- Bezprawnik -
- Firma -
- Grzywna do 60 tys. zł za każdą umowę. Abolicja PIP ją kasuje, ale zaległe składki zostają
Grzywna do 60 tys. zł za każdą umowę. Abolicja PIP ją kasuje, ale zaległe składki zostają
Nowa ustawa o PIP pozwala inspektorom pracy przekształcać umowy cywilnoprawne w etaty. Przedsiębiorcy mogą uniknąć kar za stosowanie niewłaściwej formy zatrudnienia, jeśli w porę zawrą z pracownikiem umowę o pracę. Czy warto? To zależy.
Kontrole PIP od 2027 roku będą bardziej dolegliwe
Nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy zdążyła zdrowo namieszać. Organ ten uzyskał nowe uprawnienia z dniem 8 lipca, z czego skwapliwie korzysta. Do PIP trafiły już pierwsze skargi na przedsiębiorców, którzy nie zawarli umów o pracę wtedy, kiedy powinni. Inspektorzy pracy ruszyli w Polskę, by przeprowadzać kontrole. Pojawiły się także niekorzystne dla zleceniodawców interpretacje.
Od przyszłego roku ma być tylko gorzej. Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń w rozmowie z PAP przyznał, że od 1 stycznia 2027 r. czynności mają być dokonywane bez dotychczasowej taryfy ulgowej.
Rozpoczniemy systemowe działania docierania wszędzie tam, gdzie możemy mieć do czynienia z nieprawidłowościami i wtedy już nie będzie taryfy ulgowej. Pracodawcy będą ponosili poważniejsze konsekwencje, jeśli nieprawidłowości zostaną udowodnione.
Innymi słowy: inspektorzy pracy nie będą już czekać na skargi od zatrudnionych, ale pojawią się tam, gdzie PIP spodziewa się znaleźć najwięcej nieprawidłowości. Jak uniknąć tych „poważniejszych konsekwencji”? Przedsiębiorcy mogą skorzystać z furtki zostawionej przez ustawodawcę w postaci abolicji.
Abolicja PIP: wystarczy rozwiązać starą umowę i zawrzeć umowę o pracę
Abolicję po reformie PIP wprowadza art. 16 ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw. Mamy do czynienia z typowym przepisem przejściowym, skądinąd stosunkowo prostym w swojej konstrukcji:
Podmiot, który przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy zawarł z osobą wykonującą pracę umowę cywilnoprawną lub na rzecz którego osoba faktycznie świadczy pracę za wynagrodzeniem, mimo że stosunek ten spełnia wszystkie cechy stosunku pracy, o których mowa w art. 22 § 1 ustawy zmienianej w art. 3, i który w terminie 12 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy dobrowolnie doprowadzi do stanu zgodnego z prawem przez zawarcie umowy o pracę, nie podlega odpowiedzialności określonej w art. 281 § 1 pkt 1 ustawy zmienianej w art. 3.
Jak należy rozumieć zacytowany przed chwilą przepis? Jeżeli wiemy, że stosujemy niewłaściwą formę zatrudnienia danej osoby, bo jej praca spełnia przesłanki istnienia stosunku pracy, to możemy zawrzeć z nią umowę o pracę. Jeśli zrobimy to w porę, to unikniemy kary. Mamy na to czas do 8 lipca 2027 roku. No, chyba że kontrolerzy PIP zapukają do naszej firmy szybciej.
Prawdziwy problem zaczyna się wtedy, gdy umową cywilnoprawną zainteresują się skarbówka i ZUS
O jakiej karze mowa? Ustawodawca odesłał nas do art. 281 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy:
§ 1. Kto, będąc pracodawcą lub działając w jego imieniu: 1) zawiera umowę cywilnoprawną w warunkach, w których zgodnie z art. 22 § 1 powinna być zawarta umowa o pracę, […] – podlega karze grzywny od 2000 zł do 60 000 zł.
Na pierwszy rzut oka możliwy wymiar kary za to konkretne wykroczenie przeciwko prawom pracownika nie wygląda dramatycznie źle. Przynajmniej do momentu, gdy zdamy sobie sprawę, że możemy zostać ukarani za każdą niewłaściwą umowę cywilnoprawną z osobna. Skorzystanie z abolicji w teorii pozwala nam więc zaoszczędzić pieniądze. Jest tylko jedno „ale”: nie zwalnia nas ona z innych konsekwencji przekształcenia umowy cywilnoprawnej w etat.
W tym momencie warto się zastanowić, co z koniecznością odprowadzenia zaległych składek ZUS oraz zaliczek na podatek dochodowy. Trzeba pamiętać, że ZUS i Krajowa Administracja Skarbowa działają całkowicie niezależnie od PIP. Nowelizacja poszerza zaś zakres współpracy pomiędzy wszystkimi trzema instytucjami i zauważalnie ją ułatwia.
Zaległe składki ZUS i podatek mogą kosztować więcej niż grzywna
Załóżmy więc, że nagle postanowiliśmy sami z siebie rozwiązać umowę zlecenia i natychmiast potem zawrzeć umowę o pracę z byłym zleceniobiorcą. Prawdopodobnie ten się ucieszy z takiego obrotu sprawy. Jeżeli inspektor pracy skontroluje naszą firmę, to nie zostaniemy ukarani za niewłaściwie zastosowaną umowę cywilnoprawną. Siłą rzeczy nikt nam też nie będzie próbował przekształcać rozwiązanej umowy w etat.
Cały czas poniesiemy jednak koszty, jeśli ZUS albo skarbówka w trakcie własnej kontroli zakwestionują nam okres trwania umowy zlecenia. 100% kwoty zaległych składek oraz konieczność zmiany sposobu rozliczania podatku dochodowego byłego zleceniobiorcy mogą uderzyć nas po kieszeni bardziej niż grzywna. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy na firmie nie ciążył obowiązek odprowadzania żadnych składek za zleceniobiorcę, wykonawcę dzieła albo kontrahenta B2B. Dokładnie te same problemy pojawiają się przy przekształceniu B2B na umowę o pracę.
Zawarcie umowy o pracę w ramach abolicji to jeszcze nie przyznanie się do winy
Czy ryzyko jest realne? W jakimś stopniu na pewno. Nie przeceniałbym go jednak. Art. 16 nowelizacji ustawy o PIP zawiera bowiem ważną wskazówkę. Doprowadzenie do stanu zgodnego z prawem następuje poprzez zawarcie umowy o pracę, a nie poprzez jakąś formę samodzielnej reklasyfikacji umowy cywilnoprawnej w etat. Mówiąc kolokwialnie: skorzystanie z abolicji nie wywoła aż takiego bałaganu, by zwrócić na siebie uwagę dwóch „groźniejszych” instytucji.
Równocześnie zawarcie umowy o pracę z byłym zleceniobiorcą nie stanowi w żadnym wypadku przyznania, że czegokolwiek brakowało wcześniejszej umowie cywilnoprawnej. Trudno powiedzieć, czy PIP będzie w ogóle zainteresowana weryfikacją już rozwiązanych umów w okresie obowiązywania abolicji bez konkretnej skargi pracownika.
Co ciekawe, ustawodawca nie wykluczył zastosowania abolicji już w trakcie kontroli PIP. Art. 16 i pozostałe przepisy nowelizacji tego nie wykluczają. Można więc chwycić się jej jako swego rodzaju ostatniej deski ratunku.
Komu opłaca się abolicja PIP? Przedsiębiorcy zazwyczaj sami wiedzą, czy kombinują
Abolicja PIP jest rozwiązaniem szczególnie opłacalnym dla tych przedsiębiorców, którzy zdają sobie sprawę z tego, że nie mają szans wygrać przed sądem pracy w razie odwołania od decyzji o przekształceniu umowy. Będą oni z pewnością zainteresowani także wyprostowaniem spraw składkowych i podatkowych, zanim do drzwi zapukają im kontrole z ZUS i KAS.
Dla odmiany firmy, które są święcie przekonane, że stosują umowy cywilnoprawne poprawnie – na przykład potwierdziły im to zewnętrzne audyty zamówione jeszcze przed wejściem w życie reformy – raczej mogą spać spokojnie i bez rezygnacji z elastycznej formy zatrudnienia.
Nie liczyłbym na Trybunał Konstytucyjny
Czego nie polecam, to liczenia na uznanie ustawy za niekonstytucyjną przez Trybunał Konstytucyjny. Owszem, prezydent skierował tam ustawę w trybie kontroli następczej. Środowiska biznesowe reprezentowane przez Think Tank The Company mają ku temu mocne argumenty. Mam na myśli przede wszystkim wątpliwości co do administracyjnoprawnego charakteru decyzji o przekształceniu umowy w etat. Pozostaje jednak problem tego, jak bardzo dysfunkcyjny stał się Trybunał. Obecnie nie dysponuje nawet możliwością przeprowadzenia rozprawy w ustawowym pełnym składzie.










