- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Polska sprawdzi, co ma pod ziemią. Wydamy 186 mln zł na poszukiwanie 34 surowców
Polska sprawdzi, co ma pod ziemią. Wydamy 186 mln zł na poszukiwanie 34 surowców
Pod powierzchnią Polski może znajdować się coś znacznie cenniejszego niż to, co dotychczas wydobywaliśmy. Miedź, grafit, platynowce, wolfram, fosforyty, baryt czy fluoryt.
Rząd postanowił sprawdzić, czym naprawdę dysponuje Polska. 2 września 2026 r. Rada Ministrów przyjęła „Krajowy Program Poszukiwań Surowców Krytycznych". Na jego realizację w latach 2026–2033 przeznaczonych zostanie 185,698 mln zł. Za wykonanie programu odpowiadać będzie Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy.
34 surowce krytyczne na celowniku geologów
Badania obejmą cały kraj i 34 surowce uznane przez Unię Europejską za krytyczne. Geolodzy będą wykorzystywać istniejące dane, ale również prowadzić nowe prace kartograficzne, geochemiczne i geofizyczne. W wybranych miejscach wykonywane będą także odwierty.
Hierarchia priorytetów w poszukiwaniach
Prace nie będą prowadzone jednak z taką samą intensywnością w przypadku wszystkich surowców. Program zakłada hierarchię priorytetów. W pierwszej kolejności geolodzy mają szukać potencjalnych źródeł miedzi, węgla koksowego, platynowców, grafitu, fosforytów, barytu, fluorytu oraz surowców skaleniowych. W drugiej kolejności zainteresowanie obejmie m.in. nikiel, kobalt, arsen, bizmut, boksyty, krzem i stront.
Takie podejście ma pozwolić skoncentrować środki tam, gdzie istnieją przesłanki występowania złóż, ale nie zostały one dotąd odpowiednio rozpoznane lub udokumentowane. Dopiero później badania będą szerzej obejmować kolejne obszary o najniższym potencjale surowcowym.
Bez surowców krytycznych nie będzie nowoczesnej gospodarki
Surowce krytyczne są potrzebne do produkcji baterii, elektroniki, samochodów elektrycznych, urządzeń energetyki odnawialnej, sprzętu medycznego, a także nowoczesnego uzbrojenia. Są również wykorzystywane w przemyśle lotniczym i kosmicznym oraz nowych technologiach. Europa jest przy tym uzależniona od importu wielu strategicznych materiałów. Ograniczenie dostaw, wzrost cen czy problemy w globalnych łańcuchach dostaw mogą więc bezpośrednio uderzać w przemysł. Jak trudno wyjść z takiej zależności, pokazała debata o tym, czym zastąpić dostawy takie jak rosyjska ropa.
Polska chce sprawdzić, czy część tego problemu można ograniczyć dzięki własnym zasobom. Nie chodzi jednak tylko o to, aby wiedzieć, że określony minerał znajduje się pod ziemią. Kluczowe będzie ustalenie, czy można go wydobywać w sposób ekonomicznie opłacalny. Dobrze pokazuje to paradoks polskiej soli — surowiec strategiczny, którego wydobycie coraz częściej przestaje się opłacać.
186 mln zł za wiedzę o własnych złożach
Kwota blisko 186 mln zł może wydawać się duża, ale nie jest to wydatek na budowę kopalń. Pieniądze zostaną przeznaczone przede wszystkim na zdobycie informacji potrzebnych do podjęcia takich decyzji w przyszłości. Program obejmuje m.in. kartowanie geologiczne, badania geochemiczne i geofizyczne, analizę danych oraz wiercenia. Państwowy Instytut Geologiczny będzie musiał wskazać miejsca, w których prawdopodobieństwo występowania wartościowych złóż jest największe.
Od odkrycia do kopalni daleka droga
Znalezienie potencjalnego złoża nie oznacza jeszcze, że powstanie kopalnia. Kolejnym etapem będzie określenie wielkości i jakości zasobów, sprawdzenie opłacalności wydobycia, dostępności infrastruktury, wpływu inwestycji na środowisko i możliwości uzyskania odpowiednich decyzji. Dopiero wówczas będzie można odpowiedzieć na pytanie, czy odkryty surowiec rzeczywiście ma wartość gospodarczą.
Najważniejsze pytanie dopiero przed nami
Program może więc zakończyć się zarówno spektakularnym sukcesem, jak i rozczarowaniem. Możemy znaleźć złoża, które okażą się zbyt małe, zbyt głęboko położone albo zbyt drogie w eksploatacji. Bywa też odwrotnie — dziś coraz częściej mówi się, że Polska porzuciła gaz łupkowy za wcześnie, bo kalkulacja opłacalności zmienia się razem z technologią i cenami.
Jednak nawet negatywny wynik nie oznaczałby automatycznie zmarnowanych pieniędzy. Państwo otrzyma znacznie dokładniejszą wiedzę o własnym potencjale geologicznym. Znacznie istotniejsze będzie jednak to, co Polska zrobi z informacją o znalezionych złożach.
Jeżeli okaże się, że pod naszymi stopami rzeczywiście znajdują się znaczące ilości surowców krytycznych, nie powinno się skończyć na wpisaniu ich do kolejnej geologicznej mapy. Potrzebna będzie strategia obejmująca wydobycie, przetwarzanie i wykorzystanie surowców w Polsce, ponieważ samo posiadanie złoża niewiele daje, jeśli surowiec zostanie wydobyty w Polsce, wywieziony za granicę, tam przetworzony, a następnie wróci do nas jako znacznie droższy produkt. Ten mechanizm dobrze ilustruje bursztynowy skarb pod Lublinem, którego przez lata woleliśmy nie wydobywać, importując surowiec z zagranicy.
Czy to szansa na odbudowę polskiego przemysłu?
I właśnie tutaj program poszukiwań może mieć znacznie większe znaczenie niż tylko geologiczne. Polska ma ogromne doświadczenie w górnictwie, przetwórstwie metali i produkcji przemysłowej. Jeżeli pod naszymi stopami rzeczywiście znajdują się surowce potrzebne nowoczesnej gospodarce, może to być szansa na budowę całych łańcuchów przemysłowych. Zaczynając od wydobycia, przez przetwarzanie, aż po produkcję komponentów wykorzystywanych w energetyce, elektronice, motoryzacji czy obronności.
W takim scenariuszu 186 mln zł przeznaczone na poszukiwania byłoby zaledwie początkiem znacznie większej inwestycji. Realizacja takiego scenariusza wymaga jednak konsekwencji i determinacji. Państwo nie może najpierw przez lata poszukiwać surowców, a kiedy okaże się, że rzeczywiście je mamy, zrezygnować z ich wykorzystania z powodu kosztów inwestycji, procedur czy braku odpowiedniej infrastruktury. Pytanie o to, czy Polska odchodzi od węgla za wcześnie, pokazuje, jak łatwo o niekonsekwencję w polityce surowcowej.
Nie wystarczy wiedzieć, trzeba jeszcze wydobyć
Program jest więc dopiero pierwszym krokiem. Do 2033 r. geolodzy mają ustalić, gdzie znajdują się obszary o największym potencjale występowania surowców krytycznych. Prawdziwym testem dla państwa będzie jednak kolejny etap. Jeżeli badania potwierdzą istnienie atrakcyjnych złóż, Polska będzie musiała zdecydować, czy chce je rzeczywiście wykorzystać. Może to być ogromna szansa, ale również kosztowne wyzwanie. Budowa kopalni, zakładów przetwórczych i infrastruktury wymaga miliardowych środków, czasu i akceptacji społecznej. Dlatego 186 mln zł należy traktować przede wszystkim jako inwestycję w wiedzę o własnych zasobach. Bez niej trudno podejmować racjonalne decyzje o przyszłości górnictwa i przemysłu.
Jeżeli okaże się, że Polska ma pod ziemią materiały potrzebne do produkcji baterii, elektroniki, uzbrojenia czy nowoczesnej energetyki, największym błędem byłoby potraktowanie tego odkrycia wyłącznie jako ciekawostki geologicznej. Samo znalezienie surowców nie uczyni Polski bogatszą. Bogactwem staną się dopiero wtedy, gdy będziemy potrafili je wydobyć, przetworzyć i wykorzystać do budowy własnego przemysłu.
zobacz więcej:











