Rolnicy na ulicach Warszawy. Ale Mercosur nie jest chyba wcale zła dla Polski
Warszawskie ulice znów wypełniły się traktorami. Rolnicy protestują przeciwko planowanej umowie handlowej Unii Europejskiej z krajami Mercosur – blokiem gospodarczym zrzeszającym Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj.

Hasła są donośne: ochrona polskiego rolnictwa, bezpieczeństwo żywnościowe, sprawiedliwy handel. Ale czy za tymi postulatami kryje się rzeczywista troska o przyszłość polskiej wsi, czy raczej krótkowzroczny protekcjonizm?
Protekcjonizm brzmi bezpiecznie, ale nie działa
Łukasz Wojdyga z Centrum Studiów Strategicznych WEI nie ma wątpliwości: protekcjonizm to złudne bezpieczeństwo. Zamknięcie rynku nie rozwiązuje problemów – w najlepszym razie je maskuje, a w najgorszym – pogłębia.
Umowa z Mercosur nie oznacza bowiem bezładnego napływu taniego mięsa, jak sugerują protestujący. Przeciwnie – wprowadza precyzyjne kontyngenty ilościowe, okresy przejściowe i utrzymanie ceł po przekroczeniu ustalonych limitów. To nie otwarcie granic na oścież, lecz kontrolowana liberalizacja w ściśle określonych ramach.
Import wołowiny czy drobiu z Ameryki Południowej będzie kosztowny logistycznie i skierowany głównie do niszowych segmentów rynku. Tymczasem Polska nie jest ofiarą globalizacji – jest jednym z europejskich liderów w produkcji drobiu. Blokowanie konkurencji nie uczyni nas silniejszymi. Wręcz przeciwnie: utrwali nieefektywne struktury produkcji i wyhamuje innowacje.
Koszty ponoszą wszyscy
Ochrona rynku przed zagraniczną konkurencją to nie tylko problem rolników. To także problem konsumentów, którzy płacą wyższe ceny za żywność. To problem przemysłu spożywczego, który traci szanse na tańsze surowce. To wreszcie problem całej gospodarki, która słabnie bez presji na modernizację i rozwój.
Co więcej, żywność importowana z krajów Mercosur musi spełniać te same unijne normy sanitarne i bezpieczeństwa co produkcja krajowa. Jeśli europejskie rolnictwo traci konkurencyjność, przyczyna nie leży w zawieraniu umów handlowych, lecz w rosnącym brzemieniu regulacji, kosztów klimatycznych i biurokracji, którymi UE obciąża własnych producentów – często bez realnego wsparcia.
Prawdziwe wyzwanie: nie handel, lecz nadregulacja
Polska gospodarka rozwinęła się dzięki otwartym rynkom. Nasz eksport rolno-spożywczy kwitnie właśnie dlatego, że mamy dostęp do rynków europejskich i światowych. Odrzucenie umowy z Mercosur nie rozwiąże problemów polskich rolników – za to osłabi pozycję negocjacyjną Polski w Unii i na arenie międzynarodowej.
Jak podkreśla Wojdyga, handel nie jest zagrożeniem. Zagrożeniem jest udawanie, że można budować dobrobyt w izolacji. Jeśli naprawdę zależy nam na polskim rolnictwie, powinniśmy walczyć nie z konkurencją, lecz z nadmierną regulacją, brakiem wsparcia dla modernizacji i chaosem decyzyjnym w samej Unii Europejskiej. Protekcjonizm daje tylko iluzję bezpieczeństwa. Prawdziwe bezpieczeństwo – także żywnościowe – buduje się przez konkurencyjność, a nie przez mury celne.
zobacz więcej:
26.02.2026 16:03, Miłosz Magrzyk
26.02.2026 15:19, Marcin Szermański
26.02.2026 14:34, Jakub Bilski
26.02.2026 13:51, Marek Śmigielski
26.02.2026 13:13, Mateusz Krakowski
26.02.2026 12:27, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 11:18, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 10:40, Edyta Wara-Wąsowska
26.02.2026 10:01, Marek Śmigielski
26.02.2026 9:23, Jerzy Wilczek
26.02.2026 8:42, Rafał Chabasiński
26.02.2026 8:04, Rafał Chabasiński
26.02.2026 6:48, Jerzy Wilczek
26.02.2026 6:35, Jerzy Wilczek
26.02.2026 6:12, Jerzy Wilczek
25.02.2026 20:15, Rafał Chabasiński
25.02.2026 19:43, Marcin Szermański
25.02.2026 16:17, Aleksandra Smusz
25.02.2026 15:36, Jakub Bilski
25.02.2026 14:51, Marcin Szermański
25.02.2026 14:13, Rafał Chabasiński
25.02.2026 13:29, Rafał Chabasiński
25.02.2026 12:45, Edyta Wara-Wąsowska
25.02.2026 12:02, Mateusz Krakowski
25.02.2026 11:20, Edyta Wara-Wąsowska
25.02.2026 10:36, Marcin Szermański





























