NaTemat opublikowało tekst, który reklamował hasłem „Odwaga komornika. Dobrał się do skarbonki dziecka”. Problem w tym, że ta zajawka to ordynarne kłamstwo, a komornika w opisanej w artykule sytuacji… w ogóle nie było. Wyjaśniamy kolejną, medialną plotkę, że komornik zabrał dziecku skarbonkę.

Jak przyciągnąć czytelników? Dobrym leadem. Tak wygląda zapowiedź szokującego artykułu:

komornik zabrał dziecku skarbonkę

Efekt? Ponad 1000 polubień i 500 udostępnień – dużo więcej, niż inne artykuły serwisu opublikowane w podobnym przedziale czasowym. Dość powiedzieć, że wpisy atakujące Prawo i Sprawiedliwość czy wychwalające Ucho Prezesa cieszą się nawet kilkudziesięciokrotnie mniejszą popularnością. Jednym słowem – hit, a administratorzy zacierają ręce, że internauci… dali się nabrać na kłamliwy nagłówek.

Komornik sądowy – cichy bohater wymiaru sprawiedliwości. Nikt go nie lubi, wszyscy go potrzebujemy

Komornik zabrał dziecku skarbonkę – to wierutne kłamstwo

Żaden komornik bowiem nie sprawił przykrości bohaterce artykułu – 5-letniej Julii. Co prawda jej sytuacja nie jest godna pozazdroszczenia, bowiem – na skutek niedbalstwa ze strony jej krewnych – odziedziczyła po dziadku spadek obciążony licznymi długami. Jakby tego było mało – bank wzywa ją do zapłaty długu, czyli kwoty 120 tysięcy złotych. To suma, której wielkość robi wrażenie nawet na dorosłych – a co dopiero na dziewczynce, która dopiero niedługo pójdzie do szkoły.

Najmłodszy bankrut w Polsce ma zaledwie 11 lat!

Jednak dla serwisu Tomasza Lisa ta smutna historia – doskonale pokazująca niską świadomość prawną Polaków – to było za mało, i trzeba było ją podkoloryzować. W tekście napisano zatem, że „Komornik może zająć jej majątek, a także przyszłe prezenty komunijne”. Brzmi przerażająco? Tylko na pierwszy rzut oka, bo, po pierwsze, redaktorzy NaTemat najwyraźniej znają przyszłość (może mają szklaną kulę w redakcji?) i wiedzą, co zrobi bliżej nieokreślony komornik za co najmniej 3 lata – bo wtedy dziewczynka będzie mogła przystąpić do sakramentu pierwszej komunii. Po drugie, wymaga naprawdę dużo złej woli, aby wierzyć, że komornicy – którzy nie mają ostatnio najlepszej prasy, właściwie to nigdy jej nie mieli – byliby na tyle niewrażliwi (o nieznajomości przepisów prawa nie wspominając), aby małej dziewczynce zabrać kucyka na biegunach czy lalkę albo różowego quada (czy to tam dziewczynki dostają na komunię). Skończyłoby się to niechybnie dyscyplinarką i wydaleniem z zawodu, o innych nieprzyjemnościach nie wspominając.

Komornik niedobry nawet, jak go nie ma

Jakby tego było mało, zwrot reklamujący tekst „Odwaga komornika. Dobrał się do skarbonki dziecka” to podręcznikowy wręcz przykład budowania niechęci do określonej kategorii osób. Nabija się z wyimaginowanej cechy, czyli rzekomej „odwagi” (co, jak rozumiem, ma sugerować przekaz „taki duży chłop, a wyżywa się na małej dziewczynce”), a do tego w formie dokonanej określa niecne działania komornika.

Droga Redakcjo NaTemat, może od razu trzeba było dodać, że komornik był Żydem, Muzułmaninem, homoseksualistą, wyznawcą Partii Razem i apologetą Jarosława Kaczyńskiego? To mogłoby się klikać jeszcze lepiej. Tylko nie narzekajcie potem, jak to inne serwisy, zwłaszcza prawicowe, lubują się w fake-newsach.

PS. NaTemat, po interwencji Krajowej Rady Komorniczej, zmieniło nagłówek tekstu. Fragment o prezentach komunijnych wciąż pozostał w tekście, podobnie jak facebookowa zajawka. Przekaz o nieczułym komorniku-idiocie wciąż krąży po polskim internecie.

„Komornik zajął kota!” – kolejna bzdura łykana przez medialne pelikany od rana