72 miliony Europejczyków żyje samotnie
Skala zjawiska robi wrażenie. W całej Unii Europejskiej w jednoosobowych gospodarstwach domowych mieszka już blisko 72 mln osób – o ponad 30 proc. więcej niż jeszcze kilka lat temu. Trend dotyczy wszystkich grup wiekowych. Wśród młodych dorosłych (18-24 lata) samotnie żyje co dziesiąta osoba, a wśród seniorów po 65. roku życia – niemal co trzecia. W porównaniu z 2015 rokiem liczba singli w wieku produkcyjnym wzrosła o prawie 13 proc., a wśród osób starszych – aż o blisko 20 proc.
Polska nie odstaje od europejskiego trendu. Gospodarstwa jednoosobowe stanowią już około 26,5 proc. wszystkich gospodarstw domowych – podczas gdy w 2015 roku było to nieco ponad 20 proc. To skok, który trudno zignorować.
Singiel wydaje więcej – ale nie z wyboru
Zjawisko, które ekonomiści określają mianem single economy, to nie tylko zmiana w strukturze demograficznej. To realny rynek, który funkcjonuje według własnych reguł. Osoby żyjące samodzielnie mają wyższą konsumpcję per capita niż członkowie większych gospodarstw domowych. Wydają proporcjonalnie więcej na usługi, jedzenie na mieście, produkty ułatwiające codzienne życie, edukację i mobilność.
Problem w tym, że ta wyższa konsumpcja nie wynika z luksusu, lecz z prostej arytmetyki. W 2024 roku przeciętny dochód rozporządzalny na osobę w polskim gospodarstwie domowym wyniósł 3167 zł, a wydatki – 1878 zł. Singiel nie może podzielić czynszu, rachunków za media czy kosztów internetu z drugą osobą. Ponosi pełne koszty utrzymania mieszkania samodzielnie, bez efektu skali.
To zjawisko ma swoją nazwę – singles tax. Nie chodzi o realny podatek (choć i o tym za chwilę), lecz o systemową nierównowagę, w której osoby żyjące samotnie ponoszą relatywnie wyższe koszty życia niż pary czy rodziny. Analiza rynku amerykańskiego pokazuje, że singiel płaci średnio ponad 10 tys. dolarów rocznie więcej za samo utrzymanie mieszkania niż osoba dzieląca je z kimś innym. W polskich realiach, przy systematycznie rosnących opłatach czynszowych i kosztach mediów, proporcje są zbliżone.
Single napędzają PKB
Nie da się jednak mówić o singlach wyłącznie w kategoriach obciążenia. Konsumpcja gospodarstw domowych to jeden z głównych motorów polskiej gospodarki – w 2024 roku odpowiadała za ok. 3 punkty procentowe wzrostu PKB. A osoby żyjące samodzielnie to szczególnie aktywna grupa konsumencka. Szybciej reagują na zmiany rynkowe, chętniej korzystają z usług oszczędzających czas – od cateringu, przez aplikacje mobilne, po subskrypcje cyfrowe.
Dla firm to czytelny sygnał: rynek coraz silniej kształtują indywidualne potrzeby jednostek, a nie tradycyjny model rodzinny. Producenci żywności oferują mniejsze opakowania, deweloperzy budują kompaktowe mieszkania, a branża usługowa stawia na wygodę i personalizację. Kto nie dostosuje swojej oferty do rosnącej armii jednoosobowych gospodarstw, ten po prostu straci klientów.
System podatkowy wciąż preferuje rodziny
Single economy odsłania też poważne luki w politykach publicznych. Systemy podatkowe, programy mieszkaniowe i polityki społeczne w większości krajów – w tym w Polsce – wciąż projektowane są z myślą o gospodarstwach wieloosobowych i rodzinach z dziećmi.
Temat podatku od singli wraca w debacie publicznej regularnie, choć w Polsce żadna dodatkowa danina tego typu formalnie nie obowiązuje. Faktycznie jednak system podatkowy preferuje małżeństwa – choćby przez możliwość wspólnego rozliczenia PIT, które pozwala lepiej zarabiającemu małżonkowi uniknąć wyższego progu podatkowego. Singiel takiej opcji nie ma.
To nie jest tylko abstrakcyjny problem fiskalny. Rosnąca liczba jednoosobowych gospodarstw domowych oznacza, że coraz więcej osób samodzielnie ponosi pełne wydatki na utrzymanie domu – od czynszu, przez rachunki, po remonty. Bez możliwości rozłożenia tych kosztów na kogokolwiek innego, bez poduszki bezpieczeństwa w postaci drugiego dochodu. Polityki podatkowe, mieszkaniowe i społeczne powinny w większym stopniu uwzględniać tę rzeczywistość, zamiast opierać się wyłącznie na modelu rodzinnym.
Kryzys męskości w tle ekonomii
Za surowymi liczbami kryje się też wymiar psychologiczny i społeczny – szczególnie wyraźny w doświadczeniu mężczyzn. Dla wielu z nich życie w pojedynkę nie jest świadomym wyborem, lecz efektem wycofania się z relacji pod wpływem kryzysu zawodowego czy ekonomicznego.
Kulturowy model „mężczyzny żywiciela" i „głowy rodziny" nie zniknął – za to zderzył się z niestabilnością rynku pracy i zmieniającymi się rolami społecznymi. Gdy mężczyzna traci pracę lub pozycję zawodową, kryzys ekonomiczny szybko przeradza się w kryzys tożsamości. Jak wskazuje ekspertka Olga Kozierowska, twórczyni konkursu Sukces Pisany Szminką, aż 54 proc. młodych mężczyzn (18-25 lat) przyznaje, że często nie ma z kim porozmawiać o swoich problemach i emocjach.
Brak alternatywnych wzorców męskości – opartych na relacyjności, współodpowiedzialności i elastyczności ról – sprawia, że część mężczyzn doświadcza głębokiej emocjonalnej i relacyjnej samotności. Single economy to zatem nie tylko kategoria ekonomiczna. To jeden z najważniejszych barometrów kondycji społecznej współczesnego społeczeństwa.
Co dalej?
Single economy to trend, który się nie odwróci. Demografowie, ekonomiści i socjologowie są w tej kwestii zgodni. Pytanie brzmi nie „czy", lecz „jak szybko" instytucje publiczne i biznes dostosują się do nowej rzeczywistości.
Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność przebudowy oferty. Dla ustawodawców – przemyślenia na nowo polityk podatkowych i mieszkaniowych. A dla społeczeństwa jako całości – poważną rozmowę o samotności, która przestała być prywatną sprawą jednostek, a stała się zjawiskiem o wymiarze systemowym.
Warto przy tej okazji mieć świadomość, ile tak naprawdę kosztuje życie „na swoim" w polskim mieście. Dane o cenach wynajmu mieszkań pokazują, że przepaść między regionami jest ogromna – ale nawet w najtańszych lokalizacjach singiel musi liczyć się z wydatkami, które w przypadku pary rozkładałyby się na dwoje.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj