1. Bezprawnik -
  2. Społeczeństwo -
  3. Płacą za wyjście z domu, randkę i ślub. Tak kuszą obywateli pieniędzmi

Płacą za wyjście z domu, randkę i ślub. Tak kuszą obywateli pieniędzmi

Przed laty samotność zasypywano terapią albo rozmową przy filiżance kawy. Teraz robi się to pieniędzmi. Walka z wycofaniem społecznym w Korei Południowej przypomina wypełnianie pozycji w arkuszu. Droga z izolacji aż do ślubu zaczyna być projektowana przez państwo, które raz płaci za wyjście z domu, a chwilę później dopłaca do wejścia w związek.

Ponad 300 tysięcy młodych Koreańczyków w izolacji

Ponad 72 miliony Europejczyków żyje samotnie, a ponad 300 tys. osób w wieku 19–39 lat żyje w Korei Południowej w izolacji. Część z nich odcięła się od świata w okresie dorastania, a separacja w latach szkolnych stała się dla nich utrwalonym stylem życia, który trudno przerwać. Trend nie omija Europy — eksperci wskazują, że sztuczna inteligencja pomoże zwalczyć samotność pokolenia Z, które również masowo zmaga się z poczuciem wycofania.

500 dolarów za powrót do społeczeństwa

W odpowiedzi na statystykę pojawił się pomysł brzmiący niczym eksperyment z nutą biurokratycznej fantazji: miesięczne wsparcie w wysokości około 500 dolarów dla samotnych młodych ludzi w wieku od 9 do 24 lat żyjących w gospodarstwach domowych z dochodami nieprzekraczającymi średniej krajowej. Oficjalnie – sposób na reintegrację. Nieoficjalnie – próba odkręcenia zjawiska, które wymknęło się z tradycyjnych narzędzi polityki społecznej, oraz potrzeba wyciszenia kryzysu, bo kryzys demograficzny to nie tylko głodowe emerytury — w przyszłości problemów będzie dużo więcej.

Izolacja jako problem zdrowia publicznego

Ministerialna narracja piętnuje izolację jako przyczynę problemów psychicznych, zaburzeń rytmu życia i utraty ról społecznych. Między wierszami widać próbę finansowego przeciągnięcia człowieka z zamkniętego pokoju do otwartego świata. Ciekawe zjawiska na rynku pracy obserwuje się też u sąsiadów — w Japonii madogiwa zoku, czyli starsi pracownicy, dostają pensję za bezczynne siedzenie przy oknie.

Dopłata do randek i ślubów w Korei Południowej

Pół tysiąca dolarów ma zachęcić do wyjścia z domu i w długoterminowym zamyśle doprowadzić do wejścia w związek. W Korei Południowej równolegle do programów wsparcia samotników rozwijają się bowiem inicjatywy towarzysko-małżeńskie.

Dopłata do randki wynosi ponad 300 dolarów, natomiast za zawarcie małżeństwa dostaje się 20 milionów wonów w ramach gratulacji i prezentu ślubnego. Para, która pozna się przez oficjalny system kojarzenia, dopasuje się i pobierze, przy odrobinie szczęścia zgarnie — według „The Korea Herald” — pakiet benefitów wart między 36 a 48 tys. dolarów.

Na inwestycję trzeba patrzeć długoterminowo i doliczyć do prezentów np. bony na tanie mieszkania na wynajem dla nowożeńców. Trzeba jednak pamiętać, że nie wszędzie takie wsparcie działa i nie zawsze będzie ono wyglądało tak samo, dlatego nie ma co kurczowo trzymać się kwot.

Pomoc czy sterowanie życiem prywatnym?

Prosty mechanizm przypomina scenariusz dystopijnej komedii: państwo najpierw próbuje zniszczyć izolację, a potem subsydiuje jej przeciwieństwo – małżeństwo. Samotność i ślub zaczynają funkcjonować jako dwa etapy tego samego programu, niczym laboratoria inżynierii społecznej.

Czy koreański model trafi nad Wisłę?

W Polsce instytucja małżeństwa od lat traci na znaczeniu, a coraz więcej osób żyje na kocią łapę. W takim razie, czy pomysł z Korei trafi nad Wisłę? Tym bardziej że single economy, czyli jak życie w pojedynkę zmienia polską gospodarkę, to temat coraz bardziej widoczny także u nas.

W tle unosi się gorzkie pytanie: czy związek da się rozliczać w ratach, a emocje zamieniać w propozycje budżetowe? Czy takie inicjatywy rzeczywiście odbudowują relacje, czy jedynie czasowo je „kupują”? Granica między pomocą a zarządzaniem życiem prywatnym obywateli robi się zaskakująco nieostra.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi