1. Bezprawnik -
  2. Energetyka -
  3. Moja koleżanka prowadzi piekarnię. Na 2027 rok dostała ofertę na prąd, której się przestraszyła

Moja koleżanka prowadzi piekarnię. Na 2027 rok dostała ofertę na prąd, której się przestraszyła

Jesień to sezon, w którym właściciele sklepów, piekarni i warsztatów dostają od sprzedawców energii oferty na kolejny rok. W tym roku przychodzą one w złym momencie, bo prąd na przyszły rok drożeje na giełdzie, a państwowy parasol nad małymi i średnimi firmami zwinięto prawie dwa lata temu. Sejm właśnie przegłosował miliardy złotych wsparcia, tyle że dla przemysłu energochłonnego. Dla reszty przedsiębiorców jedyną ochroną przed skokiem rachunków pozostaje to, co sami wynegocjują w umowie.

Jerzy Wilczek29.10.2026 10:02
Energetyka

Ceny prądu dla firm bez ceny maksymalnej

Przypomnijmy, jak było. Jesienią 2022 r. rząd zapowiadał specjalne ceny prądu dla firm, a potem wprowadził ustawową cenę maksymalną dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców. Działała od grudnia 2022 r. do końca 2024 r. Od tamtej pory MŚP płacą za energię tyle, na ile umówią się ze sprzedawcą.

Przez ostatnie dwa lata wiele firm tego nie odczuło, bo ceny hurtowe były wyraźnie niższe niż w szczycie kryzysu z 2022 r. Ten komfort się kończy. Już we wrześniu pisaliśmy, że prąd drożeje na giełdzie i jest najdroższy od blisko trzech lat. Kolejne dane to potwierdziły. Jak podał wnp.pl, powołując się na Towarową Giełdę Energii, we wrześniu średnia ważona cena kontraktu BASE_Y-27, czyli energii w dostawie przez cały 2027 rok, wyniosła 555,77 zł/MWh. To o 60,25 zł więcej niż miesiąc wcześniej. Na rynku dnia następnego średnia sięgnęła 666,68 zł/MWh.

Do tego dochodzą zmiany w opłatach, które nie są ceną energii, ale lądują na tym samym rachunku. Rząd planuje mocno podnieść opłatę koncesyjną pobieraną od firm energetycznych, a branża przekonuje, że prędzej czy później przełoży się to na odbiorców.

Wsparcie dla przedsiębiorstw energochłonnych, nie dla MŚP

22 października Sejm uchwalił ustawę, o której pisaliśmy jeszcze na etapie projektu, gdy rząd zapowiadał obniżenie cen energii dla firm. Jak relacjonował wnp.pl, ustawa przewiduje 4,8 mld zł na dopłaty do kosztów energii elektrycznej w latach 2027 do 2030. Beneficjenci będą musieli przeznaczyć co najmniej połowę pomocy na dekarbonizację, efektywność energetyczną, OZE, magazyny albo elastyczniejsze zużycie. Częściowo ma to sfinansować czasowo wyższy CIT dla grupy firm z ponadprzeciętnymi zyskami. Ustawa trafi teraz do Senatu, a ma obowiązywać od 1 stycznia 2027 r.

Rozumiem logikę tej pomocy. Huta czy zakład chemiczny konkurują z fabrykami z całego świata i kilkadziesiąt złotych na megawatogodzinie decyduje tam o tym, czy produkcja zostaje w Polsce. Mam jednak wrażenie, że w debacie o cenach prądu państwo widzi tylko dwa światy: gospodarstwa domowe i ciężki przemysł. Między nimi są setki tysięcy małych firm, dla których rachunek za energię jest jednym z większych kosztów stałych. One nie dostaną ani zamrożenia, ani dopłat.

Umowa na prąd dla firmy: stała cena, giełda czy model mieszany

Skoro ochrony ustawowej nie ma, liczy się konstrukcja umowy. Sprzedawcy oferują dziś w praktyce cztery warianty.

  1. Stała cena na rok lub kilka lat. Daje przewidywalność, ale jeśli ceny spadną, firma i tak płaci tyle, ile podpisała.
  2. Rozliczenie według notowań giełdowych, zwykle rynku dnia następnego. Firma korzysta na spadkach i tanich godzinach, ale bierze na siebie każdy wzrost.
  3. Model mieszany, w którym część wolumenu ma stałą cenę, a część rozlicza się po bieżących notowaniach.
  4. Rozliczenie według giełdy z ceną maksymalną ustaloną w umowie. To komercyjny odpowiednik dawnego limitu ustawowego.

Sprzedawcy zachwalają szczególnie te dwa ostatnie. Rafał Jagliński, Country SME Sales Manager w polskim oddziale Axpo, w komentarzu dla mediów przekonuje: „Firmy z sektora MŚP same decydują, jaką część ryzyka cenowego są gotowe pozostawić po swojej stronie.” Trudno się z tym nie zgodzić, ale warto pamiętać, że Axpo sprzedaje właśnie produkt z ceną maksymalną. Taki limit nie jest darmowy. Sprzedawca, który obiecuje, że nie zapłacimy więcej niż X, musi to ryzyko u siebie zabezpieczyć i wliczyć w marżę. Moim zdaniem przed podpisem trzeba więc zapytać nie tylko o poziom limitu, ale też o to, ile kosztuje i jak wysoka jest opłata handlowa.

Ujemne ceny energii to korzyść tylko dla elastycznych

W ofertach giełdowych często pada argument o godzinach z ujemnymi cenami. To prawda, że zdarzają się coraz częściej, zwłaszcza w słoneczne weekendy. Skorzysta na nich jednak firma, która rozlicza się godzinowo i potrafi przesunąć zużycie, na przykład chłodnię, piec albo ładowanie floty. Biuro czynne od 8 do 16 i sklep z oświetleniem i chłodziarkami przez cały dzień mają tu ograniczone pole manewru. Mechanizm jest podobny jak w przypadku, gdy gospodarstwo domowe wybiera, jaka będzie jego dynamiczna taryfa energii elektrycznej. Zysk zależy od tego, czy umiemy dopasować się do zegara.

Wypowiedzenie umowy na prąd: mała firma ma przewagę nad średnią

Jest jeszcze jedna rzecz, o której przedsiębiorcy rzadko wiedzą, a która ma znaczenie przy wyborze długości kontraktu. Prawo energetyczne w art. 4j pozwala każdemu odbiorcy końcowemu wypowiedzieć umowę sprzedaży energii. Jeśli zawarto ją na czas nieoznaczony, wypowiedzenie odbywa się bez kosztów. Przy umowie na czas oznaczony odbiorca nie może zostać obciążony innymi kosztami i odszkodowaniami niż te, które wynikają z treści umowy.

Tu pojawia się ważne rozróżnienie. W przypadku gospodarstw domowych oraz mikro i małych przedsiębiorców ustawa dodatkowo ogranicza te koszty do wysokości bezpośrednich strat ekonomicznych, jakie poniósł sprzedawca w wyniku rozwiązania umowy. Średnia firma takiej ochrony nie ma. Dla niej zapisy o karach za wcześniejsze zerwanie kontraktu są wiążące w takim kształcie, w jakim je podpisze.

Na co patrzeć w ofercie sprzedawcy energii

Z mojego punktu widzenia przy porównywaniu ofert na 2027 rok najważniejsze są:

  • sposób ustalania ceny i to, czy w umowie da się w trakcie jej trwania przejść z modelu giełdowego na stały,
  • opłata handlowa i inne pozycje doliczane poza ceną energii,
  • tolerancja wolumenu, czyli co się stanie, gdy firma zużyje dużo mniej albo więcej niż zadeklarowała,
  • automatyczne przedłużenie umowy i cena, która obowiązuje po jej zakończeniu,
  • kary za wcześniejsze rozwiązanie i sposób ich wyliczenia.

Ten ostatni punkt jest moim zdaniem kluczowy. Kto w 2022 r. podpisał trzyletni kontrakt w szczycie, wie, jak drogo kosztuje brak wyjścia awaryjnego. Ceny na 2027 rok są dziś wyższe niż kilka miesięcy temu, ale nikt nie wie, gdzie będą za rok. Krótsza umowa albo model mieszany wydają mi się w tej sytuacji rozsądniejsze niż zamknięcie się na długie lata w jednej cenie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover