(Kolejne) samozaoranie Facebooka. Deklaracja Niepodległości USA to „mowa nienawiści”

Technologie dołącz do dyskusji (62) 06.07.2018
(Kolejne) samozaoranie Facebooka. Deklaracja Niepodległości USA to „mowa nienawiści”

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Algorytmy Facebooka powstały po to, by wciskać nam jak najwięcej reklam, a Zuckerbergowi generować kolejne miliardy. Przy okazji jednak tworzą też historię na nowo. Tym razem uznały drugi najważniejszy dla Amerykanów dokument za „mowę nienawiści”.

Wszyscy znamy filmy czy książki SF o zbuntowanych robotach, które zyskały tyle władzy i inteligencji, że zaczęły sprawiać kłopoty swoim ludzkim panom. Śledząc czasem rozwój firm z sektora tech, można mieć wrażenie, że już żyjemy w takim świecie. Przypomina on jednak bardziej mało zabawną komedię niż horror.

Algorytmy Facebooka kontra Deklaracja Niepodległości

Wszystko zaczęło się od małej i niezbyt znanej gazety „The Liberty County Vindicator” ze stanu Teksas. Udostępniła ona na serwisie fragment słynnej deklaracji, ale algorytmy Facebooka były bezwzględne – i szybko ten historyczny dokument zablokowały. O co poszło? Pewnie o ten fragment;

Wzniecał on wewnętrzną rebelię wśród nas i starał się nasłać na mieszkańców naszych kresów bezlitosnych dzikich Indian, których znaną taktyką jest mordowanie ludzi bez względu na wiek, płeć i stan – to cytat z Jeffersona.

Fakt, kawałek o „dzikich Indianach” fortunny nie jest. Przyznali to zresztą sami redaktorzy teksańskiej gazety. No ale gdyby blokować z naszej świadomości wszystkie podobne dokumenty, to musielibyśmy się odciąć od całej naszej historii. Na pewno niepoprawna politycznie byłaby Biblia, opisy wojen krzyżowych, o seksistowskich reklamach z lat 50. nawet nie wspominając.

Refleksja oczywiście przyszła w Facebooku – i post został przywrócony. Gazeta z Teksasu nawet serwisowi Zucka za to podziękowała. Więc wszystko jest ok? Nie, nic nie jest ok.

Algorytmy Facebooka rządzą światem – i to wcale nie jest zabawne

Podobnych sytuacji było już sporo. Dwa lata temu serwis ocenzurował na przykład słynne zdjęcie z Wietnamu. Powód? Przedstawiało nagie dziecko. To, że to dziecko uciekało przed atakiem napalmu i stało się symbolem tamtego konfliktu – tego już algorytmy Facebooka oczywiście nie rozpoznały.

Czy to nam się podoba, czy nie – Facebook kształtuje dziś opinię publiczną. Nadaje się do tego jak Kurski do kierowania publiczną telewizją, ale nic nie zapowiada tego, by jego pozycja miała zmaleć. Były skandale, jak te z Cambridge Analytica, ale serwis Zucka ciągle pozyskuje nowych użytkowników i pozostaje bardzo wpływowy.

Opinii publicznej nie kształtują już dziennikarze czy eksperci, nie robią tego na pewno influencerzy social mediów. Robią to właśnie algorytmy Facebooka – to one ostatecznie decydują o tym, którzy przekaz do nas trafi, a który nie.

Jeszcze mamy nad nimi jakąś kontrolę, co pokazuje historia z Deklaracją Niepodległości. Ale prędzej czy później stracimy zupełnie panowanie nad tym Frankensteinem, stracą ją pewnie w końcu i szefowie Facebooka. A wtedy będziemy mieli świat, w którym paski grozy z TVP Info będą niczym ostoja rzetelnej informacji.