Naprawdę nie pojmuję jak w tonie marnotrawionych przez lata pieniędzy na odbudowywanie tęczy czy „artystki” od palmy, Warszawa nadal nie wspiera Macieja Margasa, który tworzy nie tylko sztukę, ale przede wszystkim także historię. 

Pamiętacie może zdjęcia takie jak Pałac Kultury i Nauki, jeszcze czysty, wyrastający na samym środku pola z kilkoma domkami? To nie science-fiction, tylko Warszwa lat 50-tych, udokumentowana przez jakiegoś amerykańskiego fotografa.

Ale nie tylko zdjęcia sprzed półwiecza są dziś prawdziwymi białymi krukami. Z przyjemnością podziwiamy Warszawę lat 90-tych czy nawet jeszcze z początku XXI wieku. Pomimo ogólnodostępnych w tamtym czasie kamer czy aparatów nie można powiedzieć, że jakoś „przesyciły” internet. Wręcz przeciwnie – jest ich mało, a kolejne, wypływające z prywatnych zbiorów fotografie, śledzi się z prawdziwą przyjemnością.

Warsaw on Air

Śledzi się, ponieważ urbanizacja to też forma sztuki, zaś wygląd ulic Warszawy zmienia się każdego dnia, a ku niebu wciąż wyrastają nowe drapacze chmur. Maciej Margas stał się znany dzięki swojemu fantastycznemu timelapse’owi prezentującemu stolicę Polski z perspektywy dachów jej najwyższych budynków. Ale z każdym kolejnym projektem wciąż jeszcze młody fotograf pnie się wyżej i wyżej – dosłownie i w przenośni.

Jakiś czas temu dzięki wsparciu internautów udało mu się sfotografować Warszawę z helikoptera, pisaliśmy o tej akcji na Bezprawniku. W ten sposób stworzył unikatową galerię przedstawiającą miasto z lotu ptaka. Tym razem jednak chce się wznieść jeszcze wyżej, aż budynki przestaną być wyraźnie widoczne, a całość zacznie przypominać zdjęcia satelitarne. Maciej Margas chce wzlecieć na wysokość 3 kilometrów i z tej perspektywy pokazać światu Warszawę, która w 70 lat powstała z martwych.

Margas po raz kolejny liczy na wsparcie internautów za sprawą crowdfundingu i platformy pomagam.pl. Pierwsza zbiórka okazała się spektakularnym sukcesem, a internauci dopisali – mam nadzieję, że tak będzie i tym razem.

Martwi natomiast – po raz kolejny – bierność warszawskiego ratusza. To nie tylko kaprys czy marzenie zawodowe młodego fotografa, ale przede wszystkim projekt historyczny, z którego będą aktywnie korzystały kolejne pokolenia. Z jednej strony władze Warszawy znajdują czas i środki na wspieranie artystów, którzy potrafią wmawiać otoczeniu, że biała ściana to wyraz ich twórczej ekspresji, a z drugiej prawdziwy talent kolejny raz musi liczyć na mecenat – na szczęście niezawodnej – społeczności.

Fot. tytułowa – Maciej Margas // materiały promocyjne projektu