1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Pracownicy puszczają firmowe tajemnice w ChatGPT. Pracodawca o tym nie wie

Pracownicy puszczają firmowe tajemnice w ChatGPT. Pracodawca o tym nie wie

Sztuczna inteligencja wcale nie jest niezbędna do szczęścia każdemu przedsiębiorcy i każdej firmie. Może się jednak zdarzyć, że pracownicy sami zaczną „oddolnie" korzystać z darmowych narzędzi AI. To z kolei prowadzi czasem do poważnych problemów dla pracodawcy.

Rafał Chabasiński05.05.2026 21:11
Firma

Tak naprawdę z AI korzysta jedynie 23 proc. polskich firm

Wdrożenie sztucznej inteligencji w firmie wiąże się z całą serią ważnych dylematów. Czy zaprzątać sobie w ogóle głowę czymś, co może się okazać przemijającą modą? Czy AI w ogóle się do czegoś konkretnego przyda? Jak właściwie zorganizować taką integrację i ile przeznaczyć na ten cel środków? Przykłady można by mnożyć.

Bardzo łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której przedsiębiorca dojdzie do wniosku, że AI jednak nie jest mu potrzebne do szczęścia. Owszem, w Polsce wielu deklaruje, że jak najbardziej wdraża albo zamierza wdrożyć sztuczną inteligencję. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to bardziej chęć kreowania innowacyjnego wizerunku przemieszana z niechęcią do pozostawania w tyle za konkurencją.

W praktyce statystyki są nieubłagane. Z raportu PARP i Uniwersytetu Jagiellońskiego wynika jednoznacznie, że tak naprawdę jedynie 23 proc. firm faktycznie korzysta z AI. Czy jednak aby na pewno? Warto przy okazji zerknąć na nowe zestawienie zawodów AI, które pokazuje, w których obszarach sztuczna inteligencja faktycznie się przebija — bo to wcale nie pokrywa się z marketingowymi deklaracjami zarządów.

Darmowe narzędzia AI a pokusa pójścia na skróty

Nie zamierzam w żadnym wypadku kwestionować wiarygodności przywołanego przed chwilą raportu. Rozsądek podpowiada mi wręcz, że tak pesymistyczne dane są bliższe rzeczywistości od hurraoptymistycznych tez o budowaniu nad Wisłą nowego centrum technologicznej innowacji. Rzecz jednak w tym, że nie zawsze przedsiębiorca będzie wiedzieć o tym, co robią jego pracownicy.

Sztuczna inteligencja ma wiele różnych zastosowań. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że najlepiej sprawdza się do wspierania codziennej pracy żywego człowieka albo automatyzacji wyspecjalizowanych procesów na małą skalę. Interesuje nas pierwszy przypadek.

Łatwość dostępu do darmowych narzędzi budzi w człowieku pokusę. Po co się wysilać, skoro można wpisać odpowiednie zapytanie, a AI w chwilę wygeneruje nam rozwiązanie. Sprawdza się, gdy trzeba przygotować pracę domową z matematyki, poradzi więc sobie także z jakimś nudnym, rutynowym zadaniem, które wymaga skupienia i uwagi.

Halucynacje AI to nie żart, lecz realne ryzyko

Może się jednak okazać, że AI sobie z tym zadaniem jednak nie poradziło. Od dawna eksperci przestrzegają przed tym, że współczesnym modelom sztucznej inteligencji daleko do niezawodności. Jeśli AI nie zna odpowiedzi, to zaczyna zmyślać. To już może narobić poważnych szkód w firmie.

W Polsce większość pracowników korzysta z AI za plecami swojego szefa

Są takie branże, w których publiczna deklaracja odrzucenia wszelkich możliwych narzędzi AI przynosi wręcz poklask. Mam na myśli przede wszystkim szeroko rozumianą branżę artystyczną, w tym także tworzenie gier komputerowych. Co więcej, w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej trwają już prace nad tym, by powstał rejestr zawodów chronionych przed AI, w którym zapewne znajdą się właśnie zawody kreatywne. Jednak to nie tam doszukiwałbym się potrzeby szczególnego uważania na pracowników posiłkujących się sztuczną inteligencją.

Wspominałem już parokrotnie na Bezprawniku o przypadkach prawników, którzy zlecili AI przygotowanie dokumentów. Deloitte najadło się wstydu w Australii, gdy okazało się, że w przygotowanej dla tamtejszego rządu opinii było pełno błędów i halucynacji. Kilku amerykańskich prawników pożegnało się już z prawami do wykonywania zawodu za powoływanie się przed sądami na fantazje AI. Pokazuje to, jak ryzykowne potrafi być generowanie dokumentów przez AI — zwłaszcza gdy w grę wchodzą wielomilionowe kontrakty albo postępowania sądowe.

Księgowość i kadry — najbardziej narażone działy

W Polsce taka sytuacja też może się zdarzyć. Z raportu wydawnictwa Wolters Kluwer wynika, że 80 proc. pracowników księgowości i kadr w naszym kraju korzysta z AI, ale jedynie 17 proc. wykorzystuje w tym celu narzędzia udostępnione przez pracodawcę. Cała reszta może więc pozostawać poza firmową kontrolą. To istotne, bo choć AI księgowi na razie nie zastąpią — w Polsce wciąż brakuje doświadczonych specjalistów w tej branży — to dane wskazują, że właśnie księgowi najchętniej sięgają po nieautoryzowane narzędzia.

Co zostaje po stronie przedsiębiorcy to odpowiedzialność wobec klienta za szkody wyrządzone przez pracownika, który wykonywanie swoich obowiązków scedował po cichu na AI. Jakby tego było mało, informacje znajdujące się w zapytaniach mogą stanowić tajemnice przedsiębiorstwa.

Polityka korzystania z AI — od zakazu po własne narzędzie

Jak radzić sobie z takim ryzykiem? Teoretycznie możemy po prostu zakazać wykorzystywania nieautoryzowanych narzędzi sztucznej inteligencji. Od strony prawnej nic nie stoi na przeszkodzie. Zignorowanie takiego zakazu jak najbardziej można uznać za złamanie podstawowych obowiązków pracowniczych, a więc powód do zwolnienia dyscyplinarnego winowajcy. Warto jednak pamiętać, że zwolnienie dyscyplinarne pracownika wymaga spełnienia kilku ścisłych warunków — w przeciwnym razie sprawa może się skończyć przegraną pracodawcy przed sądem pracy.

Zasady bezpiecznego korzystania jako rozsądny kompromis

Rozsądną alternatywę stanowi przygotowanie określonych zasad bezpiecznego korzystania z AI. Oczywiście należy je dostosować do specyfiki naszej firmy. Dobrym punktem wyjścia wydaje się jednak postawienie jasnych granic tego, jak bardzo skomplikowanych oraz istotnych zadań nie wolno zlecać oprogramowaniu. Konieczne wydaje się także uczulenie na puncie udostępniania wrażliwych danych w zapytaniach.

Własne narzędzie AI — czy gra warta świeczki?

Jeżeli ktoś dysponuje odpowiednio dużymi środkami, to może się nawet pokusić o wprowadzenie jakiegoś własnego narzędzia AI albo wykupienia gotowego komercyjnego rozwiązania. Wówczas istotne jest nie tylko zmuszenie pracowników do korzystania wyłącznie z niego, ale także zachowanie stałego nadzoru nad efektywnością i bezpieczeństwem. Może się w końcu okazać, że przepalamy więcej pieniędzy na AI, niż na nim zarabiamy. Prawdę mówiąc, nie byłby to nieprawdopodobny scenariusz.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi