Taksówkarz nie wiedział, że wiezie stałego klienta i chciał go naciąć na 50 zł na stałej trasie. Mina mu zrzedła, gdy klient płacił firmową kartą

Gorące tematy Moto Na wesoło dołącz do dyskusji (74) 12.04.2018
Taksówkarz nie wiedział, że wiezie stałego klienta i chciał go naciąć na 50 zł na stałej trasie. Mina mu zrzedła, gdy klient płacił firmową kartą

Udostępnij

Tomasz Laba

Ubera możemy uwielbiać lub nienawidzić, ale trzeba przyznać, że mocno namieszał na rynku taxi. Niestety są jeszcze taksówkarze, którzy zdają się nie akceptować zupełnie nowej rzeczywistości. Wykopowicz na żywo relacjonował swoją trasę przejazdu, podczas której kierowca wiózł go okrężnymi drogami, żeby ten za przejazd zapłacił jak najwięcej. Nie przewidział jednak, że ten ma kartę firmową i ryczałt na tę konkretną trasę.

Swoją niezwykłą przygodę z taksówkarzem na bieżąco relacjonował jeden z wykopowiczów. Zamówił kurs na lotnisko w Pyrzowicach i najprawdopodobniej miał udać się dalej w podróż służbową. Trasa jest mu dobrze znana, bo firma, w której pracuje ma wykupiony ryczałt akurat na ten konkretny odcinek. Dzięki temu za przejazdy swoich pracowników płacą mniej niż wynosi rynkowa stawka. Taksówkarz jednak nie wiedział, że jego klient za przejazd zapłaci firmową kartą. Najwidoczniej wziął go za turystę i dlatego postanowił pokazać mu piękno okolicy, zanim ten wsiądzie do samolotu. Większy rachunek za przejazd to oczywiście tylko efekt uboczny takiej wycieczki. A potem padają pytania dlaczego ludzie nie ufają taksówkarzom.

Taksówkarz przyłapany na gorącym uczynku na próbie oszukania stałego klienta

Mircy kisnę w taksówce. Jadę z Januszem biznesu na lotnisko i wiezie mnie przez chyba wszystkie możliwe znane mu kółka żeby nabić kilometrów. Ciekawe jaką zrobi minę jak mu dam kartę firmową bo mamy ryczałt na tą trasę póki co trasa Mysłowice- Pyrzowice 140pln A jeszcze dobre 8km. xD

Taksometr ostatecznie pokazał 167 zł, a kierowca dodatkowo domagał się 5 zł za parking na lotnisku. W tym momencie rozpoczęła się cała zabawa, ponieważ klient właśnie w tej chwili wyraził zamiar płacenia kartą firmową. To oczywiście było nie w smak taksówkarzowi, który w zasadzie został przyłapany na gorącym uczynku. Nie chciał przyjąć takiej formy rozliczenia. Zmienił zdanie dopiero po telefonie do swojej korporacji, gdzie dowiedział się, że zapłata za tą trasę dla tego klienta wynosi dokładnie 120 zł. Pracownik powiedział mu, że jedyne co ma zrobić, to spisać numer karty klienta.

Według wykopowicza przeciętna rynkowa cena za tę trasę wynosi, w zależności od korporacji od 100 do 130 zł. Według umowy, którą zawarł jego pracodawca z tą konkretną korporacją, kwota 120 zł jest około 10 zł tańsza od rynkowej stawki tego przewoźnika. Łatwo obliczyć, że taksówkarz chciał naciągnąć pasażera na prawie 50 zł. Nie pozostaje nic innego, jak sparafrazować pewne hasło reklamowe. Za minę tego taksówkarza nie zapłacisz kartą MasterCard.