1. Bezprawnik -
  2. Edukacja -
  3. Matura z polskiego to loteria. Nawet sami autorzy tekstów nie zmieściliby się w kluczu odpowiedzi

Matura z polskiego to loteria. Nawet sami autorzy tekstów nie zmieściliby się w kluczu odpowiedzi

W tym tygodniu rozpoczęły się matury, do których przystąpiło ponad 344 tys. uczniów szkół średnich. Egzaminy maturalne potrwają do 21 maja, ale — jak co roku — jest z nimi poważny problem. Chodzi o klucz odpowiedzi, który może wypaczać wyniki, zwłaszcza na egzaminie pisemnym z języka polskiego.

Klucz odpowiedzi maturalny — gdy egzaminator wie lepiej niż autor tekstu

Problem ze sztywnym kluczem odpowiedzi był poruszany już wielokrotnie, ale niestety nikt z Ministerstwa Edukacji Narodowej nie potraktował go poważnie. A przecież nie może być tak, że egzaminator „wie lepiej", co miał na myśli autor swojego dzieła.

A tak to właśnie wygląda w praktyce. Swego czasu portal NaTemat.pl przytoczył kilka przykładów, które już same w sobie powinny zaalarmować Ministerstwo Edukacji Narodowej. Warto dodać, że problemy z maturą nie kończą się na kluczu — co roku część uczniów dostaje unieważnienie egzaminu maturalnego za wnoszenie telefonów na salę, co tylko podgrzewa atmosferę wokół tego egzaminu.

Wisława Szymborska i jej własny wiersz — miejska legenda

Do internetowej legendy przeszła historia z Wisławą Szymborską, która miała… oblać interpretację swojego własnego wiersza, gdyż „nie zmieściła się w kluczu odpowiedzi". Okazuje się, że to tylko plotka i nic takiego nie miało miejsca. Historię tę zdementował już parę lat temu Michał Rusinek, sekretarz poetki.

Tomasz Rożek i Jerzy Sosnowski — autorzy poza kluczem

Inne przykłady zdarzyły się naprawdę i idealnie przedstawiają istotę problemu. W 2013 r. Tomasz Rożek, mający już wtedy doktorat z fizyki, chciał sprawdzić, ile uzyska punktów na egzaminie z j. polskiego, w którym pojawił się fragment jego książki. Wydawałoby się, że jej autor wie najlepiej, ale porównując wyniki według dostępnego w sieci klucza, uzyskałby jedynie ok. 65–70%. NaTemat.pl cytował jego wrażenia:

W kilku miejscach moja interpretacja nie pokrywała się z tym, co dostrzegł w tekście autor klucza. W przypadku jednego z pytań zupełnie nie zrozumiałem jego treści, więc nie udzieliłem odpowiedzi. W jeszcze innym pytaniu, o nawiązanie między dwoma akapitami, dostrzegłem je dopiero po czwartym przeczytaniu tych dwóch wskazanych akapitów. Jeśli rzeczywiście jest tam to nawiązanie, to raczej nie rzuca się ono w oczy…

Bezsilność i bezradność autora tekstu wobec klucza aż wylewa się z powyższego cytatu. Dr Tomasz Rożek nie jest w tym osamotniony — problemy z dopasowaniem się do klucza miał np. także pisarz Jerzy Sosnowski. W 2009 r. chciał spróbować swoich sił przy interpretacji swojego felietonu „Sztuka jako ruchome schody", który pojawił się na rozszerzonym egzaminie z j. polskiego. Pisarz co prawda zdał, ale w paru miejscach „rozjechał się" z kluczem.

Odwołania od matury z polskiego — to nie pech, to niesprawiedliwość

Każdego roku tysiące maturzystów odwołuje się od wyniku swoich egzaminów maturalnych z języka polskiego. Często jest tak, że nie zdają nie z powodu braków elementarnej wiedzy, lecz przez brak dopasowania do klucza odpowiedzi. Ktoś może powiedzieć, że jest to „pech", ale według mnie to prawdziwa niesprawiedliwość.

Jak wytłumaczyć bowiem fakt, że swego czasu poeta Józef Baran pozytywnie ocenił interpretację swojego wiersza na egzaminie maturalnym, kiedy ta sama odpowiedź została oceniona przez egzaminatora na 0 (słownie: zero) punktów? Nie 20, nie 30, nie 50 — okrągłe zero. Według mnie coś tu jest nie tak.

A przecież szkoła uczy sztywnego rozumowania nie od szkoły średniej, lecz już od najmłodszych lat.

Szkoła podstawowa nie uczy kreatywności, ona ją zabija

Nie tak dawno widziałem na Facebooku czy Instagramie zdjęcia opracowań z języka polskiego, prawdopodobnie z klas 4–8 szkoły podstawowej. To, co rzuciło mi się w oczy, to ingerencja nauczyciela w styl ucznia. Każdy ma swoją manierę, styl, a nauczyciel z uporem maniaka postanowił zmieniać szyki kolejnych zdań — i to nie z powodu błędów językowych czy stylistycznych, lecz z powodu własnego „widzimisię". Zresztą, gdy zerknie się na to, ile pracują nauczyciele i jakim ciężarem są dziś obarczeni, łatwiej zrozumieć (choć nie usprawiedliwić) tę pokusę uproszczeń i sztampowych ocen.

Matematyka — królowa nauk karana za kreatywność

To jeszcze nic, bo (przynajmniej tak mi się wydaje) jeszcze groźniejsze zjawisko spotyka się na lekcjach matematyki. Królowej nauk nie można wykuć na blachę, trzeba ją rozumieć i wykazywać elastyczność podczas rozwiązywania równań. Widziałem sprawdzian, w którym uczeń nietuzinkowo podszedł do zadania i w iście błyskotliwy sposób doszedł do poprawnego wyniku, wykorzystując zupełnie inne metody. Były one jak najbardziej poprawne, wynik również, ale nauczyciel stwierdził, że nie tego uczył na lekcjach i przyznał za odpowiedź zero punktów. Tym samym ukarał swojego ucznia za jego ponadprzeciętność, a być może nawet genialność.

Reforma edukacji — czego nie załatwi nawet likwidacja prac domowych

Niestety w polskim (a może nie tylko polskim?) systemie edukacji wybitne jednostki są zrównane w dół, zamiast próbować pokazać pozostałym, że można osiągać znacznie lepsze wyniki, a za przykład podawać właśnie szóstkowych uczniów. Sztywne klucze jedynych poprawnych odpowiedzi zabijają w najmłodszych pożądaną kreatywność, a sytuację może uratować tylko głęboka reforma edukacji.

Sama likwidacja prac domowych czy wprowadzenie nowych przedmiotów typu biznes i zarządzanie w szkołach tu nie wystarczą — potrzebna jest zmiana filozofii oceniania. Inspiracji nie trzeba szukać daleko: fiński system edukacji od lat pokazuje, że można uczyć bez kultu testów i sztywnych kluczy, stawiając na profesjonalizm nauczycieli i samodzielność uczniów.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi