- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Polska porzuciła gaz łupkowy za wcześnie. Teraz może za to słono zapłacić
Polska porzuciła gaz łupkowy za wcześnie. Teraz może za to słono zapłacić
Europejska energetyka w ostatnich latach funkcjonuje w warunkach permanentnej niepewności. Wojny, napięcia geopolityczne i zerwane łańcuchy dostaw sprawiły, że surowce energetyczne ponownie stały się twardym narzędziem polityki. Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie i możliwość przedłużania się konfliktu jeszcze mocniej ukazały, jak ważne dla komfortu życia mieszkańców naszego kontynentu są własne surowce.

Ceny gazu i powrót tematu po latach ciszy
Sytuacja ta szczególnie mocno dostrzegalna jest na rynku gazu, którego ceny w ostatnich latach podlegają gwałtownym wahaniom, osiągając momentami rekordowe poziomy. Rosnące rachunki za gaz odczuwają zarówno gospodarstwa domowe, jak i przedsiębiorcy. Dla państw europejskich oznacza to jedno – bezpieczeństwo energetyczne przestało być abstrakcyjnym hasłem, a stało się kwestią strategiczną. W tym kontekście powracają pomysły, które jeszcze niedawno uznawano za zamknięty rozdział, w tym wydobycie gazu łupkowego.
Polska – od „łupkowego Eldorado" do rozczarowania
Wydawałoby się, że powyższe perturbacje na świecie powinny uruchomić w Polsce szeroką debatę, zainicjowaną przez rząd, o możliwości wydobywania własnego gazu. Tym bardziej że jeszcze dekadę temu Polska była wskazywana jako europejskie „łupkowe Eldorado". Politycy i eksperci mówili o ogromnych zasobach gazu, które miały uniezależnić kraj od importu i zmienić układ sił na rynku energii. Dziś po tych ambicjach pozostało głównie rozczarowanie, ponieważ złoża podobno były za głęboko, a wydobycie nieopłacalne. W dzisiejszej rzeczywistości warto jednak się zastanowić, czy lepiej mieć surowiec własny, ale droższy, czy tańszy okresowo, ale obarczony ryzykiem przerwania dostaw.
Tymczasem ze strony rządu panuje cisza, a temat łupków powrócił – i to nie w Warszawie, lecz tuż za wschodnią granicą. Ukraina zapowiada rozwój wydobycia gazu łupkowego, i co jest szczególnie interesujące – również w rejonach położonych zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Polski. Pojawia się więc pytanie: dlaczego im miałoby się opłacać, skoro nam się nie udało?
Wielkie nadzieje i twarda rzeczywistość geologiczna
Historia polskiego gazu łupkowego to klasyczny przykład zderzenia wielkich nadziei z twardą rzeczywistością, ale i trochę krótkowzroczności podejmujących decyzje polityczne. Na początku drugiej dekady XXI wieku szacunki mówiły nawet o kilku bilionach metrów sześciennych gazu. Do Polski weszły największe światowe koncerny, wykonano dziesiątki odwiertów, a temat stał się jednym z filarów debaty o bezpieczeństwie energetycznym. Problem w tym, że złoża okazały się trudniejsze niż zakładano – warstwy łupków były cieńsze, mniej nasycone gazem i bardziej skomplikowane geologicznie. W efekcie koszty wydobycia rosły, a potencjalne zyski malały. Firmy zaczęły się wycofywać, a projekt po cichu zamrożono – nie podejmując nawet prób spojrzenia na problem wieloaspektowo, nie tylko z perspektywy ekonomicznej, ale także strategicznej.
Nowe okoliczności – nowa kalkulacja
Być może teraz jest dobry czas, aby spojrzeć na polski gaz łupkowy w szerszym kontekście. Po kryzysach energetycznych i napięciach geopolitycznych kwestia niezależności energetycznej znów stała się kluczowa. Kiedy węgiel drożeje, a ceny gazu biją rekordy, europejska gospodarka traci konkurencyjność. Zmienił się jeszcze jeden ważny element, czyli metody wydobycia. Technologia pozyskiwania znacznie się rozwinęła i staniała, a ceny gazu zdecydowanie wzrosły. Wszystko to sprawia, że złoża, które dekadę temu uznano za nieopłacalne, dziś mogą wyglądać całkowicie inaczej w kalkulacjach ekonomicznych.
Ukraina – nowe ambicje gazowe
Właśnie w tym momencie do gry wchodzi Ukraina. Kraj ten, zmagający się ze skutkami wojny i potrzebą odbudowy gospodarki, szuka sposobów na zwiększenie własnej produkcji energii. Gaz łupkowy wpisuje się w tę strategię. Szczególne zainteresowanie budzą złoża w zachodniej części kraju, w tym w rejonie tzw. pola oleskiego, które geologicznie częściowo pokrywa się z obszarami badanymi wcześniej w Polsce. Co istotne, niektóre planowane odwierty mają znajdować się bardzo blisko polskiej granicy.
Na pierwszy rzut oka sytuacja wydaje się paradoksalna. Polska – kraj stabilny, należący do Unii Europejskiej, z dostępem do kapitału i technologii – nie zdołała rozwinąć wydobycia. Ukraina, państwo ogarnięte konfliktem i odbudowujące swoją infrastrukturę, deklaruje, że chce spróbować ponownie. Czy to oznacza, że ukraińskie złoża są lepsze? Niekoniecznie.
Geologia nie zmienia się wraz z granicami
Kluczowa pozostaje geologia, a ta nie zmienia się wraz z granicami państw. Jeśli formacje łupkowe po polskiej stronie okazały się trudne i mało wydajne, istnieje duże prawdopodobieństwo, że po drugiej stronie sytuacja jest podobna. Różnice mogą oczywiście występować lokalnie, ale nie ma dowodów na istnienie radykalnie odmiennych warunków. Prowadzi to do wniosku, że ukraiński optymizm może mieć inne źródła niż tylko dane geologiczne. Być może Ukraińcy patrzą szerzej niż tylko na słupki finansowe.
Ukraina znajduje się w sytuacji, w której potrzebuje spektakularnych projektów przyciągających inwestorów. Gaz łupkowy może być jednym z nich. Nawet jeśli ryzyko jest wysokie, potencjalna nagroda – w postaci większej niezależności energetycznej i wpływów z eksportu – jest na tyle duża, że uzasadnia podjęcie próby. Inaczej mówiąc, Ukraina może być gotowa zaakceptować ryzyko, które dla Polski było zbyt duże.
Postęp technologiczny i rewolucja w szczelinowaniu
Nie bez znaczenia są także zmiany technologiczne, ponieważ metody szczelinowania hydraulicznego i analizy złóż uległy w ostatnich latach znacznej poprawie. W Stanach Zjednoczonych doprowadziło to do prawdziwej rewolucji energetycznej. W Europie warunki są odmienne, ale postęp technologiczny może stopniowo zmniejszać tę różnicę. Wszystko to uwidacznia, że Polska zbyt szybko porzuciła temat wydobycia własnego gazu łupkowego.
Dlaczego Polska powinna wrócić do gazu łupkowego
Czy zatem powinniśmy wrócić do gazu łupkowego? Odpowiedź brzmi: tak, i to jak najszybciej. Niestabilne realia energetyczne i geopolityczne wręcz zmuszają nas do nowego podejścia do własnych zasobów surowcowych. Należy spojrzeć na to nie tylko przez pryzmat ekonomiczny, ale bezpieczeństwa państwa i jego niezależności. Wystarczy przeanalizować, jak kształtowały się ceny gazu w 2025 roku i jak niekorzystne bywały kontrakty gazowe, by zrozumieć skalę problemu. Wraz z wzrastającym ryzykiem importu surowców, rosnącymi cenami gazu, a jednocześnie niższymi kosztami wydobycia – niepodjęcie jeszcze raz próby pozyskiwania własnego gazu byłoby poważnym błędem strategicznym.
zobacz więcej:
15.04.2026 15:36, Aleksandra Smusz

Koniec z „byciem gościem u taty" po rozwodzie rodziców. Ten model opieki stawia dziecko na pierwszym miejscu
15.04.2026 14:47, Miłosz Magrzyk
15.04.2026 14:03, Piotr Janus
15.04.2026 13:19, Rafał Chabasiński
15.04.2026 12:31, Edyta Wara-Wąsowska
15.04.2026 11:43, Joanna Świba
15.04.2026 10:49, Joanna Świba
15.04.2026 10:02, Edyta Wara-Wąsowska
15.04.2026 9:20, Mateusz Krakowski
15.04.2026 8:34, Edyta Wara-Wąsowska
15.04.2026 7:48, Joanna Świba
15.04.2026 7:12, Joanna Świba

W Poznaniu zamykają jedyny poważny tor samochodowy, bo kilka lat temu pobudowali się obok niego ludzie
14.04.2026 20:33, Jakub Bilski
14.04.2026 19:48, Filip Dąbrowski
14.04.2026 19:17, Filip Dąbrowski
14.04.2026 16:01, Marcin Szermański
14.04.2026 15:13, Miłosz Magrzyk
14.04.2026 15:06, Mariusz Lewandowski
14.04.2026 13:43, Miłosz Magrzyk
14.04.2026 12:59, Marcin Szermański
14.04.2026 12:22, Edyta Wara-Wąsowska
14.04.2026 11:38, Mateusz Krakowski
14.04.2026 10:08, Edyta Wara-Wąsowska
14.04.2026 9:20, Mateusz Krakowski
14.04.2026 7:59, Aleksandra Smusz
14.04.2026 7:35, Filip Dąbrowski




























