawiajacego za tym by od rowerzystow nie oczekiwać potwierdzenia znajomosci przepisow ruchu drogowego wmktorym maja uczestniczyc.

          • Dopoki piesi nie będą uczestnikami ruchu drogowego a miejscem do poruszania sie przeznaczonym dla nich nie będzie jezdnia to nie widzę powodu by od nich wymagac takiej wiedzy.

            Piesi jak najbardziej są uczestnikami ruchu drogowego. Co ciekawe, w szczególnych warunkach mogą poruszać się po jezdni.

            Serio… Nie ma ani jednego racjonalnego argumentu przemawiajacego za tym by od rowerzystow nie oczekiwać potwierdzenia znajomosci przepisow ruchu drogowego wmktorym maja uczestniczyc.

            Dokładnie tak samo jak w przypadku pieszych – rowerzyści zagrażają przede wszystkim samym sobie.

          • „Piesi jak najbardziej są uczestnikami ruchu drogowego. Co ciekawe, w szczególnych warunkach mogą poruszać się po jezdni.”

            Dlatego napisałem w innym poście, że w przypadku pieszych są pewne wyjątki lecz chyba nie zaprzeczysz, że z definicji jezdnia nie jest domyślną częścią drogi przeznaczoną do poruszania się dla pieszych. Nie sądzę zatem by wiedza na temat zasad wyprzedzania, poruszania się drogami jednokierunkowymi itp sytuacji typowych dla pojazdów była im niezbędna.

          • Nie sądzę zatem by wiedza na temat zasad wyprzedzania, poruszania się drogami jednokierunkowymi itp sytuacji typowych dla pojazdów była im niezbędna

            Na tej samej zasadzie nie powinno wymagać się od kierowców znajomości zasad, które obowiązują rowerzystów. A jednak się wymaga. Z prostego powodu: warto wiedzieć jak zachowa się (albo powinien zachować się) przedstawiciel innej grupy w danej sytuacji drogowej. Ergo: czemu nie wymagać od pieszych zaliczenia stosownego egzaminu ze znajomości PoRD?

          • Bo pieszy nie porusza się po jezdni a po chodniku. No na litość boską czy to naprawdę jest tak trudne do ogarnięcia? Rowerzysta porusza się po jezdni tak samo jak samochód. Pieszy przez jezdnię poza pewnymi wyjątkami tylko przechodzi.

          • Bo pieszy nie porusza się po jezdni a po chodniku.

            To niczego nie zmienia. Rowerzysta, tak jak pieszy, jest niechronionym uczestnikiem ruchu drogowego i tak samo jak pieszy zagraża głównie samemu sobie. Zatem niechronieni uczestnicy ruchu powinni być tak samo traktowani.

            Naprawdę chcesz wymagać KR od wszystkich rowerzystów? Od weekendowych, rekreacyjnych, osób starszych (zwłaszcza mieszkających na wsiach)? A co z obcokrajowcami, których u nas jest dość sporo – oni też powinni legitymować się KR? W swoich krajach nie muszą jej mieć. Przecież to będzie kolejne martwe prawo.

          • „Zatem niechronieni uczestnicy ruchu powinni być tak samo traktowani.”

            Że co? Tak jak już pisałem wcześniej… mam w nosie to, że w kolizji 1:1 z samochodem rowerzysta nie ma szans. Jak potrącę barana, który nie miał zielonego pojęcia o przepisach to czy będę winny czy nie to i tak będę musiał z tym żyć. Będę musiał się ciągać po sądach i udowadniać, że to nie je zawiniłem. Lokalne media albo społeczność i tak będzie na mnie patrzeć jak na pirata drogowego. Żadna to przyjemność. Poza tym jak rowerzysta odwali głupotę na drodze to może stać się wszystko… mogę odbić kierownicą by go wyminąć i wyjdę na czołówkę z inną osobówką, może wpadnę w poślizg i zabije pieszych na chodniku albo sam rozbije się na ścianie budynku. To nie jest tak, że cokolwiek rowerzysta by nie zrobił to jest zagrożeniem tylko dla Siebie.

            Nie wiem czy chcę wymagać KR od wszystkich rowerzystów ale przyklasnę każdemu pomysłowi, który weźmie za dupę rowerzystów bo zbyt często mają w nosie świadomie bądź nie obecne przepisy. Zaś na obcokrajowców to już w ogóle gwiżdżę. Ja jak jeżdżę za granicę to respektuje zasady jakie tam obowiązują jakkolwiek za głupie bym ich nie uważał.

          • Jak potrącę barana, który nie miał zielonego pojęcia o przepisach to czy będę winny czy nie to i tak będę musiał z tym żyć.

            A jak potrącisz takiego, który był przepisowym alfą i omegą, Twoje sumienie pozwoli Ci spać spokojnie?

            Poza tym jak rowerzysta odwali głupotę na drodze to może stać się wszystko… mogę odbić kierownicą by go wyminąć i wyjdę na czołówkę z inną osobówką, może wpadnę w poślizg i zabije pieszych na chodniku albo sam rozbije się na ścianie budynku

            To jest jedynie teoria, nie mająca odzwierciedlenia w rzeczywistości.

            Nie wiem czy chcę wymagać KR od wszystkich rowerzystów ale przyklasnę każdemu pomysłowi, który weźmie za dupę rowerzystów bo zbyt często mają w nosie świadomie bądź nie obecne przepisy.

            Przepisy łamią wszyscy, niezależnie od tego do której grupy uczestników ruchu drogowego należą. Nie w kolejnych przepisach rozwiązanie, a w ich skutecznym egzekwowaniu. A już sam pomysł obowiązkowej KR jest tak z kosmosu wzięty, że aż żal komentować…

            Ja jak jeżdżę za granicę to respektuje zasady jakie tam obowiązują jakkolwiek za głupie bym ich nie uważał

            Przepisy odnośnie obowiązkowego wyposażenia pojazdu też?

          • „A jak potrącisz takiego, który był przepisowym alfą i omegą, Twoje sumienie pozwoli Ci spać spokojnie?”

            Jak ja będę winny to będę mógł mieć pretensje tylko do Siebie.

            „To jest jedynie teoria, nie mająca odzwierciedlenia w rzeczywistości.”

            No tak… przecież te sytuacje są kompletnie nierealne.

            „Co dalej? Obowiązkowe kaski*? Oświetlenie 24h? Tablice rejestracyjne? Przeglądy? OC?”

            Oświetlenie wcale nie jest głupie i powinno być obowiązkowe na każdym rowerze. Sczególnie po zmroku. Tak samo jak kamizelka odblaskowa.

            „Przepisy odnośnie obowiązkowego wyposażenia pojazdu też?”

            Jeśli jadę do danego kraju to się orientuje jakie tam są przepisy na które warto zwrócić uwagę. Jak dostanę mandat za ich nie przestrzeganie to mój problem.

          • Jak ja będę winny to będę mógł mieć pretensje tylko do Siebie.

            Sam widzisz, że w takiej sytuacji uprawnienia „ofiary” nie mają żadnego znaczenia.

            Oświetlenie wcale nie jest głupie i powinno być obowiązkowe na każdym rowerze.

            Oświetlenie jest obowiązkowe. Chodzi mi o używanie świateł przez 24h na dobę, jak w przypadku samochodów (światła dzienne).

            Tak samo jak kamizelka odblaskowa.

            A kamizelka po co? Wystarczy, że rower ma odblaski, kamizelka to mnożenie bytów. Pomijam, że kamizelka świetnie komponuje się z codziennym ubiorem miejskiego rowerzysty. Zwłaszcza zimą i latem.

          • Ńo to cudzoziemiec mandatu nie dostanie. Nie widze problemu. Tak jak mowilem… gwizdam na nich.

            Co do kamizelki… Jak jezdzisz nocami pomiedzy wioskami to wiesz, ze widzac rowerzyste od tylu to odblaski na kolach sa niewidzoczne, zas ten jeden z tylu wiele nie pomaga. Poza tym kamizelka go nie zabije a jej brak juz byc moze tak. Nie mowie ze ma zapierdzielac w kamizelće w centrum miasta w sloneczne poludnia. Bardzo chetnie bym jednak ja zobaczyl po zmroku szczegolnie w miejscach gdzie nie ma oswietlenia ulicznego.

          • Ńo to cudzoziemiec mandatu nie dostanie. Nie widze problemu. Tak jak mowilem… gwizdam na nich

            Problemy są dwa (a nawet trzy). Po pierwsze: równość wobec prawa – dlaczego ja mam dostać mandat, a Niemiec nie? Po drugie i trzecie: co z niedouczonymi policjantami, którzy będą wystawiać cudzoziemcom mandaty, a oni – nieświadomi KW – będą je przyjmować? Ja już mam dość złej prasy Polski za granicą.

            Co do kamizelki… Jak jezdzisz nocami pomiedzy wioskami to wiesz, ze widzac rowerzyste od tylu to odblaski na kolach sa niewidzoczne, zas ten jeden z tylu wiele nie pomaga

            Przepisowo wyposażony rowerzysta nie potrzebuje kamizelki. Nieprzepisowo.. Sugerujesz, że ktoś, kto nie ma w rowerze obowiązkowych lampek i odblasków, zainwestuje w obowiązkową kamizelkę?

            Bardzo chetnie bym jednak ja zobaczyl po zmroku szczegolnie w miejscach gdzie nie ma oswietlenia ulicznego.

            A ja bym wolał, żeby zamiast wprowadzać nowe przepisy, zaczęto egzekwować te już istniejące.

      • Rowerzysta tak naprawdę nie powinien jeździć po ulicy tylko po ścieżce rowerowej albo chodniku….. bliżej mu do pieszego na deskorolce…
        Oczywiście są kretyni jeżdzący po mieście, po ulicach… a nawet tacy, którzy pchają się na ulicę gdzie prędkość > 50 km/h i szukają tam śmierci mimo groźby mandatu…. raz widziałem rowerzystę na autostradzie… różnie to działa…. :D

        • „Rowerzysta tak naprawdę nie powinien jeździć po ulicy tylko po ścieżce rowerowej albo chodniku….. bliżej mu do pieszego na deskorolce… ”

          Ok, skoro tak to sie zgdzam. Dopoki jednak mamy sytuacje ze prawo nakazuje rowerzyscie poruszanie sie ulicami to nie wydaje mi sie dziwnym ze mialoby sie weryfikowac wiedze na temat kodeksu drogowego. Wiec albo niech prawo zabierze rowerzystow z ulic albo niech weryfikuje ich wiedze. Obecnie niestety zbyt czesto spotykam sie jako kierowca ze rowerzysta kiedy mu to pasuje to krzyczy ze jest pelnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego a kiedy nie to krzyczy ze on jest tylko rowerzysta czyli prawie pieszym.

          Serio krew mnie zalewa jak widze akcje typu rowerzysta zbliza sie do skrzyzowania, zapala sie czerwone swiatlo dla samochodow i zielone dla pieszych a ten szybko zjezdza z ulicy na chodnik, przejezdza przez przejscie dla pieszych po czym zjezdza na ulice po drugiej stronie ulicy. W ogole jazda na rowerze po przejsciach dla pieszych to jakaś turbogłupota.

          • Jazda rowerem po przejściach dla pieszych jest przecież zabroniona. I jak Policja widzi to raczej reaguje.

            U nas największym problemem jest KULTURA jazdy – nie przepisy.

          • Wiem, że jest zabroniona. O ile jednak osobiście z większą lub mniejszą częstotliwością widzę takie sytuacje na jezdni o tyle ukarania takiego rowerzysty już nigdy nie widziałem. Pewnie jakieś tam mandaty się pojawiają ale gdybym tylko po swoich obserwacjach miał to oszacować to powiedziałbym, że jest to bardzo rzadkie zjawisko. nie raz widziałem, że policjanci to ignorowali bo albo im się nie chciało ścigać rowerzysty gdy byli samochodem a ten pojechał w głąb osiedla albo za nim biec jak był patrol pieszy.

          • Bo to w pewnym sensie glupie ograniczenie. Rozumiem, ze przejechanie przez przejscie (niezaleznie czy przebiega przez nie DDR czy nie) bez zwracania uwagi na to co sie dzieje, czy nic nie jedzie i w ogole nie zwalniajac jest nieodpowiedzialna, ale zatrzymanie/zwolnienie przed przejdziem i przejechanie niczym sie nie rozni od zejscia z roweru i przeprowadzenia go „na piechote”.

            Cala sprawa jest dziwna, bo rowerzysci przepisy jako-tako znaja, ale zdarza im sie (w zaleznosci od sytuacji i tego na ile kto ceni wlasne zycie i pieniadze) je ignornowac. Zupelnie jak z niektorymi kierowcami, ktorzy egzamin zdaja. Tez przejezdzaja na czerownym, tez zdarza im sie potracic pieszego bo sie zagapia, tez przekradzaja predkosc, tez nie potrafia parkowac czy jezdza po sciezkach rowerowych. Edukcje mozna zaczac, ale od szkoly podstawowej i sama znajomosci przepisow nikomu nie zaszkodzi, ale karta rowerowa sama z siebie nic nie zmieni, poza ewentualnym zastrzykiem gotowki bo egzaminy, jesli faktycznie beda, to raczej nie za darmo.

        • a nawet tacy, którzy pchają się na ulicę gdzie prędkość > 50 km/h i szukają tam śmierci mimo groźby mandatu

          Rozumiem, że piszesz o mandacie za śmierć. Bo mandatu za jazdę po jezdni, na której dopuszczony jest ruch z prędkością powyżej 50km/h rowerzysta nie otrzyma – bo nie ma za co.

          • nie znasz się… w mieście rower nie może jechać na jezdni, na której dopuszczalna prędkość przekracza 50 km/h

          • w mieście rower nie może jechać na jezdni, na której dopuszczalna prędkość przekracza 50 km/h

            Ale masz na to jakieś wsparcie? Wiesz, że w wielu miastach w godz. 23-5 obowiązuje podniesienie prędkości do 60?

          • Na pewno przed aktualizacją przepisów rower nie mógł wjeżdzać na drogi szybkiego ruchu w mieście… czyli takie, które mają tabliczkę np. 70 km/h i więcej.

            Mandat za wjazd rowerem na drogę szybkiego ruchu wynosi 250 zł.

          • Na pewno przed aktualizacją przepisów rower nie mógł wjeżdzać na drogi szybkiego ruchu w mieście… czyli takie, które mają tabliczkę np. 70 km/h i więcej.

            Piszesz o przepisach z ubiegłego wieku, kiedy na jezdniach panowała 60-tka. Chyba najwyższy czas zaktualizować wiedzę o przepisach, nie uważasz?

  2. Wystarczyłoby pozwolić na jazdę po chodniku tym, którzy nie czują się/nie umieją jeździć po drodze. Plus bezwzględne karanie za jazdę po jezdni jeżeli jest ścieżka rowerowa po którejkolwiek ze stron.
    Oczywiście rozbudowa infrakstruktury jak najbardziej.

    Ten przepis jest kuriozalny i bez sensu. Ale to jak wszystko co wymyśli obecny rząd. Zabierają nam prawo do własności ziemi, nie przestrzegają jakiegokolwiek prawa.
    Po co właściwie tworzą przepisy skoro i tak nikogo one nie będa obchodzić? A szczególnie Panią Premier i Prezydenta…. którzy nawet Konstytucję mają w poważaniu…

    • Ale przeciez rowerzysci obcnie sa bezkarni. Niby mozna na nich nakladac mandaty ale jak zyje tak nigdy nie widzialem by rowerzysta dostal mandat za jazde po chodniku, za jazde jednokierunkowa pod prad, jazde bez oswietlenia czy odblaskow, jazde obok siebie w sytuacji gdy utrudniaja w ten sposob ruch samochodowy, jazde po przejsciah dla pieszych. Skoro zatem nie kara sie ich za wykroczenia w ruchu to niech moze sie wymaga by potwierdzili w ogole znajomosc przepisow.

      Juz pomijam to, ze nawet zarejestrowane wykroczenia przez kamery wykroczenia rowerowe nie są penalizowane bo nie da sie ustalić tożsamoscj osoby jadacej na rowerze, pomijam to, że rowerzysta nie ma OC i w sytuacji gdy z jego winy dojdzie do kolizji to kierowca samochodu jest w dupie bo sie moze latami dochodzić odszkodowania na drodze postepowania cywilnego.

      • ale jak zyje tak nigdy nie widzialem by rowerzysta dostal mandat za jazde po chodniku, za jazde jednokierunkowa pod prad, jazde bez oswietlenia czy odblaskow, jazde obok siebie w sytuacji gdy utrudniaja w ten sposob ruch samochodowy, jazde po przejsciah dla pieszych

        A ja znam kilka takich osób. Natomiast nie znam nikogo, kto by dostał mandat za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych czy skrzyżowaniu (moim zdaniem są to największe z samochodowych wykroczeń, które codziennie popełniają na mnie – rowerzyście – kierowcy samochodów).

        • „W 2014 r. rowerzyści spowodowali 6% wypadków.”

          No ale co chcesz w ten sposób udowodnić. Czego widzisz więcej na drogach? Samochodów czy rowerów?

          „A ja znam kilkanaście takich osób (łącznie z wykroczeniami za jazdę po alko).”

          No za alko też znam. Innych przypadków nie, choć nie twierdzę, że mandaty się nie zdarzają. Ja jednak fakt faktem nigdy takiej sytuacji nie zaobserwowałem.

          „Natomiast nie znam nikogo, kto by dostał mandat za wyprzedzanie na
          przejściu dla pieszych czy skrzyżowaniu (moim zdaniem są to największe z
          samochodowych wykroczeń, które codziennie popełniają na mnie –
          rowerzyście – kierowcy samochodów).”

          Fakt, wg przepisów nie można takiego manewru wykonać. Choć z drugiej strony wyobrażam sobie miasto… rowerów może nie zatrzęsienie ale ich widok nie jest wcale czymś dziwnym. Stoją wszyscy na skrzyżowaniu… zapala się zielone… i teraz wszyscy ruszają 5-10 km/h żeby broń boże nie wyprzedzić roweru. Ja tam widzę korki. Albo inna sytuacja… jedziesz przez miasto… 50 km/h… pasy dla pieszych są dość regularnie… jedzie rowerzysta i nagle zwalniasz do tych 10 km/h i czekasz aż się przeturlacie przez pasy. Niby by można ale wydaje mi się, że więcej z tego by było kłopotu niż pożytku. No ale to tylko moje zdanie i ono tutaj nie ma większego znaczenia.

          Co do ostatniego… ja wychodzę po prostu z założenia, że każdy uczestnik ruchu drogowego, nieważne czy jeździ samochodem, motocyklem, rowerem czy traktorem powinien potwierdzić znajomość przepisów ruchu drogowego. Bo w sumie dlaczego by nie? Dlaczego by miało to zniechęcać? Potwierdzasz znajomość raz w życiu jak na PJ. Kupujesz rower za 500-5000 zł, niecałe 100 zł za egzamin i wydanie karty rowerowej to nie jest jakiś zabójczy koszt.

          • No ale co chcesz w ten sposób udowodnić

            To, że posiadanie „papierka” niczego w kwestii bezpieczeństwa nie zmieni.

            Stoją wszyscy na skrzyżowaniu… zapala się zielone… i teraz wszyscy ruszają 5-10 km/h żeby broń boże nie wyprzedzić roweru. Ja tam widzę korki.

            A ja widzę, że nie znasz przepisów ;-) Wyprzedzanie na skrzyżowaniu z ruchem kierowanym (światła) jest dozwolone.

            Albo inna sytuacja… jedziesz przez miasto… 50 km/h… pasy dla pieszych są dość regularnie… jedzie rowerzysta i nagle zwalniasz do tych 10 km/h i czekasz aż się przeturlacie przez pasy.

            Z mojego doświadczenia rowerzyści jadący jezdnią mają na blacie ok. 2x więcej, więc zwolnienie o 30 km/h to naprawdę nie jest problem. A wyprzedzanie na pasach to ogromne zagrożenie dla pieszych. Zwłaszcza, że wielu kierowców skupia się przede wszystkim na wyprzedzeniu „zawalidrogi” za wszelką cenę, ignorując wszystko inne dookoła. I jeszcze są zdziwieni, gdy zwróci się im uwagę.

            Potwierdzasz znajomość raz w życiu jak na PJ. Kupujesz rower za 500-5000 zł, niecałe 100 zł za egzamin i wydanie karty rowerowej to nie jest jakiś zabójczy koszt

            Tu leży pies pogrzebany i bynajmniej nie chodzi o koszt. Tylko o to „raz w życiu”. Przepisy są żywym tworem i warto odświeżać je na bieżąco, a nie tylko raz w życiu. A do tego nie zobliguje żaden papierek.

          • „To, że posiadanie „papierka” niczego w kwestii bezpieczeństwa nie zmieni.”

            To w takim razie znieśmy prawo jazdy skoro posiadanie „papierka” niczego w kwestii bezpieczeństwa nie zmieni. Po co komu egzaminy teoretyczne?

            „A ja widzę, że nie znasz przepisów ;-) Wyprzedzanie na skrzyżowaniu z ruchem kierowanym (światła) jest dozwolone.”

            „Art. 24
            7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
            (…)
            3.na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany.

            Art. 2
            37.pojazd silnikowy – pojazd wyposażony w silnik, z wyjątkiem motoroweru i pojazdu szynowego;”

            Po części masz rzeczywiście rację. Jak się jednak okazuje z przepisów rowerzystę można wyprzedzać na każdym rodzaju skrzyżowania. Bo ograniczenie w wyprzedzaniu dotyczy jedynie innych pojazdów silnikowych a nie roweru niezależnie czy jest to skrzyżowanie z ruchem kierowanym czy nie.

            „A wyprzedzanie na pasach to ogromne zagrożenie dla pieszych.”

            Tego nie neguje.

            „Tu leży pies pogrzebany i bynajmniej nie chodzi o koszt. Tylko o to „raz w życiu”. Przepisy są żywym tworem i warto odświeżać je na bieżąco, a nie tylko raz w życiu. A do tego nie zobliguje żaden papierek.”

            No masz racje. No ale wtedy musielibyśmy odnawiać prawo jazdy co nie wiem… 5 lat?

      • Rowerzyści nie są bezkarni – dostają mandaty i to sporo ;)

        Jazda po chodniku wg mnie powinna być dopuszczalna – właśnie aby Ci, którzy nie czują się na siłach, nie jeździli drogami publicznymi, nie pchali się w skomplikowane skrzyżowania i ronda i nie robili z siebie (i innych) ofiar.

        Co do rejestrowania, to niestety masz racje, ale pieszych którzy spowodowali wypadek czy stłuczke poprzez wtargnięcie też nie ustalisz. Czyli co chcesz napisać? Przyczepić rowerom i ludziom tablice rejestracyjne na plecy? ;)

        • „Co do rejestrowania, to niestety masz racje, ale pieszych którzy
          spowodowali wypadek czy stłuczke poprzez wtargnięcie też nie ustalisz.”

          No nie ustalę. Wiadomo, że ludzie nie będą biegać z numerkami jak na jakimś maratonie ;) Pieszy jednak z definicji poza kilkoma wyjątkami nie jest uczestnikiem ruchu drogowego, rowerzysta już tak bo jego domyślną trasą poruszania się będzie jezdnia. Skoro rejestrowanie rowerów nie wchodzi w grę z tych czy innych powodów to co komu szkodzi, żeby chociaż musieli potwierdzić znajomość przepisów :)

          • Szkodzi, bo to kolejne pieniądze i czas.

            Prawdopodobnie te „potwierdzanie” nie będzie robione przez WORDy, tylko przez jakieś komórki w Policji – czyli znowu po raz kolejny umniejszy się liczba policjantów na drogach i w terenie – bo zrobimy z nich komisje egzaminacyjną… ;]

            Nie, to nie będzie „lepsza zmiana”…

          • No ale serio nie rozumiem dlaczego kierowca pojazdu ma potwierdzać znajomość przepisów na drodze którą się porusza a kierujący rowerem już nie.

          • Nie wiem, powinien.
            Ale realia są takie że jest to marnowanie sił i środków. Teoretycznymi argumentami są: bo są mniejsze, wolniejsze etc.

    • Najlepiej też pozwolenie na jazdę po chodniku (nawet jeśli z drugiej strony ulicy jest ścieżka połączona z chodnikiem, lub sama ścieżka rowerowa) – chodzi tu o to, że czasem sam chodnik jest ustawiany w pobliżu domów, sklepów czy innych usług, a ścieżka rowerowa jest ustawiana z dala od tych punktów. Dodatkowo czasem jezdnia w tych miejscach ma mało przejść dla pieszych w dalekich odległościach i często zasuwają po niej różne pojazdy niekiedy z dużą prędkością (tyczy się to też ciężarówek) w miejscu zabudowanym (a raczej na wjeździe/wyjeździe z takiego terenu)

  3. Naszemu wspaniałemu rządowi proponuję jeszcze zacząć wymagać karty pływackiej przed wejściem do wanny oraz karty pieszego…

  4. Jeśli ja jestem dinozaurem, to ty musisz być jeszcze w przedszkolu… Tak się składa, że na rowerze przemierzyłem spory kawałek Europy, w sześciu różnych państwach. Co ciekawe, w żadnym z nich nie słyszałem o czymś takim, jak karta rowerowa… Rowerzystów, którzy nie przestrzegają zasad ruchu drogowego można karać i teraz, a egzaminy nie wyeliminują w magiczny sposób wariatów na rowerach. Większość z nich dobrze zna zasady, ale się ich nie trzyma. Karty rowerowe jedynie zniechęcą ludzi do przesiadania się na jednoślady. Może taki jest zamysł PiSu? W końcu nie chcą „świata złożonego z rowerzystów i wegetarian”.

  5. No ale co to ma do rzeczy? Mowimy o tym o czym jest artykul… karcie rowerowej ktora ma uprawniac do poruszania sie rowerem po ulicy. Co maja do tego piesi? W jego kontakcie z ulica wystarczy wiedza, ze ma przechodzic w wyznaczonych miejscach i ze czerwone to stoj a zielone to idz. A no i „nie laz po sciezce rowerowej”.

  6. Pomysł może dobry gdyby wyrobienie takiego dokumentu było darmowe. Ale chodzi wyłącznie o kasę i za wyrobienie trzeba będzie płacić.

  7. Zróbmy jeszcze egzaminy dla pieszych.
    W końcu też przez nich jest dużo wypadków, potrąceń itd.
    Każdy pieszy powinien mieć kwit że umie chodzić!
    Proste.

  8. Najpierw bardzo namawiają, żeby przesiadać się z aut na rowery, a teraz narzekają, że za dużo jest rowerzystów. K… co za chory kraj !!!!

    • Najpierw bardzo namawiają, żeby przesiadać się z aut na rowery, a teraz narzekają, że za dużo jest rowerzystów

      Na przesiadkę namawiała poprzednia opcja polityczna ;-) Teraz grzecznie przepraszamy się z samochodami. I jeździmy. Dużo jeździmy. W końcu nie na darmo pojawiły się głosy o podwyżce cen paliw.

  9. Co ze skuterami?

    Co z obcokrajowcami?

    Dodam, że „instytucja” Karty Rowerowej istnieje w przepisach od dawna i obejmuje osoby w wieku 10-18 lat. Wystarczy wprowadzić obowiązkowy egzamin w szkołach. Co moim zdaniem i tak niewiele zmieni, bo przepisy (zwłaszcza rowerowe) zmieniają się dość często, a konia z rzędem temu, kto na bieżąco śledzi PoRD.

  10. Przeginasz z tymi obcokrajowcami

    W żadnym razie. Prawo powinno dotyczyć wszystkich w równym stopniu. Poza tym tych obcokrajowców trochę u nas jednak jest.

  11. Tu raczej nie chodzi o wymaganie karty rowerowej od wszystkich, tylko o posiadanie jej przez tych, ktorym to faktycznie jest badz okaze sie potrzebne. No przynajmniej w takiej postaci to dla mnie ma sens

    Czyli nie ma sensu. Podobnie jak tłumaczenie, że jednorazowy egzamin ze znajomości PoRD miałby podnieść poziom bezpieczeństwa na drogach. Ten sam efekt da odmówienie zdrowaśki przed każdą jazdą.

  12. Nie wiem jak to wyglada teraz ale w czasachkiedy ja jeszcze mialem okazje chodzic do szkoly to na jakims przedmiocie byly omawiane zarowno znaki drogowe jak i reguly rzadzace w kontakcie pieszy-jezdnia. Owszem, nie bylo to na zasadzie ze „artykul ten i ten mowi ze” bo jednak jako dzieciaki zanudzilibysmy sie na smierc ale sadze ze kazdy z nas te podstawowe zasady wyniosl. I to wydaje mi sie ok. Egzaminy natomiast dla pieszych wydaja mi sie jakas utopia… kiedy by mialy byc zdawane? Jak ktos tylko nauczy sie chodzic? Jak skonczy 18 lat? To co do tego czasu? Czy moze sie poruszac po miescie dopoki tego nie zda? Kto by tok weryfikowal? To jest po prostu ekstremalnie niepraktyczne.

    Co do kamizelki to jest tak ze jak mam wybierac czy kamizelka czy brak czegokolwiek sygnalizujacego ze ktos na tym rowerze jedzie to wybiore kamizelke. To samo zreszta powinno dotyczyc pieszego w terenie niezabudowany. Wole jechac i z daleka zobaczyc odblask i pomysleć „o rowerzysta” niz pomyslec to samo ale dopiero jak bede mial go na masce. W żaden sposob przeciez ta kamizelka nie zwieksza niebezpieczenstwa rowerzysty.

    Oczywiscie najlepiej by bylo jakby rowerzysci mieli sprawne swiatla z tylu i oswietlenie z przodu a pieszy w terenie niezabudowanym chociaz latarke. Niexh tylko taki obowiazek bedzie sprawnie egzekwowany. Teraz niestety niejednokrotnie jedziesz i nagle wylania Ci sie z ciemnosci ninja w ciemnych jeansach i czarnej kurtce z kapturem. A lokalna Policja na to leje bo albo w ogole nie patroluje tych odcinkow albo konczy sie tylko pouczeniem bo przeciez Pan Mietek jest z tej samej wioski co Pan policjant, na weselu corki Pana Mietka byl to przeciez mandatu mu nie da.

    • Niexh tylko taki obowiazek bedzie sprawnie egzekwowany

      I dokładnie o to mi chodzi.

      A lokalna Policja na to leje

      Czy rozwiązaniem tego „pata” ma być wprowadzanie kolejnych przepisów (KR, kamizelka, kaski)?

      • „Czy rozwiązaniem tego „pata” ma być wprowadzanie kolejnych przepisów (KR, kamizelka, kaski)?”

        No niby nie ;)

  13. Potrzebujesz poruszac sie samochodem po drogach publicznych – idziesz na egzamin, zdajesz i jezdzisz. Chcesz poruszac sie rowerem po drogach publicznych – idziesz na egzamin, zdajesz i jezdzisz.

    Chcesz chodzić po drogach publicznych, zdajesz egzamin na kartę pieszego i chodzisz. Czujesz absurd sytuacji?

    Mądrzejsi ode mnie zgodnie twierdzą, że KR nie poprawi bezpieczeństwa ani o jotę. Za to skutecznie skomplikuje życie przeciętnego Kowalskiego, a jednocześnie będzie świetną maszynką do trzepania pieniędzy.

          • Chodnik jest częścią drogi, jezdnia jest częścią drogi, droga dla rowerów jest częścią drogi. Wszyscy uczestnicy ruchu drogowego poruszają się przede wszystkim po drogach. Idąc Twoim tokiem rozumowania, każdy z nich powinien legitymować się stosownym dokumentem uprawniającym do ruchu po drogach. Cytując klasyka: nie idźmy tą (nomen omen) drogą.

          • „Idąc Twoim tokiem rozumowania, każdy z nich powinien legitymować się stosownym dokumentem uprawniającym do ruchu po drogach.”

            Nie wydaje mi się.

  14. Ejj, ale to jest nasze prawo, polskie dla Polakow

    Od jakiegoś czasu jesteśmy w Unii, a na naszych drogach de facto panuje Konwencja Wiedeńska, która to jest prawem międzynarodowym i jednocześnie nadrzędnym nad PoRD.

    I moze okreslilbys w koncu jakich masz na mysli obcokrajowcow

    Takich, którzy mandaty płacą w gotówce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *