1. Bezprawnik -
  2. Moto -
  3. Coraz więcej czerwonych dróg w Polsce. Nie chodzi o ścieżki rowerowe

Coraz więcej czerwonych dróg w Polsce. Nie chodzi o ścieżki rowerowe

Zazwyczaj czerwoną farbą wyznacza się ścieżki dla rowerów. Są one doskonale widoczne dla wszystkich użytkowników ruchu drogowego i wyróżniają się na tle chodników dla pieszych i innych elementów drogowej infrastruktury. Nie zawsze jednak czerwoną farbą pokrywa się drogi rowerowe. Taka nawierzchnia może służyć także do czegoś zupełnie innego.

Marcin Szermański10.09.2026 8:07
Moto

Czerwone odcinki jezdni także dla samochodów

Interia Motoryzacja zwraca uwagę na ciekawy trend, w którym przybywa na polskich drogach coraz więcej odcinków z czerwoną nawierzchnią. Nie chodzi o wspomniane wcześniej ścieżki rowerowe — te rządzą się własnymi zasadami, a od kilku lat droga dla rowerów jest traktowana jak jezdnia — lecz coś zupełnie innego.

Czerwoną nawierzchnię możemy coraz częściej napotkać przed skrzyżowaniami czy na zakrętach. Przytaczanym przez Interię przykładem jest wyremontowana trasa w miejscowości Podlesie (gmina Głuchołazy) o długości 1,15 km, gdzie ok. 100-metrowy łuk otrzymał specjalną czerwoną nawierzchnię.

Wszystko to ze względów bezpieczeństwa.

Czerwona farba: lepsza widoczność i większa przyczepność

Kolor, który ostrzega kierowcę

Wspomniany łuk przechodzi przez środek lasu, co samo w sobie jest potencjalnie bardzo niebezpieczne. Wystarczy chwila nieuwagi, aby wypaść z wirażu i skończyć na drzewach. Czerwona nawierzchnia ma tutaj znaczenie nie tylko wizualne.

Po pierwsze, rzeczywiście jest widoczna z daleka, co w zaciemnionym lesie może być nie bez znaczenia. W przypadku przegapienia znaku ostrzegawczego o łuku czerwony kolor może nakłonić do zdjęcia nogi z pedału gazu. Można powiedzieć, że farba ta pełni funkcję poniekąd ostrzegawczą, ale i informacyjną — trochę jak znak podający zalecaną prędkość, który niczego nie nakazuje, a jedynie podpowiada.

Chropowata struktura, która zwiększa tarcie

Ale nie tylko, a z pewnością nie przede wszystkim. Jej specjalna, wyraźnie chropowata struktura zapewnia większy współczynnik tarcia niż standardowa nawierzchnia asfaltowa. W efekcie może poprawiać przyczepność pojazdu, a tym samym wpływać korzystnie na bezpieczeństwo ruchu drogowego.

Czerwona nawierzchnia nie oznacza dodatkowych zakazów

Warto zaznaczyć, że czerwona farba pokrywająca dany odcinek jezdni (który nie jest ścieżką rowerową) nie jest żadnym znakiem poziomym, ani rzecz jasna tym bardziej pionowym. Nie informuje o żadnym ograniczeniu prędkości, a jej obecność niczego nie zakazuje, ani nakazuje. To, jaką prędkością możesz się poruszać i co możesz jeszcze robić na danym odcinku (zatrzymywanie pojazdu, wyprzedzanie na drodze i inne manewry) regulują odpowiednie znaki drogowe. Jej zastosowanie ma zwyczajnie wspomóc kierowców w newralgicznych miejscach.

Czerwone pasy kontra progi zwalniające — obserwacja z miasta

Sam kojarzę ze swojego miasta co najmniej dwa takie miejsca. W ich przypadku drogowcy nie wylali jednak farby na całą jezdnię (jak na wspomnianym ok. 100-metrowym odcinku w miejscowości Podlesie), lecz wyznaczyli prostopadłe czerwone pasy bezpośrednio przed i na ciasnym wirażu. Przejazd przez nie jest wyraźnie odczuwalny, gdyż chropowate pasy "czuć" nawet na kierownicy. Dzięki nim kierowcy wyraźnie zwalniają, co ułatwia bezpieczny przejazd przez łuk.

Pamiętam, że przed wprowadzeniem czerwonych pasów na jednym z tych wiraży często dochodziło do wypadków, także tych poważniejszych w skutkach — a to właśnie ostre zakręty i newralgiczne łuki budują statystyki najbardziej niebezpiecznych dróg w Polsce. Osobiście uważam, że to rozwiązanie w wielu przypadkach sprawdza się lepiej niż nieraz źle wyprofilowane progi zwalniające, których efektem ubocznym bywa uszkodzenie zawieszenia.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover