1. Home -
  2. Edukacja -
  3. Chłopiec w sukience? Brytyjska minister mówi: dajcie mu spróbować. W polskiej szkole nie wolno nawet farbować włosów

Chłopiec w sukience? Brytyjska minister mówi: dajcie mu spróbować. W polskiej szkole nie wolno nawet farbować włosów

Brytyjska minister edukacji – Bridget Phillipson – rozpaliła ogólnokrajową dyskusję swoimi słowami o swobodzie ubioru w szkołach. Jej zdaniem pozwolenie chłopcom na noszenie spódniczek czy zakładanie sukienek nie jest fanaberią ani modowym kaprysem. Według minister dzieci naturalnie eksperymentują z rolami społecznymi i wyglądem, a szkoła może być miejscem, w którym te próby są prowadzone w bezpieczny, kontrolowany sposób.

Miłosz Magrzyk01.03.2026 17:19
Edukacja

– Dzieci naturalnie eksperymentują na różnych etapach życia. Jeśli chłopiec chce nosić sukienkę, powinniśmy pozwolić mu to wypróbować, obserwować i wspierać go – mówiła Bridget Phillipson na antenie LBC.

Noszenie sukienek przez chłopców to według minister Phillipson szukanie swojej tożsamości

Według szefowej resortu edukacji w UK dzieci w szkole mogące w bezpieczny sposób odkrywać swoją tożsamość rzadziej decydują się w przyszłości na inwazyjne zabiegi medyczne związane z korektą płci. Innymi słowy: eksperymentowanie w młodym wieku ogranicza presję i stres w kolejnych latach życia i pozwala dzieciom spokojnie przechodzić przez wszystkie etapy rozwoju.

Wytyczne dla nauczycieli dopuszczają tranzycję społeczną u kilkulatków

Brytyjski resort edukacji rozpropagował nawet wytyczne dla nauczycieli, które dopuszczają tzw. tranzycję społeczną u kilkulatków. W wyjątkowych sytuacjach dziecko może być wspierane w wyrażaniu siebie w sposób niezgodny z tradycyjną płcią, przy zaangażowaniu rodziców i w ramach procedur bezpieczeństwa. Phillipson podkreśla, że takie sytuacje są niezwykle rzadkie, ale warto, by szkoły miały jasne zasady reagowania na incydenty, a nie pozostawiały dzieci same przepełnione wątpliwościami.

Zdaniem Phillipson pozwalanie dzieciom na bezpieczne eksperymentowanie w szkole to nie indoktrynacja, lecz część poznawania siebie. Dzieci mające możliwość obserwowania i testowania ról społecznych w kontrolowanym środowisku lepiej radzą sobie w przyszłości z samooceną. Warto przy tym zauważyć, że w polskich realiach nawet znacznie mniej kontrowersyjne kwestie – jak farbowane włosy czy kolczyki – potrafią być przedmiotem szkolnego sporu. Statut szkoły może określać wygląd ucznia, ale musi się mieścić w granicach delegacji ustawowej i praw konstytucyjnych, co nie przeszkadza niektórym placówkom wprowadzać bardzo daleko idących ograniczeń.

Eksperymentowanie z ubiorami nie podoba się rodzicom

Politycy opozycji i organizacje prorodzinne zaniepokoiły się możliwością wejścia oświaty na grząski grunt tematów tożsamościowych. Około połowa Brytyjczyków uważa, że kwestie tożsamości płciowej powinny być omawiane przede wszystkim z rodzicami w domu. Obawy związane z zaprzęgnięciem do tego szkół dotyczą wpływu rówieśników na temat oraz ryzyka wprowadzania do świata najmłodszych ludzi pojęć, których znaczenia z uwagi na swój wiek nie rozumieją w pełni. Podobne argumenty pojawiają się zresztą w polskiej debacie o obowiązkowej edukacji seksualnej – krytycy twierdzą, że to szkoła uzurpuje sobie rolę wychowawczą zarezerwowaną dla rodziców.

Spódniczki jako wierzchołek góry lodowej

Przy okazji rośnie grupa zwolenników polityki, zgodnie z którą dzieci z niezgodnością płciową czują się niezrozumiane lub wykluczone. Pozwolenie im na eksperymentowanie z ubiorami może być elementem troski o ich dobrostan emocjonalny i budowanie akceptacji w lokalnej społeczności. Temat spódniczek dla chłopców to tylko wierzchołek góry lodowej promujący kierunek zmiany kulturowej w Wielkiej Brytanii.

Polskie szkoły wciąż walczą o mundurki – o sukienkach dla chłopców nie ma mowy

Brytyjska dyskusja o prawie chłopców do noszenia sukienek odbywa się w zupełnie innym kontekście kulturowym i prawnym niż polska debata o stroju szkolnym. W Wielkiej Brytanii szkoły od lat operują w ramach rozbudowanych polityk antydyskryminacyjnych i mają obowiązek wspierać uczniów z różnymi potrzebami tożsamościowymi. Tymczasem w Polsce dyskusja o wyglądzie uczniów toczy się na znacznie bardziej podstawowym poziomie – MEN chce odgórnie regulować ubiór uczniów, wprowadzając wymóg stroju „zgodnego z ogólnie przyjętymi normami społecznymi", co samo w sobie budzi wątpliwości interpretacyjne.

Co więcej, polskie doświadczenia z przymusowym jednolitym strojem nie są zachęcające. Badania jednoznacznie wykazały, że idea szkolnych mundurków nie przynosi żadnych mierzalnych korzyści – ani w zakresie poprawy zachowania uczniów, ani ograniczenia przemocy, a może wręcz osłabiać więzi między uczniami i nauczycielami.

Gdy dress code dyskryminuje

Osobnym problemem jest nierówne traktowanie uczniów i uczennic w kwestii ubioru. Na polskich szkolnych korytarzach zdarzają się sytuacje, w których dziewczynki muszą zakrywać ręce i nogi „żeby nie zachęcać chłopaków", podczas gdy chłopcom pozwala się na znacznie swobodniejszy strój. Tego rodzaju praktyki stanowią ewidentny przykład dyskryminacji ze względu na płeć i stoją w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami równości. Paradoksalnie więc – zanim polska szkoła w ogóle dojrzeje do rozmowy o chłopcach w sukienkach, powinna najpierw uporać się z dyskryminacją dziewczynek w spódniczkach.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi