1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Kierowca busa chciał być dla mnie miły. Przez jego uprzejmość mogło dojść do wypadku

Kierowca busa chciał być dla mnie miły. Przez jego uprzejmość mogło dojść do wypadku

Wielu z nas narzeka — i słusznie — na kierowców, których zachowanie na drogach pozostawia wiele do życzenia. Wymuszanie pierwszeństwa, niebezpieczne manewry i agresja drogowa to niestety częste zjawiska. Okazuje się jednak, że zagrożenie może stwarzać również nadmierna uprzejmość. Przekonałem się o tym na własnej skórze w tym tygodniu.

Marcin Szermański23.10.2026 14:01
Moto

Pechowy lewoskręt? Na pewno kolizyjny

Bezczelni i agresywni kierowcy często trafiają na kanały takie jak „Stop Cham”, ale o uprzejmych kierowcach, których dobre intencje nie zawsze przynoszą dobre skutki, zbyt często się nie mówi.

Jeśli czytaliście mój artykuł o tym, jak kukiriniarze wymusili na mnie pierwszeństwo, to od razu uprzedzam, że do kolejnej sytuacji doszło w obrębie tego samego skrzyżowania. Widocznie jest jakieś pechowe, a niestety to jedna z tylko dwóch opcji dojazdu do mojego miejsca zamieszkania. Zazwyczaj wybieram właśnie ją, bo jest to krótsza i szybsza trasa.

Skrzyżowanie bez sygnalizacji świetlnej i zakaz zawracania

Aby dojechać na moją ulicę, jadąc od centrum miasta, muszę skręcić w lewo i przeciąć dwa pasy. Na tym skrzyżowaniu nie ma sygnalizacji świetlnej — ta znajduje się ok. 100 metrów dalej, na głównym skrzyżowaniu, na którym jednak nie mogę legalnie zawrócić. Dlatego korzystam z wcześniejszego zjazdu, który muszę tylko „przeskoczyć”, by wjechać w swoją uliczkę.

Przyznam, że takiej sytuacji, do jakiej ostatnio doszło, jeszcze nie miałem.

Dziękuję za takie przepuszczanie na drodze dwujezdniowej

Gdy cierpliwie czekałem, aż oba pasy będą w miarę wolne (co nie trwa długo z uwagi na światła znajdujące się wspomniane ok. 150 m dalej), na pasie wewnętrznym zatrzymał się bus. Miły pan, widząc, że czekam na przejazd, chciał mnie uprzejmie przepuścić. Gdyby była to droga z jednym pasem ruchu w każdym kierunku, od razu bym skorzystał. Nie mogłem jednak tego zrobić z uwagi na pojazdy pędzące zewnętrznym (prawym) pasem.

Pokazywałem kierowcy busa, żeby jechał dalej, bo jego uprzejmość niczego nie rozwiązywała, a sprowadzała się jedynie do blokowania drogi na lewym pasie. Nawet gdyby o tamtej porze dnia ruch uliczny był mniejszy, to i tak nie miałbym pewności, czy mogę bezpiecznie wyjechać. Spory i wysoki bus skutecznie zasłaniał widoczność.

Uprzejmość, która zasłania widoczność i tworzy korek

Kierowcy jadący prawym pasem nie mieli obowiązku zatrzymywać się tylko dlatego, że ktoś inny chciał mnie przepuścić. Choć ciąży na nich obowiązek przewidywania zdarzeń na drodze, nie mogli też wiedzieć, dlaczego zatrzymał się pojazd obok nich. Z ich perspektywy sytuacja mogła wyglądać zupełnie inaczej niż z mojej. W efekcie na lewym pasie tworzył się korek, a prawym pasem samochody zjeżdżały z górki z dużą prędkością, być może dochodzącą do 70 km/h.

Czasami lepiej nie przepuszczać innych kierowców na siłę

Po kilkunastu sekundach impasu kierowca busa, wyraźnie zirytowany moją bierną postawą, ruszył dalej. Może czekałby jeszcze dłużej, ale inni kierowcy stojący za nim zaczęli na niego przeraźliwie trąbić — choć używanie klaksonu w terenie zabudowanym jest co do zasady niedozwolone.

Przepuszczanie z drogi podporządkowanej, które prawie skończyło się stłuczką

Pamiętam, jak kilka lat temu, przejeżdżając przez Kraków, postanowiłem przepuścić (tym razem już na drodze jednojezdniowej) ładnego Lexusa jadącego z drogi podporządkowanej. Jego kierowca wahał się kilka chwil, a gdy myślałem, że nie ruszy, postanowiłem sam przejechać przez skrzyżowanie. Niestety, zrobiliśmy to równocześnie i przez głupotę prawie doszło do stłuczki.

Od tego czasu staram się być uprzejmy na drodze, ale nie na siłę — no chyba że chodzi o jazdę na suwak, bo tam wpuszczanie innych bywa po prostu obowiązkiem.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover