- Bezprawnik -
- Podatki -
- Małpki podrożeją o kilkadziesiąt procent. A to dopiero początek planów rządu
Małpki podrożeją o kilkadziesiąt procent. A to dopiero początek planów rządu
Za stumililitrową butelkę wódki trzeba będzie od 2027 r. zapłacić średnio około 13,70 zł, czyli o ponad 4 zł więcej niż obecnie — tak szacuje Maspex, do którego należy producent alkoholi CEDC. Za podwyżkę odpowiada przede wszystkim czterokrotnie wyższa opłata małpkowa; sam zakaz sprzedaży małych opakowań, nad którym pracują posłowie, może z kolei trafić pod obrady dopiero pod koniec kadencji.
Opłata małpkowa idzie w górę. Akcyza ma tu mniejsze znaczenie, niż mogłoby się wydawać
Na cenę małpki składa się kilka obciążeń, ale w przyszłym roku najbardziej odczuwalna będzie zmiana tego, które dotyczy wyłącznie małych butelek. Opłata od alkoholu sprzedawanego w opakowaniach do 300 ml wynosi obecnie 25 zł za litr czystego spirytusu; po zmianach ma to być 100 zł. W przypadku typowej setki o mocy 40 proc. oznacza to wzrost z 1 zł do 4 zł, a po doliczeniu VAT — o około 3,70 zł na paragonie.
Akcyza na alkohol etylowy również pójdzie w górę (z 8811 zł do 10 109 zł za hektolitr stuprocentowego spirytusu), jednak na tak małej butelce przekłada się to na niewiele ponad 60 gr. Z prostych wyliczeń wynika zatem, że mniej więcej 85 proc. podwyżki przypada na samą opłatę małpkową; suma obu zmian (ok. 4,30 zł) jest przy tym zbliżona do tego, co szacuje Maspex.
To dość wyraźny sygnał, że państwo — co trzeba przyznać — nie ogranicza się do podnoszenia cen alkoholu w ogóle, tylko próbuje rozwiązać problem z małpkami. Wpływy z obu danin mają zasilać NFZ; resort finansów szacował wcześniej, że sama opłata od małpek przyniesie funduszowi w 2027 r. blisko 300 mln zł.
Małpek sprzedaje się mniej niż kiedyś. Tracą na popularności jednak znacznie wolniej niż czysta wódka
Z danych Centrum Monitorowania Rynku wynika, że od lipca 2025 r. do czerwca 2026 r. sprzedawano średnio ponad 40 mln małpek miesięcznie, co daje mniej więcej 1,3 mln butelek dziennie. To wyraźnie mniej, niż sugeruje liczba 3 mln dziennie, która wciąż pojawia się w debacie (m.in. w uzasadnieniu projektu PiS); ta wartość pochodzi jednak z danych sprzed kilku lat i dotyczyła raczej rekordowych dni niż średniej. Nie zmienia to faktu, że małe butelki radzą sobie lepiej niż reszta rynku — ich sprzedaż spadła rok do roku zaledwie o 1 proc., podczas gdy w przypadku czystej wódki spadek sięgnął 19 proc. Wódki smakowe w małych opakowaniach wręcz rosną i to one w dużej mierze utrzymują wyniki całego segmentu.
Sporo mówią też dane o tym, gdzie i kiedy małpki są kupowane. Trzy czwarte sprzedaży przypada na sklepy o powierzchni do 300 mkw. (w tym część dyskontów), a co piąta butelka trafia do klienta jeszcze przed południem. Najwięcej transakcji odbywa się w piątki i soboty, między 17 a 20 — można się zatem domyślać, że spora część zakupów ma charakter impulsowy, a cena przy kasie ma dla klientów niemałe znaczenie.
Zakaz sprzedaży małpek dopiero w 2027 r.? Projekt PiS objąłby więcej butelek, niż się wydaje
Zakaz miał pierwotnie trafić do uchwalonej w październiku nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości, ale rząd we wrześniu postanowił przenieść go do osobnego projektu. Ten musi przejść notyfikację w Komisji Europejskiej, przez co — jak ustaliła „Rzeczpospolita” — prace w Sejmie mogą ruszyć dopiero w 2027 r.
Własną propozycję przedstawiło również PiS; zakładałaby ona zakaz sprzedaży napojów o mocy powyżej 12 proc. w opakowaniach mniejszych niż 500 ml. Taki zapis objąłby — co warto zauważyć — nie tylko klasyczne setki, ale też butelki 200 i 250 ml, a nawet małe opakowania mocniejszych win czy likierów. Zamknąłby też lukę w opłacie małpkowej — ta dotyczy wyłącznie opakowań do 300 ml, więc butelki o pojemności od 300 do 500 ml pozostają poza nią.
Dlaczego droga do zakazu małpek nie będzie prosta?
Mimo deklaracji polityków z różnych partii droga do zakazu nie będzie prosta. Samorządy nie mogą wprowadzić go na własną rękę, co pokazał choćby zakaz sprzedaży małpek w Łodzi, który ostatecznie sprowadził się do apelu do rządu. Krzysztof Brzózka, były szef PARPA, zwraca uwagę, że małe formaty są legalne w całej Unii, a o dostępności takich produktów w praktyce decyduje ministerstwo rolnictwa. Nie da się też wykluczyć problemów na etapie podpisu prezydenta — podwyżka akcyzy uchwalona w listopadzie 2025 r. nie została podpisana przez Karola Nawrockiego.
W 2027 r. małpki przede wszystkim podrożeją
Wszystko wskazuje więc na to, że w 2027 r. małpki przede wszystkim podrożeją, bo opłata nie wymaga zgody Brukseli; zakaz ich sprzedaży — a więc faktyczny koniec małpek — jeszcze przez dłuższy czas pozostanie w sferze zapowiedzi. Na tym etapie trudno przewidzieć, czy wyższa cena faktycznie ograniczy sprzedaż, czy raczej przesunie część klientów w stronę większych butelek. W kolejce czeka też włączenie małpek do systemu kaucyjnego, choć skutki takiej zmiany wciąż są analizowane i od stycznia na pewno nie wejdzie ona w życie.










