1. Bezprawnik -
  2. Praca -
  3. Szef sprawdza, czy świecisz się na zielono w Teamsie. To bardzo słaby dowód pracy

Szef sprawdza, czy świecisz się na zielono w Teamsie. To bardzo słaby dowód pracy

Przejście na model pracy zdalnej i hybrydowej zmusiło pracodawców do przedefiniowania metod nadzoru nad pracownikami. Tradycyjna, fizyczna obecność w biurze została zastąpiona przez cyfrowe wskaźniki obecności w komunikatorach, takich jak Microsoft Teams czy Slack. Zjawisko to doprowadziło do wykształcenia się specyficznej kultury stałej dostępności online, w której brak aktywności na platformie – sygnalizowany zmianą statusu na żółty – bywa błędnie utożsamiany z unikaniem obowiązków służbowych.

Jakub Bilski27.06.2026 15:26
Praca

Status w komunikatorze nie jest dowodem świadczenia pracy

Rzeczywistość technologiczna i prawna pokazuje jednak, że poleganie na statusach aplikacji jako na dowodzie świadczenia pracy jest podejściem wadliwym i krótkowzrocznym. Kto korzysta z takich komunikatorów, ten wie, że status Teams pokazuje sygnał dostępności m.in. na podstawie aktywności urządzenia, stanu aplikacji i kalendarza, a nie rzeczywistego wykonywania pracy.

Jak udowodnić, że rzeczywiście pracujemy?

Bo jak tu udowodnić, że pracujemy, jeśli automatyczne statusy obecności są z natury mylące? Weźmy sobie przykładową sytuację, w której mieliśmy do przygotowania jakiś dokument do przeanalizowania. Nie jesteśmy fanami gapienia się w ekran, więc wydrukowaliśmy sobie wszystko na kartce. Siedzimy nad dokumentem, zaznaczamy długopisem, zakreślaczem, robimy notatki. A co z naszym statusem na Teamsie? Żółto! Mamy problem? Bardzo możliwe, a nie powinniśmy.

Czy trzeba być „na zielono”, żeby wykonywać obowiązki służbowe?

Nasz przełożony zauważył nasz status i założył, że nie wykonujemy swoich obowiązków. Wracamy z wykonanymi notatkami do komputera, a na Teamsie wiadomość z żądaniem wyjaśnienia naszej „nieobecności”. I co w takiej sytuacji? To przecież bardzo prosty przykład udowadniający, że utożsamianie zielonej kropki z faktycznym wykonywaniem obowiązków służbowych mija się zupełnie z celem.

Zgodnie z art. 100 § 1 Kodeksu pracy pracownik ma obowiązek wykonywać pracę sumiennie i starannie oraz stosować się do poleceń przełożonych. My wykonaliśmy naszą pracę z dala od komputera, w sposób optymalny dla specyfiki naszego zadania. Wyciąganie konsekwencji służbowych wyłącznie na podstawie statusu w aplikacji byłoby co najmniej ryzykowne. Żółta kropka może być sygnałem do rozmowy, ale sama w sobie nie dowodzi, że nie wykonujemy pracy.

Szef nie może być detektywem – granice kontroli pracownika

Pracodawca oczywiście ma prawo kontrolować naszą pracę, ale ta kontrola musi mieć swoje granice i być prowadzona z głową. W Kodeksie pracy nie znajdziemy oczywiście zapisu o „zielonej kropce”, ale zasady dotyczące monitorowania pracowników i korzystania z komputerów służbowych – jak najbardziej. Warto przy tym pamiętać, że nawet komputery w firmie muszą spełniać określone wymogi, i to niezależnie od tego, czy stoją w biurze, czy w domu pracownika.

Aby jakakolwiek kontrola elektroniczna była w ogóle legalna, pracodawca musi spełnić kilka warunków. Szef nie może nas śledzić potajemnie – o tym, że nasza aktywność na komputerze jest monitorowana, musimy zostać poinformowani na piśmie lub w regulaminie pracy co najmniej 2 tygodnie przed uruchomieniem takiego systemu.

Kiedy udawanie pracy staje się problemem

Nie oznacza to oczywiście, że w pracy zdalnej każdy może zniknąć na kilka godzin i tłumaczyć się później, że „przecież pracowałem” – bo granice kontroli aktywności pracowników na home office są dziś całkiem wyraźne. A co jeśli wyposażymy się w tzw. mouse jiggler, czyli małe urządzenie na USB, które automatycznie i regularnie przesuwa kursor myszy na ekranie, udając obecność człowieka? Oczywiście do niczego takiego nie namawiam, ale gorzej, jeśli ktoś to wykryje, np. jeśli firma korzysta z jakiegoś bardziej zaawansowanego oprogramowania.

Pozorowanie pracy jako ciężkie naruszenie obowiązków

Co ma z nami zrobić taki system, jeśli wykryje, że przez 4 godziny nasz kursor poruszał się po takim samym wzorze, nie odpalono ani jednego pliku, nie wysłano żadnego maila, a klawiatura „milczała”? Jest to nic innego jak celowe pozorowanie pracy, czyli ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. Takie zachowanie daje pracodawcy prawo do zwolnienia dyscyplinarnego pracownika w trybie natychmiastowym. Co więcej, mogą od nas zażądać pieniędzy za ten czas udawanej pracy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Najnowsze
Warte Uwagi