1. Bezprawnik -
  2. Transport -
  3. Przeszedłem na ciemną stronę mocy - stałem się rowerzystą. Kupiłem kask, myślę też o OC

Przeszedłem na ciemną stronę mocy - stałem się rowerzystą. Kupiłem kask, myślę też o OC

Piekło zamarzło — stałem się pełnoprawnym cyklistą. Nigdy nie byłem rowerowym maniakiem, wręcz przeciwnie. Zmiana miejsca zamieszkania i ładna pogoda zrobiły jednak swoje. Teraz 2-3 razy w tygodniu urządzam sobie małe wycieczki, nie zapominając przy tym o bezpieczeństwie.

Odkurzyłem stary-nowy rower i kupiłem kask

Tak naprawdę roweru nie kupiłem niedawno, gdyż zrobiłem to już 4 lata temu. Przez całe 4 lata wyjechałem nim na drogę „aż" 4 (słownie: cztery) razy i nie wiem, czy łącznie przejechałem nim więcej niż 100 kilometrów. Niedawno jednak przeprowadziłem się na zdecydowanie bardziej nizinny teren, który wręcz zachęca do rowerowych wycieczek.

Wcześniej mieszkałem jakieś 3-4 kilometry w linii prostej, ale na szczycie wysokiego wzniesienia, co oznaczało, że powrót wiązał się z uciążliwą jazdą pod stromą górkę. W ogóle mnie to nie kręciło, ale teraz mam znakomitą bazę wypadową, gdyż praktycznie w każdą stronę mam bezpieczne ścieżki rowerowe. W praktyce niemal w ogóle nie muszę poruszać się po drogach publicznych.

Mimo to i tak zdecydowałem się kupić kask, choć nie jest i nie będzie od 3 czerwca obowiązkowy dla dorosłych. Owszem, jazda bez kasku na rowerze nie grozi dorosłemu mandatem, ale uznałem, że „przezorny zawsze ubezpieczony".

I nie chodzi tu wyłącznie o komfort psychiczny. Dobitnie przypomniał o tym pewien wyrok — kask rowerzysta sąd — w którym poszkodowanemu, jadącemu bez ochrony głowy, obniżono odszkodowanie o połowę. Innymi słowy: brak kasku potrafi kosztować nie tylko zdrowie, ale i pieniądze.

Polisa OC dla rowerzysty — dobrowolna, ale rozsądna

No właśnie. Oprócz pożądanego serwisu roweru, który leżał bezczynnie przez 4 sezony, zainwestowałem nie tylko w kask, ale i porządne oświetlenie. A to jeszcze nie wszystko, bo myślę także o OC dla rowerzysty. I ono nie jest obowiązkowe, choć czasami może się przydać. Wychodzę z założenia, że lepiej je mieć i z niego nie skorzystać, niż nie mieć OC i... wyrządzić niechcący szkodę.

W zwykłych porównywarkach OC/AC raczej nie znajdziesz ofert OC na rower, ale i tak jest kilka miejsc, w których możesz się ubezpieczyć online. Składki zaczynają się często od niecałych 50 złotych na rok (a dokładniej na 210 dni, co w moim przypadku wystarczy; w razie czego są też oferty na pełny rok, tj. 365 dni).

Co dostaniesz w cenie rowerowej polisy

W zależności od towarzystwa ubezpieczeniowego, za około 50 zł otrzymasz ubezpieczenie OC na rower z:

  • sumą ubezpieczenia ~20 000-50 000 zł,
  • NNW na ~10 000-50 000 zł.

Opcjonalnie możesz wybrać też ubezpieczenie casco na rower. Warto to zrobić, jeśli jest on znacznej wartości. Ubezpieczyciele oferują też dodatkowe ubezpieczenie bagażu. Wariantów jest wiele, a jeśli wybierzesz wszystko na „full" (w tym włączenie sportów ekstremalnych), to składka rośnie z ~50 zł na nawet około 1000 zł.

W tej kwocie masz jednak ubezpieczenie na nawet 200 000 zł. Oznacza to, że towarzystwo odpowiada za szkody wyrządzone przez ciebie do granicy 200 000 złotych.

OC + NNW na rower to w moim przypadku optymalna oferta

Na upartego podstawowe ubezpieczenie OC (choć z niższym zakresem odpowiedzialności majątkowej przez TU) możesz mieć nawet za jakieś 30 złotych, ale uważam, że warto dołożyć dosłownie parę złotych do NNW. Dlaczego?

Znam policyjne statystyki i wiem, jak wielu rowerzystów pada ofiarą błędów kierowców samochodów osobowych. Co prawda około 95% moich tras przebiega po ścieżkach rowerowych, ale nawet te kilka tygodni regularnej jazdy wystarczyło, bym przekonał się na własnej skórze, jak wygląda sytuacja na drogach.

Ostrożność to podstawa, ale nie wszystko zależy od nas

Wielu kierowców jeździ odpowiedzialnie i bezpiecznie, jednak — niestety — nie wszyscy. A do tragedii wystarczy przecież jeden nieodpowiedzialny uczestnik ruchu. Sam staram się jeździć ostrożnie i nie kuszę losu — odpuszczam sobie choćby popisową jazdę bez trzymanki — ale i tak trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Warto przy tym pamiętać, że przepisy obowiązują nas także poza jezdnią: za zbyt szybkie śmiganie wśród pieszych straż miejska wystawi mandaty, nawet jeśli poruszamy się po chodniku. Krótko mówiąc, nieostrożna jazda na rowerze mandat ściąga równie łatwo, co brawura za kierownicą auta.

Co prawda każda osoba poszkodowana może liczyć na odszkodowanie z tytułu OC sprawcy lub z UFG, jeśli z jakiegoś powodu kierowca nie miał ważnej polisy, to jednak dodatkowe świadczenie z własnego NNW zawsze może się przydać. Tym bardziej że jego cena często jest symboliczna.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi