- Bezprawnik -
- Państwo -
- Urodziłeś się po 2008 roku? Tych papierosów nie kupisz już nigdy
Urodziłeś się po 2008 roku? Tych papierosów nie kupisz już nigdy
Wielka Brytania postanowiła sprawić, że następne pokolenia będą wolne od tytoniu. Osoby urodzone po 2008 roku nie będą mogły w ogóle kupić papierosów i innych wyrobów tytoniowych. Brzmi nieźle, ale nie chciałbym takiego rozwiązania w Polsce. Dlaczego bowiem ograniczać się do młodych?
Młodzi Brytyjczycy nie kupią już sobie papierosów. Starsi będą mogli kupować je bez przeszkód
Wszyscy zdajemy sobie sprawę ze szkodliwości palenia tytoniu. Papierosy wywołują nowotwory, choroby układu krążenia oraz wszelkie możliwe przypadłości układu oddechowego na czele z astmą i przewlekłą obturacyjną chorobą płuc. Nowomodne wyroby tytoniowe potrafią być nieco zdrowsze, ale wciąż źle wpływają na zdrowie człowieka — to zresztą argument, na którym opiera się polityka redukcji szkód. Sam premier Wielkiej Brytanii stanowczo o e-papierosach: to korzyść dla palaczy — przekonywał, stawiając na zamianę nałogu zamiast całkowitej prohibicji.
Dlaczego w takim razie ich po prostu nie zakażemy? Wielka Brytania zastanowiła się nad tym pytaniem i postanowiła, że właściwie nie ma żadnych przeciwwskazań. W kwietniu mogliśmy usłyszeć o wprowadzeniu całkowitego zakazu sprzedaży wyrobów tytoniowych w tym kraju. Jest tylko jeden haczyk.
Brytyjski zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych obejmie jedynie osoby urodzone po 2008 roku. Do końca życia nie będą mogły kupić papierosów, e-papierosów czy innych snusów, choć te pozostaną dostępne w sprzedaży.
Brytyjski rząd oprócz zakazu wprowadza rozwiązania, które w Polsce obowiązują od lat
Cel tamtejszych władz jest jasny. Chcą wychować sobie pierwsze pokolenie całkowicie wolne od tytoniu. Moment wydaje się dobry, bo sprzedaż papierosów i innych wyrobów tytoniowych w Wielkiej Brytanii akurat spadała.
Warto wspomnieć, że przy okazji Brytyjczycy wprowadzają bardziej tradycyjne sposoby ograniczania sprzedaży tytoniu. Pojawi się zakaz ekspozycji tego typu produktów w sklepach, ich reklamy, sprzedawania w promocji czy rozdawania darmowych próbek. Pojawi się także zakaz palenia e-papierosów w samochodach przewożących dzieci, na placach zabaw, w pobliżu szkół oraz w szpitalach — a zakaz palenia w samochodzie wożącym najmłodszych funkcjonuje u nas już od dawna. Również szykowany nad Wisłą zakaz jednorazowych e-papierosów pokazuje, że ograniczanie dostępu do używek to nie jest wyłącznie brytyjska specjalność. Słowem: mowa o rozwiązaniach, które w Polsce są standardem od co najmniej 2016 roku.
Docelowo za kilka dekad Wielka Brytania ma być całkowicie wolna od tytoniu
Jedyną niewiadomą wydaje się więc zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych dzisiejszym siedemnastolatkom. Czy będzie skuteczny? Pozwolę sobie pozostać sceptycznym. Dopóki papierosy pozostaną w obrocie, dopóty zawsze znajdzie się ktoś, kto się wyłamie i kupi młodemu człowiekowi używkę.
Docelowo jednak zakaz dla młodych siłą rzeczy przejdzie w całkowity zakaz kupowania wyrobów tytoniowych. Poczekamy na niego jednak jakieś 50 lat.
Konstytucja RP wymusza równość wobec prawa i zakaz dyskryminacji, co przekreśla selektywny zakaz dla młodych
W tym momencie ktoś mógłby się zacząć zastanawiać, czy takie rozwiązanie moglibyśmy wprowadzić w Polsce. Odpowiedź brzmi „nie”. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że byłoby to absolutnie niemożliwe — a przy okazji warto przypomnieć, że pytanie, kiedy będzie całkowity zakaz palenia w Polsce, wraca w debacie publicznej regularnie.
Nie chodzi mi wcale o dwuznaczne podejście naszego państwa do używek. Owszem, żaden polski rząd nie pozbawi się jakichś 23 miliardów złotych. Tyle w 2025 r. budżet państwa zyskał dzięki akcyzie na wyrobach tytoniowych. Jest to też kwota, której utrata przyprawiłaby dowolnego ministra finansów o palpitację serca — nic dziwnego, że kolejna podwyżka akcyzy na używki bywa przedstawiana jako troska o zdrowie, choć w praktyce ratuje przede wszystkim budżet.
Problem jest tak naprawdę głębszy niż chęć zarabiania na nałogach Polaków. Na przeszkodzie stoi przede wszystkim Konstytucja i jej zapomniany art. 32:
Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
Wszyscy są równi wobec prawa, a nie „wszyscy urodzeni przed 2009 rokiem”. Jakby tego było mało, nie wolno nikogo dyskryminować w życiu gospodarczym. To znaczy: nie wolno zabronić kupowania papierosów wyłącznie młodym ludziom.
Muszę przyznać, że formuła brytyjskiego zakazu sprzedaży wyrobów tytoniowych ma uzasadnienie
Dlaczego więc Brytyjczycy zdecydowali się na rozwiązanie, które w naszym kraju byłoby nie do pomyślenia? Odłóżmy na bok różnice kulturowe i ustrojowe. Pobudki, którymi kierował się tamtejszy rząd, są przecież dość interesujące same w sobie.
Całkowity zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych siłą rzeczy uderzyłby przede wszystkim w starsze pokolenia, które żyją z nałogiem od wielu dekad. Ktoś dostatecznie cyniczny mógłby stwierdzić, że próba wprowadzenia takiego rozwiązania mogłaby się skończyć rewolucją i być może taka osoba miałaby nawet rację. Rzecz jednak w tym, że najwyraźniej brytyjskie władze doszły do wniosku, że młodych taki zakaz po prostu nie zaboli aż tak bardzo i jest jeszcze dla nich jakaś nadzieja.
Koncepcja względnie bezbolesnego przechodzenia przez kilka dekad do kraju bez tytoniu nie jest taka zła. Może nawet okazać się skuteczna. Pozostaje jednak kontrowersyjna. Co jest dla nas ważniejsze: zdrowie, równość czy prawo do popełniania katastrofalnych błędów przy pełnej świadomości konsekwencji? Odpowiedzieć na to pytanie każdy powinien we własnym zakresie.
