Inspekcja Handlowa rozpoczyna kontrole placówek sprzedających owczy ser. Niecertyfikowane wyroby mogą być podstawą kary więzienia lub kilkutysięcznej grzywny.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że oscypki sprzedawać można tylko w okresie wypasu owiec, czyli od maja do października. Oznacza to, że właśnie zaczął się sezon i – jak podaje PAP – Inspekcja Handlowa zapowiada wzmożone kontrole, a także uczula klientów na to, jak nie paść ofiarą konsumenckiego oszustwa i nie kupić czegoś, co sprzedawca bezprawnie nazwie oscypkiem.

Pisaliśmy już na łamach naszego portalu o tym jak nie dać się oszukać etykietom spożywczym. Problem jednak pojawia się wtedy, kiedy np. wyjeżdżając na wczasy do Zakopanego chcemy kupić żywność ze straganu, która żadnej nalepki nie ma. Jednak w związku z tym, że oscypek od 2008 roku znajduje się na liście unijnych produktów tradycyjnych, do jego dystrybucji wymagane jest posiadanie odpowiedniego certyfikatu. W związku z tym, Inspekcja Handlowa zapowiada w bieżącym roku liczne kontrole. Brak certyfikatu może skutkować nawet więzieniem, choć zazwyczaj kary są lżejsze – przykładowo, w 2011 roku baca z Zębu za niezaktualizowany dokument zapłacił 5 000 zł. W 2014 roku w Polsce na 100 producentów oscypków tylko 44 posiadało ważne świadectwa.

Co daje klientowi świadomość, że kupuje od certyfikowanego sprzedawcy? Przede wszystkim, będzie wiedział że nabywa rzeczywiście oscypek – z mleka owczego, a nie np. z krowiego. Oczywiście, znawcy smaków, którzy po spróbowaniu specjału wyczują, że nie jest on zgodny z oryginalną recepturą, powinni poprosić o okazanie certyfikatu. Produkt, który nie będzie go posiadał nie był zgodny z umową, jeśli był sprzedawany jako oscypek. W związku z tym, podlega zwrotowi, a na nieuczciwego handlarza można złożyć skargę do odpowiednich organów.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Co ciekawe, towar niezgodny z umową jest nie tylko wtedy, kiedy kramarz napisze na kartce np. „Oscypek – 2,50 zł”, co stanowi nieprawdziwą ofertę handlową. Jak poinformował PAP zastępca Małopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Inspekcji Handlowej Bogusław Nędzka, sam wygląd sera przypominający oscypek może wprowadzać w błąd, co stanowi wykroczenie:

”Oferowanie do sprzedaży serów wyglądem przypominających oscypek, a nieposiadających certyfikatu potwierdzającego zgodność procesu produkcji z wymaganiami określonymi rozporządzeniem Komisji Europejskiej (…) może wprowadzać konsumentów w błąd, co do rzeczywistego rodzaju i pochodzenia oferowanych produktów i stanowi naruszenie prawa.”

Jakie są dalsze obostrzenia dotyczące prawdziwego „zakopiańskiego” sera i jak może mylić nas jego podrobiona wersja? Właściwy oscypek musi mieć wrzecionowaty kształt, a także długość od 17 do 23 cm. Jego średnica w najszerszym miejscu musi wynosić od 6 do 10 cm, natomiast jego waga to od 600 do 800 gram. Kolor musi być albo słomkowo-lśniący, albo jasnobrązowy z delikatnym połyskiem.

Choć przy sprzedaży niecertyfikowanego sera na Krupówkach ciężko mówić o naruszeniach, które stanowiłyby podstawę np. do pozwów konsumenckich, warto znać obostrzenia nałożone przez Inspekcję Handlową. Klient świadomy swoich praw może żądać pełnoprawnych towarów lub zwrotu tych produktów, które kupił, a który okażą się niepełnowartościowe. Także sprzedawcy wytwarzający i dystrybuujący tańsze „zamienniki” oscypka, muszą uważać, żeby nie opisywać go nazwą zastrzeżoną, a także żeby wyraźnie wskazać, że nie jest przygotowany według tradycyjnej receptury.

Zdjęcie pochodzi z shutterstock.com