- Bezprawnik -
- Prawo -
- Twój pies ucierpiał u weterynarza? Tak odzyskasz odszkodowanie — i to bez pozwu
Twój pies ucierpiał u weterynarza? Tak odzyskasz odszkodowanie — i to bez pozwu
Operacja się udała, pacjent (niemal) zmarł. Tym razem sytuacja dotyczyła nie człowieka, lecz psa po wizytach u weterynarza, który dopuścił się rażącego zaniedbania. Jeżeli twoje zwierzę ucierpiało w podobny sposób, masz szansę na odzyskanie odszkodowania — i to bez pozwu sądowego.

Weterynarze nie są tani, a ich błędy tym bardziej
Niestety w obecnych czasach leczenie zwierzaka u weterynarza bywa kosztowne, a czasami nawet bardzo kosztowne. Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe proponują nawet specjalne polisy dla psów czy kotów, które mogą pokryć przynajmniej część leczenia.
W praktyce nie wygląda to jednak tak różowo i takie ubezpieczenie raczej nie sprawdzi się w przypadku adoptowanych zwierząt. Dlaczego? Wszystko przez zapisy w OWU, w których towarzystwa wymagają potwierdzonej historii zdrowotnej od szczeniaka czy kociaka. W takich sytuacjach książeczka zdrowia zwierzęcia raczej na niewiele się zda, bo jeśli ubezpieczyciel będzie mógł się do czegoś przyczepić, to na pewno to zrobi.
Polisa OC weterynarza — twoja szansa na rekompensatę
Czasami wizyty u weterynarza mogą okazać się jeszcze bardziej kosztowne, kiedy dojdzie do zaniedbania czy błędu ze strony lekarza weterynarii. Każdy jest tylko człowiekiem i każdy popełnia błędy, ważne jednak, żeby móc je w pewien sposób naprawić czy postarać się o rekompensatę. Od tego są właśnie polisy OC, które chronią osoby poszkodowane za błędy popełnione przez osoby trzecie. Warto przy tym pamiętać, że za błędne leczenie zwierzęcia możliwa jest również skarga na weterynarza, a nie tylko dochodzenie odszkodowania.
Tak się akurat składa, że każdy weterynarz w Polsce ma obowiązek wykupienia swojej polisy OC.
Weterynarz zawalił? Masz prawo do odszkodowania z jego polisy OC
Sam słyszałem z pewnego źródła o historii, w której psiak miał operację kolana, a w wyniku błędu lekarskiego i zaniedbania pooperacyjnego niewiele brakowało, a doszłoby do amputacji kończyny. Przez ewidentne zaniedbania komplikacje nie dotyczyły samego kolana, lecz śródstopia. Nie zagłębiając się w drastyczne szczegóły, doszło do nieodwracalnych uszkodzeń ścięgien w okolicach śródstopia.
Gdyby nie przezorna wizyta u innego lekarza weterynarii w celu upewnienia się, czy psiak jest dobrze leczony, doszłoby do zakażenia i najprawdopodobniej śmierci zwierzęcia. Po ustabilizowaniu sytuacji, w celu ratowania łapy przed amputacją, przez niemal pół roku pies miał zmieniane opatrunki na nowe, już oczywiście u nowego weterynarza. W sumie zabiegów ratujących kończynę było około 50, a ich łączny koszt wielokrotnie przekroczył cenę operacji.
Gdy pies doszedł do siebie, jego właściciel postanowił zawalczyć o należne odszkodowanie. Niestety weterynarz — który swoją drogą miał bardzo dobre opinie — nie poczuwał się w żaden sposób do odpowiedzialności. Na szczęście nie oznaczało to, że sprawa musiała skończyć się w sądzie.
Wojewódzki Inspektorat Weterynarii na ratunek poszkodowanym
Poszkodowany poprosił zaprzyjaźnionego prawnika o wysłanie pisma do lekarza weterynarii, jednak ten nie udzielił odpowiedzi. Jeśli ta historia przypomina również twoją sytuację, nie jesteś z tym problemem sam.
W takiej sytuacji zawsze zwróć się oficjalnie do Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii. Tak zrobił też właściciel powyższego psiaka, który po pewnym czasie otrzymał list z wezwaniem na przesłuchanie w roli poszkodowanego. Po udaniu się w wyznaczonym terminie i przedstawieniu swojego punktu widzenia sprawa wcale nie została zamknięta, lecz była dokładnie badana i analizowana pod kątem ewentualnych nieprawidłowości w sztuce weterynaryjnej.
Kiedy sprawa trafia pod lupę inspektoratu
Właściciel psa obawiał się, że może być jak z lekarzami, gdzie często „ręka rękę myje”. Nie wiem co prawda, czy był to wyjątek od reguły, czy standardowe działanie, a może ogrom zaniedbania i niepotrzebnego cierpienia psa w tym konkretnym przypadku zadecydowały o tym, że WIW wziął tę sprawę na poważnie. W każdym razie doszło w sumie do paru przesłuchań — zarówno poszkodowanego, jak i podejrzanego, a także świadka (weterynarza, który ratował życie, a następnie zdrowie zwierzaka). Bywa zresztą i tak, że to sam pupil bywa stroną sprawy — głośnym przykładem było odszkodowanie dla psa za odwołany lot, które wywalczyli jego właściciele.
Decyzja Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii wiążąca dla ubezpieczyciela — i to bez udziału sądu
W międzyczasie towarzystwo ubezpieczeniowe, u którego miał wykupioną polisę podejrzany weterynarz, odmówiło wypłaty odszkodowania. W jego ocenie leczenie było zgodne z obowiązującą praktyką i sztuką lekarską.
Zapewne w tym przypadku skończyłoby się na pozwie, gdyby nie interwencja Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii. Ten po kilku miesiącach badania sprawy stwierdził, że doszło do rażącego zaniedbania w kilku obszarach leczenia. Po przesłaniu dokumentacji i oficjalnej opinii WIW do ubezpieczyciela ten nagle zmienił zdanie i w parę dni roboczych przelał odszkodowanie na wskazane wcześniej konto.
Udział własny i koszty, których ubezpieczyciel nie pokrył
Odszkodowanie obejmowało koszty leczenia u drugiego lekarza weterynarii, ale TU odmówiło m.in. kosztów transportu, a także obniżyło je o udział własny. W przeciwieństwie do obowiązkowego komunikacyjnego OC, tego typu dobrowolne polisy mogą mieć udział własny, a więc franszyzę redukcyjną. Kwotę tę miał wyrównać weterynarz, któremu udowodniono winę. Warto dodać, że gdyby pies nie przeżył, w grę wchodziłoby też zadośćuczynienie za śmierć psa, które polskie sądy coraz częściej przyznają.
To nie koniec konsekwencji, gdyż Wojewódzki Inspektorat Weterynarii zobowiązał się do zwołania wewnętrznego sądu. Nie wiem, co w praktyce może grozić winnemu i jaki będzie ostateczny finał tej sprawy. Na szczęście pies przeżył i ma się coraz lepiej.
Co zrobić, gdy weterynarz zawinił
Jeżeli sam jesteś w podobnej sytuacji, złóż skargę do Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii — to nic nie kosztuje, a być może i w twoim przypadku otrzymasz należne ci odszkodowanie bez stresujących wizyt w sądzie. Odpowiedzialność za zwierzęta działa zresztą w obie strony: jeśli to nasz pupil wyrządzi komuś krzywdę i pies ugryzł człowieka, to my odpowiadamy za szkodę. Podobnie wygląda odszkodowanie po zderzeniu ze zwierzęciem na drodze — i tu o wypłatę trzeba zawalczyć z konkretnym podmiotem.
zobacz więcej:

Kupują zniszczone książki za 20 zł i sprzedają na Allegro o kilkaset procent drożej. Oto legalny trik
05.06.2026 15:18, Aleksandra Smusz
05.06.2026 14:29, Marcin Szermański
05.06.2026 13:41, Rafał Chabasiński
05.06.2026 12:54, Joanna Świba
05.06.2026 12:06, Edyta Wara-Wąsowska
05.06.2026 11:19, Piotr Janus
05.06.2026 10:31, Edyta Wara-Wąsowska
05.06.2026 9:57, Jakub Bilski
05.06.2026 9:21, Mateusz Krakowski
05.06.2026 8:37, Mateusz Krakowski
05.06.2026 7:44, Aleksandra Smusz

Mówi, że mieszkając z partnerem, oszczędza 2000 zł miesięcznie. Proste obliczenia pokazały, że się myli
05.06.2026 6:58, Aleksandra Smusz
04.06.2026 9:20, Joanna Świba
04.06.2026 8:33, Mateusz Krakowski
04.06.2026 7:53, Aleksandra Smusz
04.06.2026 7:07, Aleksandra Smusz
03.06.2026 15:43, Marek Śmigielski
03.06.2026 14:57, Joanna Świba
03.06.2026 14:09, Piotr Janus
03.06.2026 13:22, Rafał Chabasiński

Zapłacili fiskusowi 112 tys. zł przez jeden brakujący papierek. Trybunał przyznał im rację, a pieniędzy nadal nie ma
03.06.2026 12:31, Edyta Wara-Wąsowska
03.06.2026 11:42, Aleksandra Smusz
03.06.2026 10:47, Joanna Świba
03.06.2026 9:54, Edyta Wara-Wąsowska
03.06.2026 8:33, Edyta Wara-Wąsowska
03.06.2026 7:32, Miłosz Magrzyk
03.06.2026 6:44, Piotr Janus
02.06.2026 17:55, Mateusz Krakowski


























