1. Bezprawnik -
  2. Środowisko -
  3. Kaucja zwrotna w restauracji to pole minowe. Cztery scenariusze, w których łatwo się pogubić

Kaucja zwrotna w restauracji to pole minowe. Cztery scenariusze, w których łatwo się pogubić

Butelki objęte systemem kaucyjnym najwyraźniej przysparzają więcej problemów, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, w dość niespodziewanych miejscach. Przykładem mogą być restauracje.

System kaucyjny wydaje się prosty, a Polacy i tak się w nim gubią

Przy całej mojej niechęci do systemu kaucyjnego, z którą nie kryłem się na długo przed jego wprowadzeniem, muszę przyznać, że nawet ja nie byłem w stanie wyobrazić sobie niektórych problemów, z którymi mamy do czynienia w praktyce. Okazuje się na przykład, że kaucja zwrotna przysparza kłopotów restauracjom i ich klientom.

W idealnym świecie kaucja zwrotna jest doliczana za zakup napoju w opakowaniu objętym systemem. Za butelki plastikowe PET o pojemności do 3 litrów płacimy o 50 gr więcej. W przypadku puszek metalowych oraz butelek szklanych o pojemności do 1,5 litra płacimy 1 zł więcej. Co ważne, samo szkło dopiero wchodzi do gry — system kaucyjny będzie rozszerzony o kolejne opakowania, więc liczba sytuacji spornych raczej będzie rosła, a nie malała.

Po wypiciu napoju możemy odzyskać nasze pieniądze, idąc do sprzedawcy partycypującego w systemie kaucyjnym. Sklepy o powierzchni powyżej 200 m2 mają obowiązek odbioru opakowań objętych kaucją. Mniejsze obiekty mogą dobrowolnie przystąpić do systemu. Nie ma przy tym znaczenia, gdzie dokładnie kupiliśmy napój. Butelkę albo puszkę możemy oddać gdziekolwiek.

Jeżeli ktoś sprzedaje nam napój w butelce objętej systemem kaucyjnym, to ma obowiązek pobrać od nas kaucję

Jak to się ma do restauracji? Nie da się ukryć, że przedstawiciele szeroko rozumianej branży gastronomicznej sprzedają nie tylko jedzenie, ale także napoje. Mogą to zrobić w butelce albo puszce. Równie dobrze napój zamówiony na miejscu może do nas trafić w kubku, szklance, kuflu albo innym naczyniu.

Siłą rzeczy kaucja za butelki w restauracji powinna występować wtedy, gdy napój rzeczywiście otrzymujemy w butelce. Doniesienia medialne z ostatnich miesięcy sugerują jednak, że mamy do czynienia z licznymi nieporozumieniami po obydwu stronach transakcji.

Doliczona kaucja to nie zawsze próba naciągnięcia klienta

Niektórzy sprzedawcy potrafią doliczyć kaucję nawet wtedy, gdy zamówiony napój trafia do konsumenta w naczyniu. Na szczęście są to jednostkowe przypadki, które znikają z rynku w miarę, jak rośnie świadomość co do zasad funkcjonowania systemu.

O wiele częściej zdarzają się klienci zirytowani faktem doliczenia im złotówki albo 50 groszy do rachunku tytułem kaucji za opakowanie. Warto tu zachować zimną krew — to akurat inny mechanizm niż ten, przez który restauracje coraz częściej naliczają tę opłatę za obsługę, czyli niejasny dodatek doklejany do rachunku bez uprzedzenia. W przypadku kaucji nie sposób nie zauważyć, że racja leży w całości po stronie sprzedawców.

Rozumiem irytację systemem kaucyjnym jak mało kto, ale restauracje są w tym wszystkim niewinne

Przy sprzedaży na miejscu i na wynos kaucja jest obowiązkowa, o ile oczywiście mamy na myśli towar w opakowaniu, które jest nią objęte. Sprzedawca nie ma w tej kwestii żadnego realnego wyboru. Właśnie dlatego nasze zamówienia stały się droższe po wejściu systemu kaucyjnego w życie.

Nie jest żadną tajemnicą, że dokładnie tak miało być. Możliwość odzyskania naszych pieniędzy stanowi zakładaną zachętę do zwrotu butelki albo puszki. To zresztą nie pierwszy raz, gdy ten sam mechanizm rodzi absurdy zamiast oszczędności — pisaliśmy już choćby o tym, jak działa system kaucyjny na wsi, gdzie mieszkańcy mniejszych miejscowości potrafią zapłacić za jedną butelkę nawet kilka razy. Wracając jednak do gastronomii — wiąże się z tym trzecie nieporozumienie.

Restauracje, bary, knajpy i inne punkty sprzedaży o powierzchni poniżej 200 m2 nie mają obowiązku przystąpić do systemu kaucyjnego. Oznacza to tyle, że mogą sprzedawać produkty objęte kaucją, są w dalszym ciągu zobowiązane do jej pobierania, ale nie muszą już prowadzić odbioru opakowań. To kolejne z mnożących się wyjątków od systemu kaucyjnego, które sprawiają, że nawet uważny konsument ma prawo czuć się zagubiony.

Innymi słowy: nie ma nic niewłaściwego w tym, że restauracja doliczy nam kaucję do zamówienia, a później odmówi przyjęcia od nas butelki.

Kaucję zwrotną w gastronomii można sprowadzić do czterech scenariuszy

Liczba potencjalnych scenariuszy, z którymi możemy się zetknąć, mnoży się w miarę, jak pojawiają się nowe skargi niezadowolonych klientów. Dlatego pokrótce opiszę, jak w najważniejszych z nich wygląda kwestia kaucji za butelki.

Scenariusz 1: restauracja w systemie z odbiorem opakowań

Jeżeli restauracja sprzedaje napoje w opakowaniach, które są objęte systemem kaucyjnym, to pobierze od nas kaucję. Jeśli przystąpiła do systemu i prowadzi odbiór butelek albo puszek, to odbierze je od nas z powrotem i odda nam pieniądze. Najłatwiej takie obiekty rozpoznać po obecności butelkomatu.

Scenariusz 2: restauracja pobiera kaucję, ale nie odbiera butelek

Jeżeli restauracja sprzedaje napoje w opakowaniach, ale nie przystąpiła do systemu, to sprzeda nam napój i pobierze od nas kaucję. Nie odbierze za to od nas butelki. Jeśli wyrzucimy ją do sklepowego kosza, to nie znaczy, że sprzedawca nagle zaczął „zarabiać na systemie”. Po prostu zrzekliśmy się prawa do kaucji wraz z prawem własności do butelki. To zresztą dokładnie ten sam mechanizm, przez który — jak dowodziłem już wcześniej — w obecnym kształcie systemu kaucyjnego w Polsce Polak zapłaci dwa razy.

Scenariusz 3: napój rozlewany do naczynia, bez kaucji

Jeżeli restauracja sprzedaje napoje, które rozlewa nam do naczyń, a my nie otrzymujemy opakowania, to nie nalicza nam kaucji. Wszystko jest w porządku, kaucja zwrotna w ogóle nie występuje w transakcji. Siłą rzeczy nie będzie też prowadzić odbioru opakowań.

Scenariusz 4: kaucja za napój rozlewany — tu już warto się zaniepokoić

Jeśli restauracja sprzedaje napoje rozlewane do naczyń, ale równocześnie z jakiegoś kompletnie niezrozumiałego powodu pobiera od nich kaucję, to mamy do czynienia z oszustem, który chce nas oskubać na zawrotną kwotę 0,50–1 zł. Czysto hipotetycznie wszystko byłoby w porządku, gdyby po wszystkim oddała nam pustą butelkę, za którą zapłaciliśmy kaucję.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu