- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Zmiany w montażu fotowoltaiki. Dla przyszłych właścicieli domów oznacza to spory problem
Zmiany w montażu fotowoltaiki. Dla przyszłych właścicieli domów oznacza to spory problem
Nowe warunki techniczne dla budynków, wciąż w formie projektu, mają zmienić sposób montażu fotowoltaiki w nowych domach. Falownik ma zjechać ze ściany na zewnątrz, przewody mają biec po elewacji, a przy wejściu ma stanąć oznakowany przycisk, którym strażak odetnie napięcie. Powodem jest to, że instalacji po stronie prądu stałego nie da się wyłączyć bezpiecznikiem — pracuje, dopóki świeci słońce.
Panele płoną rzadko i coraz rzadziej. Kłopot zaczyna się przy gaszeniu
Warto od razu zaznaczyć, że nowe wymagania nie są odpowiedzią na falę pożarów. Komenda Główna PSP odnotowała 145 zdarzeń z udziałem fotowoltaiki w 2020 r., 306 rok później, 586 w 2022 r., 602 w 2023 r. i 808 do 10 listopada 2024 r. Liczby rosną, ale rynek rósł w tym czasie znacznie szybciej: w 2021 r. wypadało jedno zdarzenie na mniej więcej półtora tysiąca instalacji, w 2024 r. — na blisko dwa tysiące. Częstotliwość na instalację nie rośnie, tylko powoli spada. Sam projekt jest po prostu częścią szerszej nowelizacji rozporządzenia, tej samej, która przyniosła nowe warunki techniczne bloków.
Statystyka pożarów fotowoltaiki jest myląca
Statystyka jest przy tym myląca, co sama straż przyznaje. PSP nie prowadzi osobnej ewidencji pożarów wywołanych przez fotowoltaikę; do zestawienia trafia każdy budynek, na którym akurat były panele, niezależnie od tego, czy ogień wziął się z instalacji, czy z kotłowni. Realna liczba zapłonów samej instalacji jest więc niższa od podanej.
Prąd stały pod napięciem przez cały dzień
Problem leży gdzie indziej. Przewody między panelami a falownikiem są pod napięciem przez cały dzień, a ekipa gasząca ewentualny pożar domu nie ma jak ich rozbroić. Stąd wymóg, by przy przewodzie prowadzonym wewnątrz budynku istniało rozwiązanie pozwalające zdjąć z niego napięcie, a przycisk uruchamiający je ręcznie stał tam, gdzie ratownicy wchodzą do środka.
Z tego samego powodu nowe budynki z instalacją PV mają być oznaczane znakiem zgodnym z normą PN-HD 60364-7-712, żeby obecność paneli była widoczna z ulicy. W ten sam nurt wpisują się obowiązkowe czujniki dymu w każdym mieszkaniu, o które straż upomina się od lat.
Falownik zjedzie ze ściany domu. O wszystkim przesądza styropian
Falownik — skrzynka przerabiająca prąd z paneli na ten z domowych gniazdek — wisi dziś zwykle w garażu, kotłowni albo wprost na ocieplonej elewacji. Projekt każe go przenieść na zewnątrz budynku lub do pomieszczenia, w którym nikt nie przebywa na stałe, zapewnić mu wentylację i utrzymać co najmniej dwa metry odstępu od elementów spoza najwyższych klas niepalności, czyli A1 albo A2, d0. Ten sam warunek dotyczy ściany w punkcie montażu i w promieniu dwóch metrów wokół niego.
Dwa metry od materiałów palnych. To mocno utrudnia sytuację
Właśnie ten parametr rozstrzyga o skali zmiany. Styropian, najpopularniejsze ocieplenie w polskim budownictwie jednorodzinnym, wymaganych klas nie osiąga; wełna mineralna owszem, tyle że nią ociepla się mniejszość domów. Powieszenie falownika na typowej elewacji oznaczałoby więc wykonanie wokół urządzenia niepalnego pola o średnicy czterech metrów — z blachy, płyty cementowo-włóknowej albo wełny. Prościej wychodzi przeniesienie go na osobną konstrukcję lub ścianę wiaty.
Przewody prądu stałego tylko w osłonie o odporności ogniowej
Przewody prądu stałego mają zaś biec poza budynkiem; wewnątrz projekt je dopuszcza, lecz wyłącznie w osłonie albo obudowie o odporności ogniowej EI 30 w budynkach do trzech kondygnacji i EI 60 w pozostałych. Sprowadza się to do korytka na elewacji zamiast wygodnego przeciągnięcia kabli przez poddasze.
Kto ma już panele na dachu, nie będzie musiał niczego zmieniać
Warunki techniczne odnoszą się do budynków projektowanych i przebudowywanych; nie działają wstecz. Na koniec maja 2026 r. do sieci przyłączonych było ponad 1,65 mln mikroinstalacji o mocy przekraczającej 14 GW — i żadnej z nich projekt nie nakazuje przenosić, przezbrajać ani oznaczać. Czym innym są natomiast obowiązki wobec operatora sieci, o których przypomniały masowe kontrole fotowoltaiki w Polsce.
Termin z rozporządzenia i termin realny dla inwestora
To wciąż projekt. W rozporządzeniu figuruje 20 września 2026 r., tyle że 6 sierpnia dokument trafił do notyfikacji w Komisji Europejskiej, a ta procedura wstrzymuje prace na trzy miesiące. Dla inwestora ważniejsze jest jednak co innego: kto złoży wniosek o pozwolenie na budowę do 19 września, buduje według dotychczasowych zasad aż do odbioru, a dla wniosków późniejszych przewidziano osiemnastomiesięczny okres wyboru starych przepisów. Nowe wymagania zaczną więc wiązać większość inwestycji bliżej wiosny 2028 r. Liczy się tu data złożenia dokumentów, więc to, jak uzyskać pozwolenie na budowę, warto ustalić z projektantem odpowiednio wcześniej.
zobacz więcej:










