Sklepy internetowe sprzedają towar, którego nie mają! Co możemy zrobić?

Zakupy dołącz do dyskusji (2) 19.02.2015
Sklepy internetowe sprzedają towar, którego nie mają! Co możemy zrobić?

Udostępnij

Michał Grązka

Internetowe sklepy mają przewagę w dostępności towaru, szerokiej ofercie  i promocjach. Okazuje się, że w wielu przypadkach „dostępność” i „atrakcyjne ceny” to zwyczajne oszukiwanie klientów. Coraz częściej sprzedawcy nie wywiązują się ze swoich umów

W sieci można odnaleźć bardzo dużo informacji o obniżkach cen. W wyniku jednej z takich akcji, zamówiłem dwa produkty z dwóch niezależnych sklepów. W tym wypadku były to gry komputerowe zaskakująco niskiej cenie. Wydawałoby się, że po złożeniu zamówienia i otrzymaniu potwierdzenia od sklepu pozostaje jedynie czekać na możliwość odbioru towaru z placówki. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że sklep internetowy może wykręcić się od dotrzymywania swojej części umowy i zamiast przekazać przedmiot sprzedaży, wysłać jedynie list informujący o niemożliwości zrealizowania zamówienia.

zwrot-neozwrot-empik

Co wpłynęło na taki obrót sprawy? Jak widać, oficjalnie tłumaczenie mówi, że produkt został wyczerpany. Jest to wina „dostawcy” oraz „dystrybutora”. Sklepy kompletnie umywają ręce i nie poczuwają się do winy. Dodatkowo, w przypadku Neo24.pl stanąłem przed koniecznością fatygowania się do wysłaniu maila (!) z prośbą o zwrot pieniędzy. W pierwszym przypadku, niefortunną sytuację tłumaczyłem faktem, że być może promocja była mocno nagłośniona i po prostu załapali się tylko najszybsi. Jednak przy drugim zamawianym produkciue, niską cenę wykryłem niemal natychmiastowo i jestem przekonany, że zamówienie złożyłem w tempie ekspresowym.

Dziwne byłoby więc, gdyby sklep przygotował jedynie kilka egzemplarzy w obniżonej cenie, dodatkowo nie informując o tym fakcie na stronie. Czy jest więc możliwe, że sklep potrzebuje wysokiej ilości złożonych (nawet nie sfinalizowanych) zamówień i wystawia produkty, których nie ma zamiaru sprzedawać? Jest to dość dziwne zagranie nie przynoszące widocznych korzyści dla nikogo. Rozumiem jeszcze gdybym w ramach przeprosin dostał np. kartę rabatową na 5 zł lub 10% kwoty zakupów – dzięki takiej akcji prawdopodobnie złożyłbym następne zamówienie. Odnośnie swojego przypadku, przygotowuję już odpowiednie odwołania. W związku z tym, że pierwotnie zostałem poinformowany o potwierdzeniu zamówienia i jego planowanej wysyłce, jestem dobrej myśli, co pozytywnie komentuje nasz prawnik:

Niestety większość sklepów internetowych zabezpiecza się przed takimi sytuacjami swoimi regulaminami, w których podkreśla, że pozycje na stronie sklepu nie są ofertą w rozumieniu prawa cywilnego. W związku z tym do zawarcia umowy kupna-sprzedaży dochodzi dopiero z chwilą potwierdzenia naszej oferty przez sklep. Jeżeli takie potwierdzenie otrzymamy – możemy domagać się wydania gry w promocyjnej cenie. W innym wypadku będziemy musieli uznać wyższość argumentów sklepu.

Sklepy wciąż mają szansę się zrehabilitować. W przeciwnym przypadku, bez jakiejkolwiek rekompensaty, na frazę Empiku „Mamy nadzieję, że wkrótce będziemy mogli zrealizować dla Ciebie inne zamówienia.” mogę odpowiedzieć tylko: Sorry, Empik, straciliście klienta.

Jeżeli i Wy macie podobny problem, zachęcamy do konsultowania konkretnych przypadków z naszymi doradcami, pod adresem kontakt@bezprawnik.pl – być może będziemy w stanie pomóc.