Praca w Starbucks ma być tak stresująca, że sieć zachęca pracowników do medytacji

Na wesoło Praca dołącz do dyskusji (27) 13.01.2020
Praca w Starbucks ma być tak stresująca, że sieć zachęca pracowników do medytacji

Edyta Wara-Wąsowska

Amerykański Starbucks zdaje się mieć kłopoty z pracownikami. Sieć kawiarni regularnie poszukuje nowych osób, ponieważ w godzinach szczytu w jednym lokalu brakuje średnio 1-2 dodatkowych pracowników. Praca w kawiarni ma być jednak na tyle stresująca, że chętnych brakuje. Starbucks, próbując zapobiec jeszcze większemu odpływowi pracowników, proponuje już zatrudnionym… aplikację do medytacji. 

Praca w Starbucks? Amerykanie niechętnie zatrudniają się w tej sieci

Jak się okazuje, praca w Starbucks nie jest uważana przez Amerykanów za opłacalną. Nawet obecni pracownicy kawiarni przyznają, że chcieliby podwyżki wynagrodzenia. A jeśli dodać do tego fakt, że zespoły bardzo często liczą zbyt mało pracowników, a sama praca ma być stresująca i źle wpływać na samopoczucie psychiczne, to nikogo nie powinno dziwić, że Starbucks ma problem ze znalezieniem nowych osób. Sieć zresztą już teraz musi jednocześnie starać się, by nie odeszli obecni pracownicy. W tym celu ma dla nich bardzo specyficzne benefity.

Aplikacja do medytacji i „dbałość o zdrowie psychiczne pracowników”

Jakie rozwiązania postanowiła wprowadzić sieć, by praca w Starbucks stała się dla pracowników przyjemniejsza i mniej stresująca? Zaproponował im… bezpłatną subskrypcję aplikacji mindfulness – Headspace. Mindfulness to trening uważności, przez wielu uważany za rodzaj medytacji, zalecany właśnie osobom nie radzącym sobie z dużym stresem. Taki trening ma dodatkowo redukować ból, uspokajać umysł i poprawiać samopoczucie.

Teoretycznie firma już od jakiegoś czasu stara się mocniej dbać o zdrowie psychiczne swoich pracowników. Jesienią 2019 r. uruchomiła nawet internetowe forum poświęcone zdrowiu psychicznemu. Starbucks współpracuje też z organizacjami, które zajmują się zdrowiem psychicznym oraz wysyła kierowników kawiarni na specjalne szkolenia. Mimo to nie można pozbyć się wrażenia, że są to raczej działania obliczone na poprawę wizerunkową, a nie na realną zmianę. Starbucks powinien najpierw zbadać, z czego wynika stres pracowników, a dopiero później zrobić wszystko, by zminimalizować szkodliwe czynniki.

Nie da się też ukryć, że na zły stan psychiczny i częste depresje pracowników firmy (wiele osób zatrudnionych w sieci kawiarni przyznaje, że boryka się z tą chorobą) mogą brać się również ze zbyt niskiego wynagrodzenia. Amerykańscy pracownicy sieci protestowali już, jeśli chodzi o wysokość swoich wynagrodzeń, a w specjalnej petycji zażądali podniesienia pensji. Starbucks w pewnej mierze przychylił się do żądań, jednak najprawdopodobniej nie w stopniu, który zadowoliłby pracowników sieci. Zwłaszcza, że nadal zarabiają niewiele więcej niż wynosi pensja minimalna w USA.

Wszystko wskazuje zatem, że Starbucks, tak jak wiele innych firm, źle pojmuje benefity pracownicze – i stara się nimi zastąpić pozwalające się na swobodne utrzymanie, uczciwe wynagrodzenie.