Program Ochrony Kupujących Allegro żąda od sprzedawcy zapłaty, bo nabywca jest niezadowolony. Mają do tego prawo?

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (70) 20.02.2018
Program Ochrony Kupujących Allegro żąda od sprzedawcy zapłaty, bo nabywca jest niezadowolony. Mają do tego prawo?

Udostępnij

Marek Krześnicki

Program Ochrony Kupujących Allegro to koło ratunkowe, jakie znany portal aukcyjny rzuca na pomoc oszukanym przez sprzedawców internautom. Ale czy na pewno tylko rzeczywiście poszkodowani otrzymują takie wsparcie? Historia pewnego allegrowicza sugeruje, że to koło ratunkowe bywa dziurawe.

Na czym polega Program Ochrony Kupujących Allegro? Jak czytamy na stronie portalu:

W Programie Ochrony Kupujących (dalej zwany: POK) możesz otrzymać do 10 000 zł zwrotu za nieudane zakupy w Allegro. W tym celu złóż wniosek i prześlij nam w odpowiednim terminie potwierdzenie złożenia zawiadomienia z Policji/Prokuratury. Możesz ubiegać się o zwrot:

  • 100% ceny przedmiotu, jeśli nie otrzymasz opłaconego towaru
  • do 100% ceny przedmiotu, jeśli otrzymany towar będzie niezgodny z opisem oferty

Aby Allegro zaakceptowało wniosek i wypłaciło rekompensatę, niezbędne jest zawiadomienie organów ścigania, a niekiedy także informacja od tych organów, że sprawa, po wstępnej weryfikacji, będzie dalej prowadzona:

Aby otrzymać środki z Programu Ochrony Kupujących, złóż zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa (pobierz wzór), a potwierdzenie zawiadomienia dołącz do wniosku o wypłatę rekompensaty. W niektórych sytuacjach niezbędne będzie otrzymanie pisemnego postanowienia o wszczęciu dochodzenia/śledztwa. W takich przypadkach w terminie 6 tygodni od złożenia zawiadomienia Policja/Prokuratura powinna zakończyć czynności sprawdzające – wówczas prześle Ci listownie postanowienie o wszczęciu lub odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego. W piśmie tym znajdziesz sygnaturę sprawy. Policja nadaje zazwyczaj numery RSD (rejestr śledztw i dochodzeń), Prokuratura – numery Ds.

Wypłata przez Allegro środków na rzecz poszkodowanego klienta stanowi jednocześnie przeniesienie wierzytelności (cesję) na rzecz Allegro. Oznacza, że jeśli Allegro zwróci np. 1000 zł za nieudany zakup telefonu, to sprzedawca winien te pieniądze zwrócić nie nabywcy (ten już przecież dostał pieniądze), lecz na rzecz Allegro.

Program Ochrony Kupujących Allegro – czy tylko winni powinni się bać?

Ale co w sytuacji, gdy sprzedawca jest przekonany o swojej niewinności? Tu zaczynają się schody, o czym przekonał się pewien allegrowicz. Swoją historią podzielił się w serwisie forumprawne.org:

W listopadzie tamtego roku wystawiłem moj stary, niepełnowartościowy iphone 5 na allegro. (jako osoba prywatna) Chciałem się pozbyć uszkodzonego telefonu, a zrobiłem sobie problem…

Telefon miał wadę, problem z kiepsko działającym ekranem dotykowym. Aukcję umiesciłem w kategorii uszkodzone, opisałem usterkę, dałem zdjęcia włączonego i odblokowanego telefonu.

Facet go kupił, wysłałem i zapomniałem o sprawie. W dniu wysyłki skopiowałem wszystkie moje rzeczy z telefonu i przywrociłem go do ust. fabrycznych (było to dość problematyczne ze względu na wadliwy dotyk).

Po 2-3 tygodniach kupujący mi pisze że telefon jest niezgodny z opisem bo ma blokade icloud (w dniu wysyłki nie miał!) oraz jest niekompletny – rzekomo brak jakichś taśm w środku. Z jego maila jasno wynikało że sam próbuje ten telefon naprawić. Żądał zwrotu pieniedzy.

Odpisałem że zgodnie z moją wiedzą to telefon wysłałem kompletny, bo poza opisaną wadą wszystko działało, a blokady żadnej nie było bo sprzęt usunąłem z mojego konta iCloud. Poinformowałem kupującego że nie było moim zamiarem wprowadzenie go w błąd i chyba coś tu się nie zgadza, a prób naprawy domorosłych naprawiaczy nie zamierzam finansować.

Kilka dni temu dostałem maila od allegro że kupujący złożył wniosek w programie ochrony kupujących i że wiąże sie to z powiadomieniem organów ścigania.

Program Ochrony Kupujących Allegro uznał zgłoszenie kupującego i powiadomił sprzedawcę, że ten ma przelać pieniądze na konto portalu aukcyjnego: „Przekazaliśmy kupującemu xxxx rekompensatę w wysokości XXX,XX zł za nieudany zakup z dnia 26.11.2017 Z chwilą wypłaty środków kupujący przenosi wierzytelności na Allegro.pl sp. z o.o. Prosimy o wpłacenie tej kwoty na nasz rachunek bankowy (…)”.

Program Ochrony Kupujących Allegro idzie klientom tak bardzo na rękę, że nie bada zasadności roszczeń?

To o tyle ciekawa sytuacja, że Program Ochrony Kupujących nie działa, jeśli:

Kupujący działał z intencją nabycia Towaru wadliwego (…)

To cytat z regulaminu Allegro, a dokładnie punktu 3 części II załącznika nr 9 (znajdziecie go tutaj).

Sprzedawca znalazł się zatem w tym wypadku w mało korzystnym położeniu. Z jednej strony, zamiast spierać się z klientem co do tego, czy opis telefonu na aukcji był zgodny z rzeczywistym stanem urządzenia w momencie jego sprzedaży – musi spierać się z dużą korporację, jaką niewątpliwie jest Allegro. Co więcej, ma zapłacić określoną kwotę, ale… nie może odzyskać urządzenia, które stało się przyczyną sporu. Oto, jaką wiadomość otrzymał od portalu nieszczęsny sprzedawca:

Informuję, że Kupujący nie ma obowiązku zwrócić towar, który otrzymał niezgodny z opisem oferty. Jednak Pana, jako Sprzedawca, jest zobligowany do poprawnej realizacji zawartej transakcji czyli wysyłki towaru zgodnego z opisem oferty i wolnego od wad lub zwrotu pieniędzy.

To bardzo ciekawa konstrukcja prawna – bo niezgodna z obowiązującym prawem. Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego, jeśli rzecz posiada wadą fizyczną (jest nią niezgodność towaru z umową), np. „nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego” (art. 5561 §1 pkt 2 kodeksu cywilnego), to nabywca może może złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy. Odstąpienie od umowy polega zaś na tym, że obie strony wzajemnie zwracają swoje świadczenia: nabywca – towar, a sprzedawca – pieniądze.

Klient nasz pan, nawet jeśli nie ma racji?

Wygląda na to, że Program Ochrony Kupujących Allegro chroni nabywców tak bardzo, że nie weryfikuje zbyt dokładnie zasadności zgłaszanych roszczeń (sporo takich opinii znajdziemy zresztą w internecie). Wystarczy zgłosić się ze swoim problemem na Policję i voila – masz i pieniądze, i towar. Choć to niewątpliwie prokonsumenckie podejście, jakże rzadko spotykane w naszym kraju, to — jak widać – mogą na tym cierpieć uczciwi sprzedawcy. Nie pierwszy raz piszemy na Bezprawniku o zbyt roszczeniowych klientach, którzy potrafią być bardziej zdegenerowani niż przedsiębiorcy prowadzący sklep internetowy. Tylko czemu pomaga im w tym powszechnie znany portal, będący synonim aukcji w internecie?

Zanim jednak komukolwiek przyjdzie do głowy zawiadamiać organy ścigania o każdej transakcji na Allegro, przypominamy, że składanie fałszywych zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa też jest przestępstwem.