1. Bezprawnik -
  2. Praca -
  3. Kelner na umowie zlecenie przez całe lato? GIP wydał interpretację, która zaboli restauratorów

Kelner na umowie zlecenie przez całe lato? GIP wydał interpretację, która zaboli restauratorów

Restauracje, kawiarnie i nadmorskie bary od lat uzupełniają letnie braki kadrowe, podpisując z kelnerami kilkumiesięczne umowy zlecenia. Główny Inspektor Pracy uznał jednak, że sezonowość niczego w tej kwestii nie zmienia – jeśli kelner przychodzi na zmiany wyznaczone w grafiku przez lokal, pracuje na miejscu i pod czyimś nadzorem, to taka współpraca ma cechy stosunku pracy. konsekwencje.

Umowa zlecenia dla kelnera pod lupą GIP. Restaurator sam zapytał inspekcję o zdanie

Od 8 lipca 2026 r. przedsiębiorcy mogą wystąpić o indywidualną interpretację PIP i sprawdzić, czy zaplanowany model współpracy nie jest w rzeczywistości stosunkiem pracy; wniosek do GIP kosztuje 40 zł, a na odpowiedź inspekcja ma 30 dni.

Jak podaje Business Insider, z tej możliwości skorzystał przedsiębiorca z branży gastronomicznej, który chciał wiosną i latem zatrudniać obsługę sali na zleceniach. Opisany przez niego układ trudno jednak nazwać swobodną współpracą dwóch równorzędnych stron: kelnerzy mieli pracować według grafiku, w lokalu wskazanym przez firmę, pod jej nadzorem i na jej sprzęcie, a wynagrodzenie miało być liczone od godziny i wypłacane raz w miesiącu.

Wnioskodawca przyznał przy tym, że w niektórych miesiącach może chodzić nawet o ok. 200 godzin – bez gwarancji 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku na dobę i 35 godzin w tygodniu. Dla porównania, pełny etat oznacza w 2026 r., w zależności od miesiąca, od 160 do 184 godzin.

Brak odpoczynku nie przemawia za zleceniem. Odpowiedź GIP raczej nie ucieszyła restauratora

W interpretacji z 4 września 2026 r. GIP uznał stanowisko przedsiębiorcy za nieprawidłowe. Szczególnie istotny wydaje się przy tym wątek odpoczynku, bo firma traktowała go w praktyce jako argument na swoją korzyść: skoro praca nie mieści się w kodeksowych normach, trudno ją uznać za etat. Inspekcja podeszła do tego zupełnie inaczej – jeśli współpraca spełnia przesłanki istnienia stosunku pracy z art. 22 Kodeksu pracy, przepisy o czasie pracy i odpoczynku obowiązują z mocy prawa, a ich nieprzestrzeganie jest po prostu kolejnym naruszeniem po stronie zatrudniającego.

Grafik, sala i kierownik zmiany. Tak w gastronomii wygląda podporządkowanie pracownicze

Najistotniejsze dla oceny okazało się to, kto decyduje o czasie pracy. Grafik w restauracji nie jest luźną listą terminów, z której kelner wybiera to, co mu odpowiada; to konkretny plan, z którego wynika, kiedy dana osoba ma stawić się w lokalu i pozostawać do dyspozycji firmy. Zdaniem GIP już to świadczy o podporządkowaniu organizacyjnym, a w połączeniu z pracą w miejscu wyznaczonym przez zatrudniającego i bieżącym nadzorem daje obraz typowy dla stosunku pracy.

Inspekcja oddzieliła przy tym zwykłe sprawdzanie efektów, które zdarza się również przy umowach cywilnoprawnych, od kierowania pracą, charakterystycznego dla etatu. Kelner nie dostarcza przecież jednorazowego rezultatu; przez całą zmianę wykonuje powtarzalne czynności w ramach procesu zorganizowanego przez lokal.

Blisko 43 proc. kelnerów pracuje na umowach zlecenia

W gastronomii taki opis pasuje, jak można się domyślać, do znacznej części obsługi sali zatrudnionej na zleceniach. Nie da się ukryć, że restauracja bez grafiku nie byłaby w stanie normalnie funkcjonować – a to oznacza, że stanowisko inspekcji może dotyczyć znacznie szerszej grupy niż jeden przedsiębiorca. Według danych ZUS, na które powołuje się Business Insider, w 2025 r. umowy zlecenia miało blisko 43 proc. kelnerów.

Praca sezonowa tylko do września? Kodeks pracy ma na to umowę na czas określony

Głównym argumentem wnioskodawcy była sezonowość; obie strony miały zresztą woleć zlecenie właśnie dlatego, że współpraca kończy się razem z latem. GIP wskazał, że sezonowy charakter pracy mówi wyłącznie o tym, jak długo trwa zatrudnienie – stosunek pracy można przecież nawiązać na kilka miesięcy, i to również w niepełnym wymiarze.

Nie pomogło też zastrzeżenie, że w nagłej sytuacji kelner mógłby przekazać zmianę komuś innemu. Skoro wymagało to zgody zleceniodawcy i miało być wyjątkiem, trudno mówić o realnej swobodzie wyboru zastępcy, a to właśnie ona pozwala zwykle podważyć przesłankę osobistego wykonywania pracy.

Dlaczego lokale wybierają zlecenie? Chodzi o składki i elastyczność

Wybór zlecenia w gastronomii rzadko wynika zresztą z przekonań prawnych; decydują o nim przede wszystkim koszty i elastyczność. Student zatrudniony na umowie zlecenia do ukończenia 26 lat nie podlega ubezpieczeniom społecznym ani ubezpieczeniu zdrowotnemu, więc lokal nie odprowadza za niego składek – przy umowie o pracę ta preferencja nie obowiązuje. Do tego dochodzą urlop wypoczynkowy, normy czasu pracy i dodatki za nadgodziny, o których przy zleceniu nie ma mowy. Ich brak to zresztą jedna z głównych wad umowy zlecenia z perspektywy zatrudnionego.

Przejście na umowy terminowe oznacza więc dla wielu właścicieli lokali odczuwalny wzrost kosztów, choć, co trzeba przyznać, chodzi o koszt przestrzegania przepisów, które obowiązywały również wcześniej.

Reforma PIP: od lipca inspekcja może sama stwierdzić etat. Grzywny sięgają 60 tys. zł

O ile jeszcze niedawno ustalenie istnienia stosunku pracy wymagało sprawy w sądzie, o tyle po reformie, która weszła w życie 8 lipca 2026 r., inspekcja ma znacznie więcej możliwości, jeśli chodzi o przekształcanie umów cywilnoprawnych w etaty. Inspektor, który uzna, że zlecenie jest wykonywane w warunkach etatu, może najpierw wydać polecenie usunięcia naruszenia; jeśli firma go nie wykona, okręgowy inspektor pracy może stwierdzić istnienie stosunku pracy w drodze decyzji. Przedsiębiorcy pozostaje wtedy odwołanie do sądu pracy. Grzywna za zawarcie umowy cywilnoprawnej tam, gdzie powinna być umowa o pracę, wynosi obecnie od 2 tys. do 60 tys. zł.

Firmy, które do 8 lipca 2027 r. same zamienią takie zlecenia na etaty, mogą uniknąć odpowiedzialności za wykroczenie, choć nie zamyka to kwestii ewentualnych zaległości składkowych. Sama interpretacja wiąże przy tym wyłącznie organy inspekcji; ani ZUS, ani sąd pracy nie muszą się nią kierować.

Kiedy umowa zlecenia w gastronomii nadal ma sens?

Zlecenie w gastronomii nie traci przy tym całkowicie racji bytu. Z wcześniejszych interpretacji GIP wynika, że inspekcja łagodniej ocenia model faktycznie dorywczy – taki, w którym zleceniobiorca sam deklaruje, kiedy jest dostępny, może bez żadnych konsekwencji odmówić przyjęcia zadania i rzeczywiście może wysłać za siebie kogoś innego.

Kelner, który przez cały sezon przychodzi na zmiany ustalone przez kierownika, jest jednak od takiego modelu bardzo daleko; restauratorzy, którzy przed kolejnym latem planują zatrudnienie w dotychczasowej formie, powinni wziąć to pod uwagę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover