1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. Trzeba wydać już ponad 800 tys. zł za budowę stosunkowo niewielkiego domu. Mimo taniejących materiałów

Trzeba wydać już ponad 800 tys. zł za budowę stosunkowo niewielkiego domu. Mimo taniejących materiałów

Budowa domu o powierzchni 120 mkw. nigdy nie była tania, ale właśnie przekroczyła kolejną granicę — w stanie deweloperskim trzeba na nią przeznaczyć już ponad 815 tys. zł. Co ciekawe, nie odpowiadają za to ceny materiałów. Winna jest robocizna.

Materiały tanieją, a koszty budowy domu i tak rosną

Można by się spodziewać, że skoro materiały budowlane potaniały, to i całość budowy wyjdzie nieco taniej. Tymczasem stało się dokładnie odwrotnie — i to właśnie ten rozdźwięk jest tu najciekawszy. W stanie surowym zamkniętym materiały były średnio o 0,5 proc. tańsze niż przed rokiem, co jednak w żaden sposób nie zatrzymało wzrostu całego rachunku. To, że ceny materiałów budowlanych zaczęły spadać, w praktyce niewiele dziś zmienia w łącznym kosztorysie.

Trzeba bowiem przyznać, że o ostatecznym kosztorysie przesądza dziś nie cena cegły czy stali, lecz to, ile trzeba zapłacić ekipie. Jak wskazuje direct.money.pl, stawki za robociznę przy stanie surowym zamkniętym poszły w górę aż o 15,3 proc. rok do roku. W efekcie metr kwadratowy takiego stanu wyceniono na około 4030 zł — to pierwszy raz, gdy ta wartość przebiła granicę 4 tys. zł. W porównaniu z marcem oznacza to wzrost o 117 zł na metrze, czyli o 1,7 proc.

Stan deweloperski coraz dalej od zasięgu przeciętnego budżetu

Jeszcze wyraźniej widać to na kolejnym etapie. Stan deweloperski kosztował przeciętnie około 6793 zł za metr kwadratowy, a więc o 1,9 proc. więcej niż miesiąc wcześniej i o 4,7 proc. więcej w ujęciu rocznym. Same prace wykonywane już po stanie surowym zamkniętym wyceniano średnio na 2763 zł/mkw. — o 5,5 proc. drożej niż rok temu. I znów decydowała tu nie cena materiałów (te spadły o 1 proc.), lecz robocizna, która podrożała o 12,5 proc. Nic dziwnego, że analitycy już wcześniej ostrzegali, iż budowa domu będzie coraz droższa.

Prace wykończeniowe drożeją najszybciej

Warto zauważyć, że najszybciej drożeją prace wykończeniowe. W przypadku posadzek czy gładzi wyceny samego wykonawstwa wzrosły o ponad 24 proc. rok do roku. Nie da się ukryć, że dla osoby budującej dom oznacza to jedno: nawet przy stabilnych lub tańszych materiałach końcowy rachunek i tak może iść w górę — wyłącznie przez stawki ekip. To istotna zmiana w stosunku do lat, gdy koszty budowy domu napędzały przede wszystkim materiały.

Co to znaczy w praktyce dla budującego dom 120 mkw.?

Przekładając te procenty na konkret, inwestor planujący dom o powierzchni 120 mkw. musi liczyć się z kwotą około 493,6 tys. zł za stan surowy zamknięty oraz około 815,2 tys. zł za stan deweloperski. To odpowiednio prawie 30 tys. zł i 36,7 tys. zł więcej niż rok wcześniej. Z tego względu, zanim zapadną decyzje o harmonogramie i wyborze ekipy, warto przede wszystkim:

  • porównać kilka kosztorysów, zwracając uwagę nie na ceny materiałów, lecz na stawki za robociznę,
  • osobno wycenić etap wykończeniowy, bo to tam koszty rosną najszybciej (posadzki, gładzie — ponad 24 proc. r/r),
  • zaplanować rezerwę w budżecie na poziomie odpowiadającym tegorocznym podwyżkom robocizny (kilkanaście procent), a nie tylko inflacji materiałów.

Trzeba przyznać, że to istotna zmiana w sposobie liczenia opłacalności budowy. Przez lata to ceny materiałów były głównym czynnikiem podbijającym koszty; dziś ciężar przesunął się na rynek pracy, a ten — patrząc na tempo wzrostu stawek — w najbliższym czasie raczej nie da budującym taryfy ulgowej. Dlatego część inwestorów uważa, że jeśli budowa domu, to teraz, póki materiały wciąż są względnie tanie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi
Kliknij by przejść do artykułu