1. Home -
  2. Moto -
  3. W Poznaniu zamykają jedyny poważny tor samochodowy, bo kilka lat temu pobudowali się obok niego ludzie

W Poznaniu zamykają jedyny poważny tor samochodowy, bo kilka lat temu pobudowali się obok niego ludzie

Odpowiedzialność za własne czyny – mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie to coraz rzadsze zjawisko. Przerzucanie konsekwencji na innych? To już prędzej. Dotyka również torów wyścigowych. Ale dlaczego o czymś takim piszę na Bezprawniku? Bo tu wcale nie chodzi o jakąś niebezpieczną jazdę, a o… zamknięcie toru z powodu zbyt dużego hałasu.

Jakub Bilski14.04.2026 20:33
Moto

Jedyny taki tor w Polsce

Tor Poznań został zamknięty wskutek decyzji Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Nie poszło o spaliny, zagrożenie zwierząt przebiegających przez tor, a o hałas. Niespodzianka, na torze wyścigowym jest hałas. Kto wie, może się jeszcze okaże, że ten hałas pochodzi od samochodów. Sprawa ciągnęła się już od 2023 roku, ale dzięki apelacji Automobilklubu Wielkopolski, tor nadal funkcjonował.

To absurdalna decyzja, która uderza w jedyny tor wyścigowy klasy FIA Grade 3 w Polsce. Nie jest to co prawda klasa FIA Grade 1, jaką mogą poszczycić się takie słynne tory jak Monza, Zandvoort czy Hungaroring. Ale chodzi o sam fakt. To poważny cios w całe środowisko polskiego motorsportu. Jedyny tor, który pozwalał na rozegranie poważniejszych zawodów, na które nierzadko ściągali ludzie z całej Europy i świata. Jedyny, na którym mogą odbywać się mistrzostwa Polski.

Sam byłem raz na torze. Fajne doświadczenie i każdemu bym to polecił, ale sami widzimy jak jest. Niestety lepiej wsłuchać się w głos mieszkańców. Nie, nie przejęzyczyłem się z tym „niestety” i już wyjaśniam o co właściwie chodzi.

Odpowiedzialność za własne czyny? A komu to potrzebne?

Oficjalnym powodem zamknięcia toru jest przekroczenie dopuszczalnych norm hałasu. Ponieważ niedaleko znajdują się osiedla mieszkaniowe, to limit hałasu w niektórych miejscach wynosi śmiechu warte 50 decybeli. I ja bym to w pełni zrozumiał, gdyby to domy pojawiły się w tamtej okolicy jako pierwsze.

Nic z tych rzeczy. Tor Poznań istnieje od 1977 roku. W przyszłym roku będzie 50 lat – pół wieku. Zabudowa mieszkaniowa pojawiła się w tamtej okolicy jakieś kilka, kilkanaście lat temu. Czy ludzie, którzy wprowadzali się tam, nie wiedzieli, gdzie będą mieszkać? A może po prostu „było taniej” i na tym proces myślowy przy wyborze miejsca się zakończył, a teraz oczekują, że to ktoś inny poniesie konsekwencje ich własnych wyborów? Tak to niestety wygląda.

Dzieci, remonty i logika „kto pierwszy, ten lepszy”

Aż muszę wspomnieć o dość zabawnym komentarzu, gdzie jeden z użytkowników wskazał, abym „wytłumaczył to rodzicom małych dzieci, które nie mogą zasnąć w ciągu dnia”. Aż się kusi zapytać, co to za rodzice, którzy wybierają taką lokalizację na mieszkanie z dziećmi. Przecież hałas w domu obok to sytuacja, którą każdy dorosły człowiek powinien brać pod uwagę, wybierając miejsce zamieszkania – zwłaszcza jeśli ten „dom obok” okazuje się być torem wyścigowym funkcjonującym od prawie półwiecza.

A lotnisko Poznań-Ławica nie przeszkadza?

Co jeszcze zabawniejsze, całkiem niedaleko znajduje się również lotnisko Poznań Ławica. Tutaj nikomu hałas nie przeszkadza? A przecież przepisy o ochronie środowiska jasno przewidują możliwość ubiegania się o odszkodowanie za hałas z lotniska i mieszkańcy okolic Ławicy niejednokrotnie z takich roszczeń korzystali. Podobnie sprawa wygląda w stolicy – te osiedla Warszawy wpadną w strefę nadmiernego hałasu w związku z rozbudową Lotniska Chopina, ale nikt poważnie nie rozważa zamknięcia portu lotniczego.

Zresztą, to jest taki sam przypadek jak czepianie się rolników na wsi, że śmierdzi. Akurat w tej sytuacji jak najbardziej trzeba się kierować słynną zasadą „kto zaczął”. Warto przypomnieć, że hałas w firmie również podlega szczegółowym regulacjom i surowym karom – ale tam kwestia „kto był pierwszy” wygląda zupełnie inaczej niż w przypadku sportowego obiektu istniejącego od dekad.

Kierowcy w kropce – na drodze nie wolno, na torze też nie?

Jeszcze tylko brakuje usłyszeć, że kierowcy mają się iść wyszaleć na torze wyścigowym, a nie szaleć na drodze. Żeby nie było, oczywiście tego drugiego nie pochwalam – przypomnę, że obowiązują wyższe kary za driftowanie 2026, które mogą sięgać nawet 2500 zł mandatu plus utrata prawa jazdy. Tyle że logika ustawodawcy zaczyna się sypać w momencie, gdy z jednej strony mówi się kierowcom „jeździcie na torach, nie na ulicach”, a z drugiej – zamyka się jedyny w Polsce homologowany tor wyścigowy.

Mam nadzieję, że to mimo wszystko nie koniec historii Toru Poznań i między innymi ten artykuł sprawi, że opinia publiczna zainteresuje się tą kuriozalną sprawą. Bo kto wie, może za parę lat nie będzie już Toru Poznań, a działki budowlane, jak zaproponowało kilku internautów?

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi