1. Bezprawnik -
  2. Podatki -
  3. Znany prawnik nie wytrzymał. „Działali na czarno, a teraz chcą opieki państwa"

Znany prawnik nie wytrzymał. „Działali na czarno, a teraz chcą opieki państwa"

Rząd przyjął projekt ustawy, dzięki której państwo będzie dopłacać artystom do ZUS-u, a wraz z nim do przyszłych emerytur. Dla części komentatorów to gest solidarności z niepewnym losem twórców. Dla znanego w mediach społecznościowych księgowego Piotra Piaseckiego — kropla, która przelała czarę. „Nie podoba mi się objęcie artystów dopłatami z ZUS" — napisał wprost na Facebooku, wytykając, że wielu rozpoznawalnych twórców od lat realnie prowadzi firmę, tyle że rozlicza się tak, jakby dorabiali do pierwszej gitary.

Państwo weźmie artystów „pod opiekę". Piasecki nie wytrzymał

26 maja 2026 r. rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. W praktyce oznacza to, że budżet — czyli pieniądze wszystkich podatników — będzie współfinansować składki tej grupy zawodowej, a tym samym jej przyszłe świadczenia.

I właśnie ten mechanizm wywołał ostrą reakcję Piotra Piaseckiego, księgowego znanego z komentowania w mediach społecznościowych spraw podatkowych. W jego ocenie problem nie leży w samej idei wsparcia, lecz w tym, kogo to wsparcie faktycznie obejmie. Punktem zapalnym są doświadczenia ze współpracy z częścią środowiska.

„Gwiazda" rozliczająca się jak gitarzysta na dorobku

Sednem zarzutu Piaseckiego jest rozjazd między rzeczywistą skalą działalności rozpoznawalnych artystów a sposobem, w jaki się rozliczają. Jego zdaniem wielu z nich działa dokładnie tak jak przedsiębiorcy — na własny rachunek, w sposób powtarzalny i ciągły, z własnym zespołem — a mimo to latami korzysta z formuły zarezerwowanej raczej dla okazjonalnych zleceń.

Otóż gdy przyjrzeć się bliżej ich działalności to większości przypadków dla rozpoznawalnych artystów realnie prowadzą działalność gospodarczą. Działają na własny rachunek, realizują zlecenia w sposób powtarzalny i ciągły, zatrudniają i rozliczają się z zespołami. Szokująco często latami rozliczają się jednak, w sposób, które właściwy jest dla gitarzysty na dorobku.

Piasecki zaznacza przy tym, że nie każdy przypadek jest patologią. Gdy muzyk przyjeżdża zagrać jeden koncert „z doskoku", umowa o dzieło bywa naturalnym i zgodnym z przepisami rozwiązaniem — i to właśnie takich osób projektowane ubezpieczenie powinno dotyczyć. Problem zaczyna się wtedy, gdy w ten sam sposób przez dwie dekady rozlicza się rynkowa „gwiazda" wraz ze swoim managerem.

Gdzie kończy się dorywcze zlecenie, a zaczyna stała firma

To rozróżnienie jest kluczowe również prawnie. Praca wykonywana w sposób ciągły, zorganizowany i nastawiony na zysk co do zasady wskazuje na działalność gospodarczą, a nie na pojedyncze dzieło. Im dłużej i im regularniej ktoś działa w tym modelu, tym trudniej bronić tezy, że to wciąż tylko okazjonalna twórczość.

Rozwiń

Umowa o dzieło: niższe podatki i brak składek

Dlaczego ten model bywa tak atrakcyjny? Powód jest prozaiczny — pieniądze. Co do zasady składki ZUS od umowy o dzieło nie są odprowadzane, bo sam ten rodzaj umowy nie stanowi tytułu do ubezpieczeń społecznych. To oznacza wyższą kwotę „na rękę" tu i teraz, ale też brak odkładania na emeryturę.

Do tego dochodzi korzyść podatkowa. Twórcy przenoszący prawa autorskie mogą stosować 50 proc. kosztów uzyskania przychodu, co realnie obniża podstawę opodatkowania o połowę. Połączenie obu rozwiązań — brak składek plus podwyższone koszty — daje efekt, który z punktu widzenia optymalizacji jest po prostu opłacalny.

Nic dziwnego, że od lat wraca pomysł, by domknąć tę furtkę. Oskładkowanie umowy o dzieło bywało już wielokrotnie zapowiadane jako element pełnego ozusowania umów cywilnoprawnych — i równie często odkładane na później.

Najpierw optymalizacja, teraz emerytura od państwa

I tu Piasecki dochodzi do clou. Jeśli ktoś przez lata zarabiał znacznie powyżej średniej, a jednocześnie świadomie nie budował kapitału emerytalnego, to oczekiwanie, że teraz państwo „weźmie go pod opiekę", jest dla księgowego trudne do zaakceptowania.

Latami niektórzy działali na czarno, pomimo że zarabiali dużo ponad przeciętne wynagrodzenia a teraz chcieliby żeby Państwo wzięło ich pod opiekę.

Tymczasem osoby, które przez całą karierę odkładały niewiele lub nieregularnie, doskonale wiedzą, jak wygląda finał. Od dawna rozważa się przecież, co zrobić z emeryturami bez wymaganego stażu pracy, bo groszowe świadczenia to efekt właśnie krótkich okresów składkowych i niskiej podstawy. Artyści, którzy dziś liczą na wsparcie, mogą się więc przekonać, że obiecywana emerytura stażowa to pułapka, z której — bez wcześniejszych składek — i tak niewiele wyjdzie.

Analogia z piłkarzami ekstraklasy

Na koniec Piasecki sięga po porównanie, które dobrze oddaje jego logikę. Pyta, czy obejmowalibyśmy opieką państwa piłkarzy ekstraklasy tylko dlatego, że po czterdziestce nie są już w stanie wykonywać zawodu.

To trochę tak jakbyśmy chcieli objąć opieką Państwa piłkarzy ekstraklasy, bo są tacy biedni bo po 40 nie są już w stanie wykonywać swojej pracy. Tylko że Ci systemowo mają profesjonalne kontrakty i rozliczenia oparte o działalności, a ku mojemu zdumieniu wielu artystów umawia się z managerami „na gębę" podczas gdy ich koledzy i koleżanki dawno się sprofesjonalizowali.

Różnica, na którą wskazuje, jest więc nie tyle o zarobkach, ile o profesjonalizacji. Sportowcy mają kontrakty i rozliczenia oparte na działalności; część artystów — przy porównywalnych pieniądzach — funkcjonuje na nieformalnych ustaleniach, a po latach oczekuje systemowego zabezpieczenia.

Spór, który dopiero się rozkręca

Stanowisko Piaseckiego nie jest atakiem na twórców jako takich — księgowy wprost przyznaje, że dla okazjonalnych wykonawców objęcie ubezpieczeniem ma sens. Jego zastrzeżenie dotyczy tych, którzy świadomie wybrali korzystniejszy model rozliczeń, a teraz mieliby skorzystać również z publicznej dopłaty. To napięcie — między solidarnością a odpowiedzialnością za własne wybory — będzie zapewne wracać przy każdym kolejnym etapie prac nad ustawą.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi