- Bezprawnik -
- Firma -
- Skarbówka ma swojego „tajemniczego klienta". Zarabia na nim nawet 27 mln zł rocznie
Skarbówka ma swojego „tajemniczego klienta". Zarabia na nim nawet 27 mln zł rocznie
Tajemniczy klient to popularny sposób na sprawdzenie jakości obsługi klienta. Metodę tę wykorzystują jednak także organy podatkowe. Nazywa się wtedy „nabycie sprawdzające" i najczęściej polega na sprawdzeniu, czy kontrolowana firma wydaje paragon.

Tajemniczy klient w służbie kontroli jakości obsługi
Przedsiębiorca nie zawsze jest w stanie doglądać swoich pracowników osobiście. Przepisy kodeksu pracy i RODO ograniczają także możliwość stosowania monitoringu, zwłaszcza dźwiękowego. Jak w takiej sytuacji sprawdzać, czy codzienna obsługa klienta jest na odpowiednim poziomie? Odpowiedź wydaje się oczywista: należy posłać do firmy tajemniczego klienta.
Mowa o osobie, która przychodzi na miejsce i wciela się w rolę zwykłego konsumenta. Zazwyczaj jego wizyta przebiega według z góry przygotowanego scenariusza, zgodnie z którym tajemniczy klient ma sprawdzić konkretne aspekty funkcjonowania przedsiębiorstwa. Oczywiście po wszystkim mogą zostać wyciągnięte konsekwencje wobec pracowników, którzy oblali taki sprawdzian.
Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że tajemniczego klienta można wykorzystać także przeciwko przedsiębiorcy. Nie robi tego jednak ani konkurencja, ani pracownicy. Metodę tę z powodzeniem wykorzystuje Skarbówka.
Nabycie sprawdzające — tajemniczy klient skarbówki przynosi nawet 27 mln zł rocznie
Wizyta tajemniczego klienta w wykonaniu pracownika organu podatkowego ma swoją specjalną nazwę: nabycie sprawdzające. Portal prawo.pl informował niedawno, że co roku przeprowadza się ich ponad 55 tysięcy i wystawia kilkanaście tysięcy mandatów. Prosta matematyka podpowiada więc, że ok. 20–30 proc. nabyć sprawdzających kończy się ukaraniem przedsiębiorcy.
Czego konkretnie Skarbówka szuka w ten sposób? Chodzi o sprawdzenie, czy przedsiębiorcy wywiązują się z obowiązków związanych z ewidencjonowaniem sprzedaży. Innymi słowy: urzędnicy sprawdzają, czy nabijamy transakcję na kasie fiskalnej i czy wydajemy konsumentowi paragon.
Ministerstwo Finansów cieszy się z rezultatów stosowania tej metody kontroli podatników. Nie ma się co dziwić, bo każdego roku przynosi ona Fiskusowi ok. 18–27 mln zł. Siłą rzeczy mniej zadowoleni są kontrolowani przedsiębiorcy oraz pracownicy.
Kontrole bez jasnej podstawy prawnej i prowokacja w Bartoszycach
Warto w tym momencie wspomnieć, że nabycie sprawdzające to stosunkowo nowa instytucja, którą wprowadzono do ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej w 2022 r. Ustawodawca ucywilizował w ten sposób dotychczasową praktykę urzędów skarbowych, które już wcześniej kontrolowały w ten sposób przedsiębiorców. Nowe rozwiązanie wpisuje się w szereg zmian, które dały Krajowej Administracji Skarbowej nowe kompetencje. Niekiedy takie działania miały wręcz formę prowokacji.
Najgłośniejszym przypadkiem dawnego nabycia sprawdzającego, które przekroczyło granicę dobrego smaku, była prowokacja w Bartoszycach z 2018 r.
Żarówka za 10 zł i kara, którą Polski Ład zalegalizował
Dwie urzędniczki namawiały pracowników pewnego warsztatu po godzinach pracy, by pomogli im w naprawie zepsutej żarówki. Jeden z nich zlitował się nad kobietami, zamontował im własną prywatną żarówkę za symboliczne 10 zł. Panie wówczas sięgnęły po legitymacje i wymierzyły 500 zł kary za niewydanie im paragonu.
Sprawa zbulwersowała całą Polskę. Przez moment wydawało się wręcz, że tego typu prowokacje zostaną wprost zabronione. Później przyszedł Polski Ład i okazało się, że trzeba im po prostu stworzyć wyraźną podstawę prawną.
Jak przebiega nabycie sprawdzające krok po kroku
Dzisiejsze nabycie sprawdzające zostało, jak już wspomniałem, uregulowane w przepisach ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej. Procedura nie jest przesadnie szczegółowa. Znajdziemy jednak w niej pewne niuanse, na które warto zwrócić uwagę. W przeciwieństwie do klasycznej kontroli podatkowej, tutaj urzędnik nie musi uprzedzać przedsiębiorcy o swojej wizycie.
Przede wszystkim nabycie sprawdzające ma niezwykle prosty scenariusz. Urzędnik udający konsumenta kupuje towar albo usługę. Po dokonaniu transakcji natychmiast przystępuje do wylegitymowania się. Następnie informuje nas o przeprowadzeniu kontroli w tej formie oraz poucza nas o przysługujących nam prawach.
Zwrot towaru i paragonu po nabyciu sprawdzającym
Jeżeli zdaliśmy test, a więc nabiliśmy transakcję na kasę i wydaliśmy paragon, to urzędnik ma obowiązek zwrócić nam towar. My zaś musimy go od niego przyjąć. Wyjątek stanowią sytuacje, gdy danego towaru nie da się ponownie sprzedać. Wówczas kontroler może zostawić go w naszej firmie. Towar stanowiący dowód popełnienia czynu zabronionego również pozostaje w jego rękach.
Jeśli przyjęliśmy towar z powrotem, to otrzymujemy paragon z powrotem. Gdy odmówiliśmy zwrotu zapłaty za towar, urzędnik również zachowuje ten dokument.
W przypadku usług siłą rzeczy jest nieco inaczej. Wykonana usługa nie podlega zwrotowi. Za zamówioną, ale niewykonaną, musimy oddać pieniądze.
Prawa sprawdzanego przedsiębiorcy podczas nabycia sprawdzającego
Nabycie sprawdzające, które nie wykazało żadnych nieprawidłowości, kończy się sporządzeniem notatki służbowej. Sprawdzana firma otrzymuje jedną z dwóch kopii.
Jeśli jednak oblaliśmy test, urzędnik sporządza pełny protokół z nabycia sprawdzającego. Siłą rzeczy skończy się ono dla nas nałożeniem kary. Protokół pojawia się również wtedy, gdy przedmiotem nabycia była usługa. Ponownie dokument sporządzany jest w dwóch kopiach, z których jedną musi otrzymać sprawdzany podatnik.
Ktoś mógłby w tym momencie spytać: „To co z tymi prawami, o których musi nas pouczyć urzędnik przeprowadzający nabycie sprawdzające?". Prawdę mówiąc, nie ma ich wiele. Oprócz otrzymania dokumentu potwierdzającego kontrolę, mamy prawo odmowy przyjęcia mandatu. W takiej sytuacji sprawę rozstrzygnie właściwy sąd rejonowy. Mamy także prawo zażądać od kontrolera upoważnienia do przeprowadzenia kontroli.
Jakby tego było mało, do nabycia sprawdzającego nie mają zastosowania przepisy rozdziału 5 prawa przedsiębiorców. Chodzi o regulacje, które stawiają ograniczenia w kontroli działalności gospodarczej przez organy państwa. Warto przy tym pamiętać, że fiskus dysponuje też innymi narzędziami — może na przykład prowadzić kontrolę podatkową kontrahentów sprawdzanej firmy.
31.05.2026 8:31, Piotr Janus
31.05.2026 8:05, Aleksandra Smusz
31.05.2026 8:02, Rafał Chabasiński
31.05.2026 7:45, Rafał Chabasiński
31.05.2026 6:28, Rafał Chabasiński
30.05.2026 20:14, Rafał Chabasiński
30.05.2026 13:15, Miłosz Magrzyk
30.05.2026 11:27, Piotr Janus
30.05.2026 11:11, Rafał Chabasiński
30.05.2026 10:42, Rafał Chabasiński

Minimalna temperatura w szkole jest, maksymalnej nie ma. Tak prawo zostawia dzieci w 30-stopniowych klasach
30.05.2026 9:23, Piotr Janus
30.05.2026 8:25, Piotr Janus
30.05.2026 7:33, Mariusz Lewandowski
30.05.2026 7:17, Jakub Bilski
30.05.2026 6:39, Rafał Chabasiński
30.05.2026 2:34, Mariusz Lewandowski

„U mnie działa” to najdroższe zdanie w biznesie. Jak przestać być domorosłym informatykiem w swojej firmie?
29.05.2026 16:04, Aleksandra Smusz

Skarbówka masowo sprawdza paragony i wykrywa coraz więcej nadużyć. Tych przedsiębiorców kontroluje najczęściej
29.05.2026 15:11, Marek Śmigielski

Lokata w euro 2,5 proc. i limit 150 tys. EUR. Drugiej takiej oferty na polskim rynku raczej nie spotkacie
29.05.2026 14:34, Filip Dąbrowski
29.05.2026 14:26, Joanna Świba
29.05.2026 13:42, Marcin Szermański
29.05.2026 12:59, Joanna Świba
29.05.2026 12:23, Aleksandra Smusz
29.05.2026 11:52, Edyta Wara-Wąsowska
29.05.2026 11:19, Marek Śmigielski
29.05.2026 10:41, Edyta Wara-Wąsowska
29.05.2026 9:47, Mateusz Krakowski

























