1. Bezprawnik -
  2. Edukacja -
  3. „Państwa szept mi przeszkadza”. Maturzysta ma prawo uciszyć komisję i nic mu za to nie grozi

„Państwa szept mi przeszkadza”. Maturzysta ma prawo uciszyć komisję i nic mu za to nie grozi

Nauczyciele nadzorujący pisemną maturę z biegiem kolejnych godzin czasami czują się znudzeni. Ponieważ nie mogą wnosić ze sobą książek ani smartfonów, zdarza się, że zaczynają wtedy ze sobą rozmawiać. Nawet jeśli robią to szeptem, przeszkadzają zdającym w wypełnianiu arkuszy. Na takie sytuacje trzeba natychmiast reagować.

Najpierw cisza, później coraz głośniejsze szepty na sali

Gdy maturzyści rozpoczynają pisemne egzaminy, początkowo wszystko zwykle odbywa się zgodnie z procedurami. W sali panuje wówczas bezbrzeżna cisza.

Problem może pojawić się w połowie egzaminu, w jego ostatniej godzinie, a zwłaszcza na samym finiszu. Bliżej końca egzaminu części zdających zazwyczaj już nie ma i liczba piszących osób coraz bardziej się zmniejsza. Członkowie komisji niejednokrotnie czują wówczas, że atmosfera się rozluźnia, i ucinają sobie beztroskie pogawędki.

Nierzadko wychodzą przy tym z błędnego założenia, że ich cicha lub szeptana rozmowa nikomu nie przeszkadza.

Jak reagować na nieprawidłowości na maturze ze strony komisji?

Zgłoszenie zastrzeżeń podczas egzaminu

Najlepiej zgłosić zastrzeżenia od razu, podnosząc rękę. Wówczas członek komisji ma obowiązek podejść do zdającego. Krótki komunikat ujęty w słowach „przepraszam, proszę nie rozmawiać, państwa szept przeszkadza mi w pisaniu” powinien rozwiązać problem.

Wielu młodych ludzi obawia się zwracania uwagi pedagogom na niestosowne praktyki. W końcu taka sytuacja jest z ich perspektywy nietypowa.

Konsekwencje braku odwagi cywilnej mogą jednak być opłakane. Cichy dźwięk w wielkiej i niemal pustej sali okazuje się bowiem bardzo irytujący (nie tylko dla osób cierpiących na nadwrażliwość na hałas). A tego rodzaju rozpraszacz może negatywnie wpłynąć na wynik egzaminu.

Obowiązki zespołu nadzorującego

Nauczycielom nie wolno przeszkadzać uczniom w rozwiązywaniu arkuszy. Otrzymują oni jasne wytyczne dotyczące konieczności zachowania ciszy. Mało tego — są w sali po to, by dopilnować samodzielności zdawania egzaminu i eliminować wszelkie zakłócenia. Tak jak nauczyciel nie może wyrzucić ucznia z klasy bez podstawy prawnej, tak samo nie ma prawa zakłócać przebiegu matury.

Kiedy zwrócenie uwagi pedagogom na ich zachowanie nie przyniesie odpowiedniego skutku, maturzysta może żądać wpisania informacji o uchybieniach do protokołu (i złożyć skargę do OKE w ciągu 2 dni roboczych).

Z dokumentem tym zawsze zapoznaje się Okręgowa Komisja Egzaminacyjna oraz dyrektor szkoły. Ten ostatni ma prawo wyciągnąć wobec zespołu nadzorującego konsekwencje służbowe.

W przypadku poważniejszych zakłóceń maturzysta może wnosić o unieważnienie egzaminu maturalnego i zdawać go po raz kolejny w dodatkowym terminie w czerwcu. To rozwiązanie stosowane także w innych przypadkach poważnych nieprawidłowości na maturze.

Zgłaszający zastrzeżenia uczeń niczym nie ryzykuje

Podchodzący do matury młody człowiek jest absolwentem szkoły, więc za walkę o swoje prawa nie może zostać w żaden sposób ukarany. Ponadto nauczyciele z jego szkoły nigdy nie oceniają pisemnych egzaminów.

Ogromne ryzyko spoczywa natomiast na rozmawiających pedagogach. W zależności od sytuacji grozi im upomnienie, nagana, komisje dyscyplinarne, odebranie dodatków, a nade wszystko zła opinia dyrektora — która może realnie wpłynąć na ich pensję i dalszą ścieżkę zawodową.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi