1. Bezprawnik -
  2. ecommerce -
  3. Podmianka używanej koszulki za 100 zł na nową z Allegro. Za ten trik grozi do 8 lat więzienia

Podmianka używanej koszulki za 100 zł na nową z Allegro. Za ten trik grozi do 8 lat więzienia

Jakiś czas temu moja nowa bluzka z Pumy, za którą dałam 100 zł, okazała się niezdatna do użytku, choć wyprałam ją tylko raz. Sęk w tym, że kupiłam ją za gotówkę w galerii handlowej i nie udało mi się znaleźć paragonu. Szukając w internecie informacji, co mogę zrobić w takiej sytuacji, natrafiłam na opis niepokojącej metody. Polega ona na ponownym zakupie identycznego towaru – w tym samym sklepie lub np. na Allegro – a następnie na zareklamowaniu nabytego wcześniej egzemplarza. W świetle prawa czyn ten stanowi jednak oszustwo.

Reklamacja „na bezczelnego” – nadużycie o ogromnej skali

Proceder ten dotyczy sytuacji, gdy dany produkt nadal jest w sprzedaży. Polega na zakupieniu identycznego artykułu w miejscu zapewniającym przyjazną politykę zwrotów lub gwarancji.

Zwykle jest nim Allegro, cenione zwłaszcza za sprawą programu Allegro Ochrona Kupujących, bądź któraś z sieci handlowych. Gdy reklamacja zostanie pozytywnie rozpatrzona, kupujący w takich miejscach najczęściej otrzymują zwrot pieniędzy.

Po oddaniu do sklepu uszkodzonego przedmiotu jako rzekomo nowego oszust odzyskuje środki za drugi zakup, zostając z nowym produktem – bez ponoszenia żadnych kosztów.

Czy pracownicy rozpatrujący reklamacje wiedzą o nadużyciach?

W takich sytuacjach nierzadko podejrzewają, że mają do czynienia z oszustami. Sygnał alarmowy stanowi np. to, że wadliwość produktu jest zgłaszana na krótko po jego zakupie – niekiedy nawet tego samego dnia.

Zjawisko to określa się zwykle mianem zwrotu lub reklamacji „na bezczelnego”. Oszustwo uchodzi przestępcom na sucho głównie w przypadku przedmiotów o niskiej wartości. Droższe rzeczy, jak np. elektronika, mają bowiem numery seryjne lub kody partii.

A dodajmy, że nawet jeśli te dane nie są ujęte na paragonie, mogą znajdować się w powiązanej z nim dokumentacji firmy. Warto przy tym pamiętać, że reklamacja bez paragonu jest jak najbardziej możliwa, dowodem może być potwierdzenie płatnością kartą – uczciwy konsument nie musi więc uciekać się do żadnych sztuczek.

Kiedy personel odkrywa takie niezgodności, często wówczas zgłasza sprawę organom ścigania. W sklepach stacjonarnych zaś ochrona zatrzymuje klienta dokonującego reklamacji i wzywa policję.

Co grozi za zareklamowanie towaru kupionego gdzie indziej?

Czyn ten zgodnie z art. 286 Kodeksu karnego stanowi oszustwo, polegające na wprowadzeniu personelu w błąd co do pochodzenia przedmiotu. Grozi za nie od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Wiele osób uprawia ukazany proceder z pełną premedytacją, ale bez poczucia winy, uznając to za przejaw zaradności. Bywa, że rozgrzeszają się one przy tym we własnych oczach, dokonując jednego i drugiego zakupu w tym samym sklepie. Ale z prawnego punktu widzenia nic to nie zmienia.

Lepszy od kombinowania jest porządek w paragonach

Od kombinowania zawsze lepszy jest porządek w paragonach oraz świadomość konsumencka. Czas na reklamację często bywa bowiem dłuższy niż 2 lata – okazuje się, że rękojmia po upływie 2 lat wciąż daje pewne pole do działania. Co więcej, towar można reklamować nawet po upływie rękojmi i gwarancji, choć nie jest to takie proste.

Warto też znać obowiązki sprzedawcy z tytułu rękojmi, bo to one przesądzają o tym, czego realnie można się domagać. A gdy zakupu dokonujemy poza sklepem, przyda się wiedza o tym, jak wygląda reklamacja u osoby prywatnej. Gdy sprzedawca zataja wadę towaru, można zgłaszać roszczenia znacznie później, a w takim przypadku ukazany proceder nie ma racji bytu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi