1. Home -
  2. Codzienne -
  3. Pakiet wierzycielski Morawieckiego miał pomóc przedsiębiorcom. Ale tego nie zrobi

Pakiet wierzycielski Morawieckiego miał pomóc przedsiębiorcom. Ale tego nie zrobi

"Pakiet wierzycielski" to jeden z kluczowych elementów tzw. planu Morawieckiego. Ma on za zadanie pomóc polskim przedsiębiorcom w szybkim dochodzeniu swoich należności, udrożnić zatory płatnicze i zapobiec upadłościom podwykonawców wskutek nierzetelności kontrahentów. Czy faktycznie tak będzie? Nic na to nie wskazuje.

O tym, jak wielkim problemem są nierzetelni kontrahenci, żadnemu przedsiębiorcy mówić nie trzeba. Jeśli tylko 20% faktur płaconych jest w terminie, a problem z płatnościami potrafią mieć - wydawałoby się - zawsze wypłacalne banki czy firmy ubezpieczeniowe, to oznacza, że coś jest nie tak.

Wicepremier Morawiecki obiecał polskim przedsiębiorcom, że ich problemy nie pozostaną niezauważone. W lipcu przedstawiono założenia proponowanych zmian oraz wstępny projekt ustawy "o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia dochodzenia wierzytelności", o czym pisaliśmy na łamach Bezprawnika.

Pakiet wierzycielski - co w nim znajdziemy?

Ostateczny projekt, który został skierowany do Sejmu, nie zawiera jednak jednego, kluczowego rozwiązania: notarialnych nakazów zapłaty. Tym samym do kosza można wyrzucić 5 z 6 akapitów analizy problemów wierzycieli w trakcie procesu dochodzenia swoich należności. Najważniejsza diagnoza Ministerstwa Rozwoju brzmiała: odzyskiwanie swoich pieniędzy przez przedsiębiorców trwa za długo.

A co znajdziemy w projekcie? Kosmetyczne zmiany:

  • postanowienie sądu o udzieleniu zabezpieczenia ustanawiające zakaz zbywania spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu będzie stanowić podstawę wpisu w księdze wieczystej ostrzeżenia o zakazie zbywania tego prawa;
  • sprzedaż nieruchomości obciążonej zakazem zbycia będzie prawnie nieważna;
  • upadek zabezpieczenia będzie wydłużony z obecnych dwóch tygodni do dwóch miesięcy;
  • podwyższenie progu kwoty należności, których można dochodzić w postępowaniu uproszczonym z 10 000 zl na 20 000 zł.

Jedyną nowością, która faktycznie dotyczy odzyskiwania wierzytelności, będzie zobowiązania dłużnika do złożenia wykazu czynności dokonanych z pokrzywdzeniem wierzyciela. Chodzi zatem o takie sytuacje, w których dłużnik np. darował córce samochód czy sprzedał nieruchomość w celu uniknięcia ich zajęcia. Dzięki składanemu przez dłużnika wykazowi, wierzyciel będzie mógł złożyć do sądu tzw. skargę pauliańską, czyli powództwo o uznanie takiej czynności prawnej za bezskuteczną.

Wykaz czynności krzywdzących wierzyciela. Fajne, ale czy skuteczne?

Brzmi dobrze? Tylko w teorii. Różnicą w stosunku do obecnego stanu prawnego będzie bowiem wyłącznie rozszerzenie wykazu majątku (składanego w procedurze tzw. "wyjawienia majątku") o składniki majątku zbyte w okresie 5 lat wstecz. Wykaz składany przed sądem będzie bowiem musiał obejmować m.in.:

Pomijając kwestię wadliwej redakcji tego przepisu (odniesienie do konkretnej ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, zamiast - preferowanych przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej - przeciętnego wynagrodzenia za pracę), to palący problem polskiej gospodarki pozostaje wciąż nierozwiązany. Odzyskanie należności na skutek wyjawienia majątku jest bowiem (co do zasady) konsekwencją następującego ciągu zdarzeń:

  1. brak zapłaty należności,
  2. wezwanie do zapłaty,
  3. pójście do sądu,
  4. uzyskanie tytułu egzekucyjnego,
  5. w dalszym ciągu - brak zapłaty,
  6. uzyskanie klauzuli wykonalności na tytule egzekucyjnym,
  7. złożenie wniosku do komornika o wszczęcie egzekucji,
  8. bezskuteczna egzekucja,
  9. złożenie przez wierzyciela wniosku o sądu o wyjawienie majątku,
  10. cierpliwe oczekiwanie na uzyskanie wykazu majątku,
  11. złożenie pozwu do sądu o uznanie czynności prawnej za bezskuteczną (skarga pauliańska),
  12. uzyskanie orzeczenia o uznaniu czynności prawnej (np. darowizny pojazdu) za bezskuteczną,
  13. uzyskanie klauzuli wykonalności na powyższe orzeczenie,
  14. złożenie wniosku do komornika o zajęcie określonego w ww. orzeczeniu składnika majątku.

A dodam, że powyższy szablon zakłada, że procedura przebiega bez komplikacji. A i wówczas to długa i kosztowna droga przez mękę - po to, by zarobić całe kilka procent ustawowych odsetek. Pakiet wierzycielski miał się natomiast opierać na słusznym dostrzeżeniu problemu powolności polskiego wymiaru sprawiedliwości:

Zamiast tempa - Rejestr Należności Publicznoprawnych

Zamiast opracować rozwiązania, które umożliwią szybką i skuteczną egzekucję należności, minister Morawiecki zaproponował... kolejny rejestr dłużników. Rejestr Należności Publicznoprawnych - bo tak ma się nazywać - będzie zawierał informacje o dłużnikach należności publicznoprawnych (np. z tytułu zaległości w podatku VAT).

Ale i w tym wypadku rejestr ma być raczej rodzajem "straszaka" dla dłużników. Zgodnie z treścią projektu, "wierzyciel doręcza zobowiązanemu zawiadomienie o zagrożeniu ujawnieniem w rejestrze", a wpis będzie mógł nastąpić dopiero po 30 dniach (w tym czasie zobowiązany będzie mógł "dobrowolnie" uiścić dług).

Ciekawostką jest to, że dłużnik będzie mógł - nieodpłatnie - uzyskać informacje o tym, jakie "podmioty zainteresowane" sprawdzały jego finansową wiarygodność.

Plan Morawieckiego lepiej wyglądał w PowerPoincie niż w Dzienniku Ustaw

W lipcu, może nieco zbyt złośliwie, pakiet wierzycielski określiłem marketingową hucpą:

Niestety, translacja slajdów na zapisy projektów ustaw kończy się odpowiednikiem niebieskiego ekranu śmierci. Zamiast pomocy dla dławionych płatniczymi zatorami polskich przedsiębiorców, mamy kilka przypadkowych rozwiązań, które - choć w swoim zamyśle są nawet słuszne - nijak krajowym firmom nie pomogą.

To w takim razie - po co ten cały plan?

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi