Nikt nie handluje dziećmi, to się nazywa surogacja i dawno powinno być zalegalizowane w polskim prawie

Gorące tematy Rodzina Społeczeństwo Zdrowie dołącz do dyskusji (64) 17.09.2019
Nikt nie handluje dziećmi, to się nazywa surogacja i dawno powinno być zalegalizowane w polskim prawie

Udostępnij

Jakub Kralka

TVN24 dziś od rana alarmuje o tysiącach przypadków handlu dziećmi w Polsce. Zanim jednak się oburzymy, warto złapać oddech i zupełnie na spokojnie przypomnieć sobie znaczenie słowa. Surogacja a prawo w Polsce to niestety wciąż dość odległe od siebie tematy. 

Noworodki na sprzedaż. „To może mieć skalę wręcz przemysłową”. Podziemny rynek, na którym sprzedaje się noworodki. To wszystko cytaty, którymi wita nas nowy materiał TVN24. Bynajmniej jednak nie chodzi o jakąś przerażającą wizję handlu dziećmi, a przynajmniej nie w takim znaczeniu, jakie w pierwszej kolejności przychodzi nam na myśl. TVN24 odkrywa bowiem surogację.

Legalność surogacji na świecie

Czym jest surogacja? Zamiast kreślić groźnie brzmiące scenariusze pozwólcie, że podeprę się sceną z kapitalnego serialu „Przyjaciele”. W jednym z pierwszych sezonów Phoebe decyduje się, by być matką zastępczą dziecka (jak się z czasem okazuje – trojaczków) swojego brata i jego żony, która z racji zaawansowanego wieku nie jest już do tego zdolna. Zapłodnione komórki lądują więc w macicy Phoebe i ta na 9 miesięcy zamienia się w ludzki inkubator.

Legalność surogacji jest kwestią dyskusyjną. Niektóre Państwa, w tym większość Unii Europejskiej, ją penalizują. W Stanach Zjednoczonych wszystko zależy od stanu – czasami legalna jest surogacja odpłatna, czasem z pobudek altruistycznych (jak w przypadku Phoebe), czasem bywa zakazana, ale generalnie większość stanów nie reguluje tej kwestii w ogóle. Ciekawie tę kwestię reguluje Brazylia, która pozwala na surogację między krewnymi. Na w pełni odpłatną surogację pozwala Rosja, Białoruś i Ukraina, stąd też wschód jest ciekawym kierunkiem dla Polaków, którzy nie mogą mieć dzieci.

Surogacja a prawo w Polsce

Surogacja a prawo w Polsce są tematami niestety dość mocno od siebie odległymi. Polska jest jednym z nielicznych państw w regionie, które nie posiada żadnych regulacji w tym zakresie. To wbrew pozorom ma swoje zalety, jak i wady, ponieważ brak regulacji… to też regulacja. Niektórzy próbują przypisywać surogacji odpowiedzialność prawnokarną z tytułu handlu ludźmi. Sprzedaż dziecka to przestępstwo i policji zdarza się udaremniać.

Art. 189a. § 1. Kto dopuszcza się handlu ludźmi, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. § 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Niestety, ponieważ matką dziecka jest osoba, która je urodziła (formalnie surogatka jest matką), surogacja wymaga dzisiaj skomplikowanych procesów adopcyjnych oraz fikcyjnych działań, mających na celu wskazanie ojca czy adoptowanie dziecka przez matkę.

Surogacja w Polsce w dobie wyzwań 500 plus

Legalność surogacji w Polsce powinna stać się przedmiotem debaty publicznej, a materiał TVN24 jest ku temu dobrą okazją. Przypominam, że od kilku lat państwo dopłaca ludziom za posiadanie dzieci. Jest to program demograficzny i choć jego skuteczność jest niewielka, niewątpliwie „racja stanu” wymaga, by rodziło się jak najwięcej Polaków. Z tego też powodu Polska powinna przyjąć przepisy sprzyjające surogacji – tropem Danii, Węgier, Portugalii (pozdrawiamy Cristiano Ronaldo) czy Wielkiej Brytanii.

Skoro stać nas na absurdalnie drogi program 500 plus, to „wszystkie narzędzia prawne na pokład” w kontekście surogacji i in vitro – taki punkt widzenia powinien chyba przyświecać rządzącym. A przynajmniej byłaby w tym pewna konsekwencja, skoro argumentuje się tym czasami utrudniony dostęp do antykoncepcji czy przepisy antyaborcyjne.

Surogacja a prawo w Polsce to jedno, a co z moralnością?

Zainicjowałem dziś debatę na ten temat w kręgu moich znajomych. Opinie były podzielone. Część osób wskazywała, że jest to niemoralne, jednak ja się z tym poglądem nie zgadzam. Oczywiście surogacja ma kilka odmian, bo przecież dawcą komórek może być dwoje rodziców, tylko jeden rodzic, a nawet ktoś po prostu chce odkupić cudze dziecko.

Uważam zresztą, że każdy z tych wariantów powinien być legalny, bo skoro ktoś kupuje dziecko, to raczej będzie o nie dbał, a każdego roku rodzą się setki zaniedbywanych dzieci z rodzin patologicznych i nie tylko tego nie zakazujemy, ale nawet zaczęliśmy za to płacić. Mamy tu jednak pole do dyskusji.

Nie penalizujemy prostytucji, choć jej moralność jest dyskusyjna. Nie penalizujemy istnienia sklepów mięsnych, choć przecież sprowadzają się z grubsza do tego, że ktoś zabił dla nas krowę (wątpliwe moralnie). Jakkolwiek surogacja sama w sobie może wydawać się bardzo kontrowersyjna, to jednak leży w interesie państwa, odbywa się dobrowolnie, za słusznym wynagrodzeniem i pozwala niektórym osobom poczuć radość z rodzicielstwa.

Fot. tytułowa: Friends/Netflix