1. Bezprawnik -
  2. Technologie -
  3. Zasiliłeś festiwalową opaskę i zostało ci 20 zł? Gratulacje, właśnie udzieliłeś organizatorowi darmowego kredytu 

Zasiliłeś festiwalową opaskę i zostało ci 20 zł? Gratulacje, właśnie udzieliłeś organizatorowi darmowego kredytu 

Jeszcze kilkanaście lat temu sprawa była prosta. Na koncert czy festiwal zabierało się gotówkę albo kartę płatniczą. Kupowało się jedzenie, napoje czy pamiątki i na tym kończyła się transakcja. Dziś Obecnie jest to bardziej skomplikowane, a uczestnicy mają niekiedy problem z odzyskaniem własnych środków.

Piotr Janus12.06.2026 11:57
Technologie

Dziś coraz częściej uczestnik dużej imprezy masowej musi najpierw zasilić specjalną opaskę RFID, elektroniczny portfel lub wewnętrzny system płatności przygotowany przez organizatora. Według organizatorów chodzi o wygodę. Kolejki mają być krótsze, obsługa szybsza, a ryzyko kradzieży gotówki mniejsze. Trudno z tym polemizować. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy festiwal dobiega końca, a na koncie uczestnika pozostają niewykorzystane środki. Właśnie wtedy okazuje się, że wydanie pieniędzy trwało kilka sekund, ale odzyskanie własnych środków może być już znacznie bardziej skomplikowane.

Jak działa festiwalowy system cashless?

Model jest bardzo prosty. Uczestnik przed wydarzeniem doładowuje konto przypisane do opaski lub identyfikatora. Następnie przez kilka dni płaci za wszystkie zakupy za pomocą festiwalowego systemu. Teoretycznie niewykorzystane środki pozostają jego własnością. W praktyce odzyskanie pieniędzy często wymaga dodatkowych działań. Trzeba pamiętać o terminie, zalogować się do systemu, złożyć formularz zwrotu, podać numer konta bankowego, a czasem zaakceptować opłatę manipulacyjną.

Dla wielu osób kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych nie jest wartych całej procedury. Inni zwyczajnie zapominają. Jeszcze inni nawet nie wiedzą, że po wydarzeniu zostały im jakieś środki. W tym właśnie tkwi cała ekonomiczna siła takich systemów.

Kilkanaście złotych od każdego to już fortuna

Wyobraźmy sobie festiwal odwiedzany przez 50 tysięcy osób. Jeżeli każdemu uczestnikowi po imprezie zostanie średnio tylko 10 złotych, oznacza to pół miliona złotych pozostających w systemie organizatora. Przy średniej wynoszącej 20 złotych mówimy już o milionie złotych. Oczywiście część uczestników wystąpi o zwrot. Nie wszyscy jednak to zrobią. W efekcie organizator otrzymuje coś niezwykle cennego, czyli darmowe finansowanie od własnych klientów. Pieniądze trafiają do niego jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, a część z nich może pozostać w systemie przez tygodnie, miesiące lub nawet na stałe. W świecie biznesu taki mechanizm przypomina nieoprocentowany kredyt udzielany przez samych uczestników wydarzenia.

Open'er i lekcja rynku

W poprzedniej dekadzie jednym z symboli festiwalowej rewolucji płatniczej był Open'er Festival. Organizatorzy mocno promowali rozwiązania cashless, wykorzystujące opaski i przedpłacone systemy płatności. Wśród uczestników pojawiały się jednak głosy krytyczne. Nie chodziło nawet o samą technologię, ale o zamknięty charakter systemu oraz konieczność wcześniejszego zasilania konta. Z czasem rynek zaczął się zmieniać. Dziś na Open'erze można płacić zwykłymi kartami płatniczymi, telefonami czy zegarkami zbliżeniowymi. Funkcjonują także dodatkowe rozwiązania dla osób korzystających z gotówki. Warto przypomnieć, że ustawa o gotówce wprost przewiduje wyjątek dla imprez masowych, na których sprzedaż może odbywać się bez płatności gotówkowych.

Pokazuje to, że organizatorzy dostrzegli oczekiwania uczestników. Konsumenci coraz częściej pytają bowiem, dlaczego mają korzystać z wewnętrznego systemu płatniczego, skoro mogą zapłacić własną kartą w ciągu jednej sekundy.

Technologia nie jest problemem

Warto podkreślić jedną rzecz — opaski RFID same w sobie nie są niczym złym. Wręcz przeciwnie. Pozwalają ograniczyć kolejki, usprawniają obsługę i poprawiają bezpieczeństwo. Problem pojawia się wtedy, gdy organizator tworzy zamknięty ekosystem, w którym uczestnik musi wcześniej wpłacić środki, a później samodzielnie walczyć o ich odzyskanie. W czasach natychmiastowych przelewów, płatności telefonem i bankowości mobilnej trudno argumentować, że automatyczny zwrot pieniędzy jest technologicznie niemożliwy.

Coraz częściej pojawia się więc pytanie, czy chodzi wyłącznie o wygodę użytkownika, czy również o dodatkowe korzyści finansowe dla organizatora. Trudno zresztą o to organizatorów nie podejrzewać, skoro same firmy dostarczające systemy cashless wprost wskazują w swoich materiałach marketingowych, że systemy zamknięte drastycznie zwiększają zysk.

Europa zaczyna patrzeć na to krytycznie

Problem nie dotyczy wyłącznie Polski, ale ma wymiar znacznie szerszy. Organizacje konsumenckie w różnych krajach Europy coraz częściej krytykują festiwalowe systemy cashless. Wskazują na opłaty za zwrot środków, krótkie terminy składania wniosków oraz sytuacje, w których odzyskanie własnych pieniędzy wymaga wykonania szeregu dodatkowych czynności. Konsumenci zwracają uwagę na prostą zasadę — skoro wpłata pieniędzy trwa kilka sekund, ich zwrot powinien być równie łatwy.

UOKiK daje branży wyraźny sygnał

Choć polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie prowadził głośnej sprawy dotyczącej samych opasek RFID, to jego działania wobec branży eventowej pokazują kierunek myślenia regulatora. Już w przypadku samej sprzedaży biletów na koncerty urząd zapowiedział, że prześwietli firmy pod kątem praktyk wprowadzających klientów w błąd. Dobrym przykładem jest też decyzja wobec Live Nation.

UOKiK nałożył na organizatora koncertów ponad 15 milionów złotych kary za stosowanie klauzul uznanych za niekorzystne dla konsumentów. Jednym z zarzutów był mechanizm, w którym klienci nie otrzymywali pieniędzy automatycznie i musieli podejmować dodatkowe działania, aby odzyskać należne im środki.

Jeżeli pieniądze należą do klienta, przedsiębiorca nie powinien projektować procedur, które utrudniają ich odzyskanie. Skala kar bywa zresztą ogromna — wystarczy przypomnieć gigantyczną karę dla Biedronki za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów. Nie jest wykluczone, że wraz z rozwojem systemów cashless podobne pytania będą pojawiały się również wobec organizatorów największych imprez masowych.

Czy uczestnik festiwalu staje się bankiem?

Najciekawsze w całej historii jest jednak coś zupełnie innego. Przez lata przyzwyczailiśmy się do myślenia, że to bank pożycza pieniądze klientom. Tymczasem podczas wydarzeń obsługiwanych przez system cashless sytuacja wygląda odwrotnie. Najpierw uczestnik wpłaca środki organizatorowi. Następnie przez kilka dni nie może wykorzystać ich poza terenem imprezy. A po zakończeniu wydarzenia musi jeszcze pamiętać o procedurze odzyskania niewykorzystanej kwoty.

W wymiarze pojedynczej osoby chodzi zwykle o kilka lub kilkanaście złotych, ale w skali wielkiego festiwalu mogą to być setki tysięcy, a nawet miliony złotych. Dlatego też coraz więcej konsumentów zadaje pytanie, czy systemy cashless rzeczywiście powstały wyłącznie dla wygody uczestników. Jeśli bowiem po zakończeniu festiwalu na opasce zostało ci 20 złotych, być może nie tylko słuchałeś koncertów. Być może przez kilka dni byłeś również darmowym kredytodawcą organizatora.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi