- Bezprawnik -
- Podatki -
- „Zawsze musi być mandat”. Urzędniczka skarbówki zdradza, jak rząd oczekuje teraz linczu na przedsiębiorcach
„Zawsze musi być mandat”. Urzędniczka skarbówki zdradza, jak rząd oczekuje teraz linczu na przedsiębiorcach
Sprawa pizzy z krewetkami, za którą gdańska restauracja zapłaciła 2500 zł mandatu, miała być pojedynczym kuriozum. Tymczasem głos zabrała osoba ze środka administracji skarbowej, według której to wcale nie wyjątek, lecz efekt cichej zmiany zasad rozliczania urzędników z efektów ich pracy. Agata Jagodzińska, przewodnicząca związku zawodowego Związkowa Alternatywa w Krajowej Administracji Skarbowej, twierdzi, że kontrolerzy są dziś rozliczani nie z liczby przeprowadzonych kontroli, ale z liczby wystawionych mandatów. A to, jeśli się potwierdzi, stawia całą historię w zupełnie nowym świetle.

Od prewencji do mandatu, czyli spór o „mierniki” w skarbówce
Narzędziem, o którym mówi Jagodzińska, jest tzw. nabycie sprawdzające. To forma kontroli, w której funkcjonariusz wchodzi do lokalu jako zwykły klient, dokonuje zakupu i ujawnia się dopiero wtedy, gdy wykryje nieprawidłowość, na przykład brak paragonu albo zaniżoną stawkę podatku. Mechanizm działa od kilku lat i, jak pisaliśmy wcześniej, podobne uprawnienia mogą wkrótce zyskać kolejne instytucje, o czym więcej w tekście o urzędnikach jako tajemniczych klientach.
Sam instrument nie budzi większych wątpliwości. Spór dotyczy tego, jak rozlicza się z niego pracowników. Według związkowczyni jeszcze kilka lat temu w tzw. mierniku liczyła się sama liczba przeprowadzonych nabyć sprawdzających, niezależnie od tego, czy zakończyły się one mandatem. Chodziło o prewencję: sprawdzić, pouczyć, przypomnieć o obowiązkach. Po zmianie kierownictwa resortu, jak twierdzi, do miernika zaliczają się już tylko kontrole „pozytywne”, czyli zakończone mandatem albo odmową jego przyjęcia. Mówiąc wprost: według jej relacji „zawsze musi być mandat”.
Jednocześnie, jak utrzymuje Jagodzińska, poziomy tych wskaźników są podnoszone, a urzędom narzucane są coraz wyższe wartości do wykonania. „Nakłada się na nas chore mierniki jak w korporacjach, niemożliwe do wykonania” napisała, opisując presję, pod jaką mają pracować szeregowi urzędnicy.
Głos ze środka administracji. Kim jest autorka oskarżeń
Trzeba uczciwie zaznaczyć, skąd pochodzi ta relacja. Agata Jagodzińska to działaczka związkowa o jednoznacznym profilu, która od lat krytykuje politykę obecnego kierownictwa Ministerstwa Finansów i rządu. Wcześniej wskazywała m.in. na rzekomy „powrót do metod sprzed ośmiu lat” i spadek skuteczności KAS w walce z dużymi wyłudzeniami. Resort część jej wcześniejszych twierdzeń dementował. To kontekst, który warto trzymać w głowie: mamy do czynienia z relacją jednej strony, opartą na anonimowych sygnałach od urzędników, a nie z oficjalnym dokumentem ani potwierdzonymi danymi.
To jednak nie znaczy, że temat należy zbyć. Jagodzińska kieruje pytania wprost do szefa KAS Marcina Łobody, ministra finansów Andrzeja Domańskiego i premiera Donalda Tuska, dopominając się odpowiedzi, kto i kiedy przebudował konstrukcję wskaźników. Sygnał, że administracja może być rozliczana z samych kar, a nie z efektu prewencyjnego, jest poważny i zasługuje na weryfikację, a nie na milczenie.
„Zawsze musi być mandat”? Co na to przepisy
Najpoważniejszy zarzut dotyczy jednak czegoś innego. Z relacji urzędników, które przytacza związkowczyni, ma wynikać, że kierownictwo narzuca konkretne, jak najwyższe kwoty mandatów. To, jeśli prawda, jest trudne do pogodzenia z literą prawa. Za wykroczenie skarbowe funkcjonariusz może nałożyć mandat w przedziale od jednej dziesiątej do pięciokrotności minimalnego wynagrodzenia, ale jego wysokość powinna wynikać z indywidualnej oceny, uwzględniającej m.in. rozmiar uszczuplenia i sytuację majątkową sprawcy. Odgórne ustalanie „taryfy” kłóci się z tą zasadą.
Dla samego ukaranego istotne jest też to, że przyjęcie mandatu nie jest obowiązkiem. Można go nie przyjąć i skierować sprawę do sądu, o czym piszemy w tekście o prawie odmowy przyjęcia mandatu. Co więcej, nawet po przyjęciu mandatu nałożonego w zawyżonej wysokości istnieje możliwość jego wzruszenia, a praktyczny poradnik, jak uchylić się od skutków przyjęcia mandatu, opisuje, kiedy ma to szansę powodzenia.
Pizza z krewetkami jako tło afery
Cała dyskusja nabrała rozpędu dzięki sprawie pizzerii Sabroso w Gdańsku. Jak opisywał TVN24, dwie kontrolerki zamówiły pizzę z krewetkami, zapłaciły, a po posiłku okazały legitymacje i wystawiły mandat na 2500 zł. Powodem była stawka VAT. Pizza co do zasady jest opodatkowana stawką 8 proc. jako gotowy posiłek, ale dodatek owoców morza przesuwa całe danie do stawki 23 proc. Restaurator przyznał, że nie wiedział o tej regule i potraktował krewetki jak zwykły dodatek.
Doradcy podatkowi cytowani przez media zwracali uwagę, że to przykład pułapki tkwiącej w samych przepisach o gastronomicznym VAT, a nie złej woli przedsiębiorcy. I właśnie ten wątek łączy obie historie: jeśli urzędnik jest rozliczany z efektu w postaci mandatu, drobny błąd w stawce staje się łatwym „celem”, łatwiejszym niż żmudne tropienie karuzel VAT.
Co to oznacza dla przedsiębiorców
Dla prowadzących małe firmy płynie z tego kilka praktycznych wniosków. Po pierwsze, warto znać przebieg i granice takich czynności, bo kontrola z urzędu skarbowego rządzi się określonymi regułami, a nabycie sprawdzające bywa z nimi mylone, choć ma inny charakter niż klasyczna kontrola podatkowa. Po drugie, przyjęcie mandatu zawsze pozostaje wyborem, a nie przymusem.
Warto też pamiętać o szerszym tle. Statystyki, które omawialiśmy przy okazji analizy spadającej liczby kontroli skarbowych, pokazują, że fiskus od lat kontroluje rzadziej, ale celniej. Jeśli relacja Jagodzińskiej okaże się prawdziwa, byłby to dowód, że „celność” coraz częściej oznacza po prostu pewność mandatu, a nie skuteczność w ściganiu największych oszustów. Na razie to jednak teza wymagająca potwierdzenia. Bez oficjalnej odpowiedzi Ministerstwa Finansów pozostają pytania, które trudno zostawić bez echa, zwłaszcza gdy padają zdania w rodzaju: „Nie chcemy karać malutkich”.
zobacz więcej:

Dostałeś wyższą emeryturę, niż powinieneś? Sprawdź, kiedy ZUS się upomni, a kiedy pieniądze są twoje
02.06.2026 11:04, Edyta Wara-Wąsowska

„Zawsze musi być mandat”. Urzędniczka skarbówki zdradza, jak rząd oczekuje teraz linczu na przedsiębiorcach
02.06.2026 10:19, Mariusz Lewandowski

Jedziesz za granicę? Kup kubek w miejscowym Starbucksie. Sprzedasz go na eBayu nawet za 1000 dolarów
02.06.2026 9:50, Aleksandra Smusz
02.06.2026 9:04, Edyta Wara-Wąsowska
02.06.2026 8:50, Mateusz Krakowski
02.06.2026 7:57, Edyta Wara-Wąsowska
02.06.2026 7:12, Rafał Chabasiński
02.06.2026 6:37, Joanna Świba
02.06.2026 2:24, Mariusz Lewandowski
01.06.2026 15:54, Miłosz Magrzyk
01.06.2026 15:00, Rafał Chabasiński
01.06.2026 14:06, Rafał Chabasiński
01.06.2026 13:17, Aleksandra Smusz

Kredytobiorcy muszą liczyć się z podwyżkami rat kredytów. W skrajnym wariancie nawet o 2 tys. zł miesięcznie
01.06.2026 12:26, Edyta Wara-Wąsowska

Wystarczy, że raz przekroczysz limit 10 tysięcy złotych i już zawsze będziesz wystawiać faktury w KSeF
01.06.2026 11:47, Rafał Chabasiński
01.06.2026 10:51, Edyta Wara-Wąsowska
01.06.2026 10:12, Aleksandra Smusz
01.06.2026 9:27, Piotr Janus
01.06.2026 8:43, Edyta Wara-Wąsowska
01.06.2026 8:01, Rafał Chabasiński

Nocleg pod namiotem w Tatrach może kosztować życie lub co gorsza 1000 zł. W 2020 roku wiatr zrzucił z Zawratu dwie osoby
01.06.2026 7:16, Marcin Szermański
01.06.2026 6:25, Filip Dąbrowski
31.05.2026 20:36, Edyta Wara-Wąsowska
31.05.2026 15:03, Filip Dąbrowski
31.05.2026 13:33, Jakub Bilski
31.05.2026 13:33, Marcin Szermański
31.05.2026 13:26, Joanna Świba
31.05.2026 11:36, Marcin Szermański























